środa, 22 maja 2013

Św. Kolumban - Reguła klasztorna cz. 4

Przybycie Kolumbana na tereny Galii rządzonej przez rozliczne dynastie merowińskie zaowocowało niezwykłym wręcz odnowieniem episkopatu frankijskiego. Jest to owoc troski Kolumbana o wysoki poziom zarówno duchowy jak i moralny mnichów ktorych przyjmował do zakładanych przez siebie klasztorów. Co ciekawe to okazuje się, że Kolumban zakładając klasztory decydował się na miejsca od dawna co prawda schrystianizowane, ale takie gdzie wiara wyraźnie osłabła. Poprzez swój radykalizm zwracał na siebie uwagę możnych. Kolumban nie stronił od spotkań z nimi, wykorzystujące jednoczęsnie te spotkania do podniesienia poziomu ich życia.
Biograf Kolumbana Jonasz z Bobbio  wspomina o licznych przykładach możnych którzy wstępowali do klasztorów kolumbańskich. Jednym z nich był pierworodny syn księcia Waldenelusa z Besancon, - Donatus, który pobierał nauki w klasztorze w Luxeuil, później został biskupem swojego rodzinnego miasta.  Możni albo sami wstępowali do klasztorów albo stawali się fundatorami nowcyh. W ciagu jednego wieku powstało w ten sposób ponad sto klasztorów opartych na regułach napisanych przez św. Kolumbana.
  Działalność św. Kolumbana przyczyniła się więc do odnowienia monastycyzmu w Galii i doprowadziła do odnowy Kościoła frankońskiego.
  Powróćmy więc do końcowych rozdziałów "Reguły klasztornej"

     XIV. Jeśli kto spóźni się na modlitwy, 50, jeśli z hałasem, 50, jeśli opieszale wypełni polecenie, 50. Jeśliby hałasował po ogłoszeniu ciszy, 50. Jeśliby zuchwale odpowiadał, 50. Jeśliby wszedł do domu z nakrytą głową, 50 uderzeń. Jeśli nie prosi o modlitwę wchodząc do domu, 50. Jeśli je bez odmówienia modlitwy, 50. Jeśliby mówił mając coś w ustach, 50. Jeśliby hałasował podczas modlitwy, 50 uderzeń. Gdyby kto zachował gniew, złość albo zazdrość wobec brata swego, ma pozostawać o chlebie i wodzie tak długo, jak długo te uczucia w sobie żywił; jeśli zaś wyznałby to od razu pierwszego dnia, ma odśpiewać 24 psalmy.

     XV.  Kto by zgubił hostię i nie wiedział, gdzie ona jest, ma pokutować przez rok. Kto by zaniedbał postaci eucharystyczne, tak iżby wyschły, zostały zjedzone przez robaki i zostały zniszczone, ma pokutować pół roku. Kto by zaniedbał postaci eucharystyczne, tak iżby znalazł się w nich robak, ale pozostały w całości, ma spalić robaka, jego popiół zakopać w ziemi przy ołtarzu, a sam ma pokutować przez 40 dni. Gdyby kto zaniedbał postaci eucharystyczne, tak iżby chleb stracił smak, a wino zmieniło barwę, jeśli na czerwoną - ma pokutować przez 40 dni, jeśli na fioletową przez 15 dni. Jeśliby zaś nie zmieniło barwy, ale zgęstniało, ma pokutować przez 7 dni. Kto by nurzył postacie eucharystyczne w wodzie, ma natychmiast wypić wodę, która znalazłaby się w puszcze, a postacie ma spożyć. Jeśliby one spadły z czółna, z mostu albo z konia, ale nie wskutek niedbalości, lecz przypadkiem, ma pokutować przez 1 dzień; gdyby zaś wskutek niedbałości zanurzył je w wodzie, to znaczy wyszedł z wody nie dbając o niebezpieczeństwo grożące postaciom eucharystycznym, ma pokutować przez 40 dni. Gdyby wskutek zbyt tłustego pożywienia, do którego nie jest przyzwyczajony, nie przez obżarstwo, lecz na skutek słabości żołądka zwymiotował obiad w dniu ofiary, ma pokutować przez 20 dni; gdyby zdarzyło się to wskutek choroby, ma pozostać przez 10 dni o chlebie i wodzie.
     Kto wie, iż jego brat popełnia grzech śmiertelny, i nie skarci go, ma być napiętnowany jako gwałciciel prawa ewangelicznego aż do czasu, gdy skarci tego, czyj grzech przemilczał, i wyzna kapłanowi; ma więc pokutować tak długo, jak długo świadomie zataił grzechy. Kto zataił drobny grzech, ma odbyć taką samą pokutę, ale nie w takim upokorzeniu, lecz niechaj otrzyma 30 uderzeń albo odśpiewa 15 psalmów. Jeśli w przyszłości w skutek nieuwagi zaniedba cokolwiek, niech pokutuje o chlebie i wodzie, aby, zgodnie z poleceniem Pana, grzesznik został  napiętnowany. Kto zaś napomina bez łagodności, ma być napiętnowany do czasu, aż poprosi o wybaczenie napomnianego brata, oraz ma otrzymać 30 razów albo odmówić 15 psalmów. Kto by wyrzucał komuś grzech nieczysty, zanim upomni go w cztery oczy, jak mówi Pan, niechaj podlega karze, dopóki nie zadośćuczyni zelżonemu, i niechaj pokutuje przez 3 dni o chlebie i wodzie.
     Kto przekracza regułę nakazu albo ogólnej dyscypliny, ma być do następnego dnia usunięty i pozbawiony jedzenia.
     Kto sam na sam rozmawia poufale z kobietą bez świadków, ma zostać pozbawiony jedzenie albo pokutować przez dwa dni o chlebie i wodzie, albo otrzymać 20 razów.
     Kto bez konieczności, bez zezwolenia przełożonego pozwala sobie na odbycie podróży w swobodnym i niepohamowanym marszu, ma ponieść karę 50 razów. Za podjęcie płatnej pracy 100 razów; posiadanie jakiegokolwiek przedmiotu, na który nie pozwala braciom ogólna potrzeba, ma być ukarane utratą tego przedmiotu i stu razami. Za uczynienie, danie albo przyjęcie czegoś potrzebnego i dozwolonego bez pozwolenia - 12 razów, chyba że przemawia za tym jakaś racja, a wówczas winowajca ma tylko prosić o wybaczenie. 
     Kto rozmawia przy jedzeniu, 6 razów. Czyj głos rozbrzmiewa od stołu do stołu, 6 razów, a gdyby kto wolał z domu na zewnątrz albo z zewnątrz do domu, 12 razów.
     Za wyjście albo wejście do domu oraz za wykonywanie pracy bez modlitwy i znaku krzyża, 6 razów, jeśli inaczej, 5 razów.
     Za powiedzenie "moje, twoje", 6 razów.
     Za proste sprzeciwienie się słowne, 6 uderzeń, jeśli na skutek skłonności do sprzeczki - 100 razów albo nakaz milczenia.
     Za niezachowanie porzadku śpiewania psalmów - 6 razów.
     Kto by w wyznaczonym czasie ciszy ośmielił się odezwać bez potrzeby, 17 razów.
     Gdyby kto utracił albo zniszczył przez nieuwagę jakiś sprzęt należący do klasztoru, ma własnym wysiłkiem i nakładem pracy naprawić szkodę albo ponieść pokutę wedle wartości zgodnie z decyzją kapłana, albo 1 dzień o chlebie i wodzie. Jeśli zaś utracił albo zniszczył nie przez nieuwagę, ale wskutek przypadku, ma odkupić swą niedbałość nie inaczej niż przez publiczną pokutę; kiedy wszyscy bracia zbiorą się na modlitwę, ma prosić o wybaczenie leżąc krzyżem na ziemi aż do zakończenia uroczystych modłów, a uzyska przebaczenie wówczas, gdy opat poleci mu powstać z ziemi. Takie samo zadośćuczynienie ma złożyć każdy, kto zbyt późno przybywa wezwany na modlitwę albo do pracy.
     Jeśli pomyliłby się przy śpiewaniu psalmu, jeśliby odpowiedział bez potrzeby, zatwardziale albo zuchwale, post. Gdyby niestarannie wykonał wyznaczone obowiązki, post. Gdyby okazał najmniejsze nieposłuszeństwo, post. Gdyby wyżej stawiał czytanie niż pracę albo posłuszeństwo, post. Gdyby opieszale wypełniał wyznaczoną służbę, post. Gdyby po zakończonym zgromadzeniu modlitewnym nie wrócił natychmiast do celi, post. Gdyby z kimś zatrzymał się na chwilę, post. Gdyby odszedł gdzieś na chwilę, post. Gdyby odważył  się porozmawiać przez chwilę z kimś, kto nie mieszka z nim w jednej celi, post. Gdyby trzymał brata za rękę, post. Gdyby modlił się z kimś, kto został wyłączony na jakiś czas z modlitwy, post.
     Gdyby spotkał się z kimś z rodziców, albo ze świeckich przyjaciół, albo rozmawiał z nimi bez zezwolenia, gdyby przyjął list od kogokolwiek albo ośmielił się wysłać list bez zezwolenia swego opata, post. Gdyby przeszkodził komu w wykonaniu niezbędnej czynności, post. Gdyby wskutek zapału ducha przekroczył prawem nakazaną granicę pobożności, post. Gdyby wskutek lenistwa ośmielił się powstrzymać kogoś gorliwego od prawem dozwolonego uczynku, post.
     Tak dalece i w podobnych występkach posuwa się duchowa nagana, aby kara wymierzona przez wielu pomogła grzesznikowi do zbawienia i żeby na przyszłość był ostrożniejszy i pilniejszy i dzięki poprawie obyczajów został pozbawiony przez miłosiernego Boga.
     Kto by dopuścił się kłótni ma pokutować przez 7 dni. Kto by znieważył swego przełożonego albo pogwalcił regułę, powinien zostać wypędzony za drzwi, chyba że powie: " Żałuję tego, co powiedziałem". Gdyby zaś się nie upokorzył, ma pokutować przez 40 dni, ponieważ jest dotknięty chorobą pychy.
     Gadatliwy powinien być karany milczeniem, niespokojny pokorą, łakomy postem, leniwy czuwaniem, zuchwały więzieniem, odstępca wygnaniem. Każdy powinien ponieść karę zgodnie z tym, na co zasłużył, aby żyć sprawiedliwie. Amen.
     W każdym miejscu i przy każdym zajęciu szczególnie nalezy przestrzegać zasady milczenia, abyśmy - jeśli to możliwe dla ludzkiej słabości, która często upada na skutek skłonnej do błędu wymowy - zostali oczyszczeni z występku i byśmy wypowiadali  raczej za zbudowanie bliźnich za których Zbawiciel nasz, Jezus, wylał świętą krew, niż byśmy głosili poczęte w sercu oszczerstwo pod adresem nieobecnych oraz próżne słowa, z których złożymy sprawę przed sprawiedliwym wynagrodzicielem.
     Takie ustaliłem przepisy dla tych, którzy pragną kroczyć drogą wiodącą do najwyższych szcztów, a porzuciwszy występki ludzi nieokrzesanych, kroczących w ciemności, pragną związać się z jedynym Bogiem zesłanym na ziemię. Albowiem wiekuiste nagrody otrzymają w wielkiej radości, która nigdy nie przepadnie na wieki.
     Koniec reguły klasztornej świętego Kolumbana, opata. Bogu niech będą dzięki.

Tekst pochodzi z:  św. Kolumban - Pisma, PSP t. LX, Warszawa 1995, s.142-150

środa, 15 maja 2013

Św. Nonna

     Jedną z zapomnianych a wartych przypomnienia postaci kobiecych jest św. Nonna, matka jednego z wielkich Ojców Kościoła - św. Grzegorza z Nazjanzu. Jest być może nawet jedyną matką, której życie, zalety charakteru i ducha oraz ostatnie chwile zycia zostały uwiecznione w tak licznych utworach napisanych przez jej syna.
     O wiele bardziej znana jest matka św. Augustyna - Monika, warto więc przypomnieć także postać matki innego świętego i Doktora Kościoła.
     Urodziła się w chrześcijańskiej rodzinie w Kapadocji. Wyszła za mąż za Grzegorza zwanego starszym, który nie był chrześcijaninem, lecz należał do grupy judeo-pogańskiej - hypsistarian, czyli czcicieli Boga Najwyższego w  ujęciu Mojżeszowym. Pod wpływem Nonny nawrócił się, przyjął chrzest i został nawet biskupem Nazjanzu. Zmarł w wieku o. 100 lat w 374 r., po blisko 45 latach sprawowania urzędu biskupa.

Tak o swoich rodzicach pisał Grzegorz w "Poemacie autobiograficznym":

"Miałem ja ojca, wzór doskonałości
  starzec, człek prawy, życiem przykład dawał,
  jak naprawdę drugi jakiś Abram.
  Dobry był z rzeczy, nie tylko z pozoru
  nie tak, jak teraz częstokroć się dzieje.
  Naprzód żył w błędzie, potem za Chrystusem
  poszedł; wnet pasterz, pasterzy podpora.
  Matka, by krótko rzecz, była małżonką
  godną takiego męża, równej wagi,
  z pobożnych rodu, sama pobożniejsza,
  ciałem niewiasta, obyczajem ponad 
  mężami. Z życia słynęli oboje"

Cały tekst "Poematu.." jest umieszczony w książce J. M. Szymusiaka, "Grzegorz Teolog". s. 470-510. Utwór jest bardzo długi gdyż opisuje w nim Grzegorz swoje życie.
Grzegorz był najprawdopodobniej drugim dzieckiem, gdyż wynika to z opisanego przez Grzegorza  pragnienia posiadania syna.Miał bowiem Grzegorz siostrę - Gorgonię a także młodszego brata Cezariusza który został lekarzem.   Stało się tak jak w dalszej części poematu opisuje Grzegorz:

"Więc się do Boga zwróciła z modlitwą,
  by to osiągnąć, a ponieważ mysli
  wstrzymać nie mogła, to, o co prosiła,
  zaraz w ofierze Bogu obiecała".

Spełniło się życzenie matki. Urodził się syn, któremu nadała imię Grzegorz. Niewiele znamy szczegółów z dzieciństwa, poza tym co opisuje Grzegorz:

"Od pieluch we wszystkim, co dobre, chowany
  - bo miałem w domu najlepsze przykłady -
  już rys powagi starczej na się brałem
  i jakby z chmury chmura, tak wzrastała
  pomału miłość we mnie do lepszego.
  Kroczyłem w lata, rozum biegł z latami,
  księgi, broniące Boga, mię cieszyły
  i mężów zacnych częste towarzystwo".

Po tych słowach można wnioskować że matka już od najmłodszych lat dbała o chrześcijańskie wychowanie dzieci, oprócz czytania Pisma i uczenia modlitw, wyrabiała w nich także poczucie odpowiedzialności.  Nie tylko dzieciom poświęcała się Nonna. Także nawrócenie męża było jej dziełem. Opisuje to Grzegorz w innym utworze, jednym z 0koło 50 zachowanych epigramów, poświęconych właśnie matce:

 "Sara mądra małżonka miłego czciła. Ty, matko,
   Najpierw chrześcijaninem, potem zaś wielkim kapłanem
   Męża swego zrobiłaś, gdy jeszcze światła nie poznał,
   Anno, miłego syna zrodziłaś i wymodliłaś ....
   Nonna sławę obydwu zyskała...."

Postawę swojej matki przyrównuje najpierw do Sary, wskazując na jej rozsądek i miłość wobec męża Abrahama. Drugą kobietą jest św. Anna i jej pełna ufności postawa połączona z modlitwą o urodzenie syna i ofiarowanie go w podzięce Bogu. W tym fragmencie Grzegorz chce pokazać że jego matka połączyła w sobie zalety obu tych kobiet.
Wyjątkowość matki podkreśla Grzegorz także w innym epigramie:

"Jedni sławią za trudy ponoszone w domu,
  Inni za wdzięk wrodzony i za obyczajność,
  Inni znów za pobożność, umartwienia ciała,
  Za łzy i za modlitwy, za pomoc biedakom,
  Nonnę sławią za wszystko to - i gdy się godzi -
  Nazwać to śmiercią - zmarła przy modlitwie".

W tych kilku słowach ponownie Grzegorz jak klamrą spiął wszystkie cechy które są cenione u kobiet.  Potrafiła bowiem godzić zarówno trudy ponoszone w pracach domowych z wdziękiem, urokiem osobistym a także i modlitwą. Jednocześnie pozostając przy tym osobą powściągliwą

"Nigdy ołtarz w kadzidłach pleców twych nie zobaczył,
  Nigdy słowo nieczyste przez usta twoje nie przeszło,
  Nigdy śmiech nie zawitał na twarz twą, wtajemniczona.
  Trudy twoje tajemne przemilczę, błogosławiona
  To, co wewnątrz - to twoje, co zewnątrz - wszystkim widome".

Bardzo mocno podkreśla Grzegorz  wielka wagę jaką przywiązywała jego matka do godności,, do tego aby nie splamić się tym co złe i nieczyste. Nie okazywała obcym swoich trosk ani cierpienia, chroniąc swoją rodzinę przed ciekawością obcych. Dobrze to świadczyło o jej mądrości i dojrzałości życiowej. A nie było obojętna na cierpienie innych.
W "Mowie 18" tak pisze Grzegorz:

"Nikt skuteczniej nie pomagał sierotom i wdowom. Nikt w niepowodzeniach tak nie pocieszał płaczących. Wszystko to wprawdzie maleńkie są rzeczy, może nawet pogardzane przez niektórych, jako niełatwo osiągalne przez większość -... - ale jednak dla mnie one zasługują na szacunek, jako objawy wiary, oraz przedsięwzięcia duchowej gorliwości" - "Grzegorz Teolog", s. 327.

Nic więc dziwnego że w innym epigramie zamieścił Grzegorz takie słowa:

"... Cierpieniem czciłaś wszystkie cierpienia
     Matko ma".

Pod koniec swojego życia musiała Nonna zmierzyć się z największymi cierpieniami jakie dotykają matkę - śmiercią swoich najbliższych. Oto w r. 369 umiera jej najmłodszy syn Cezariusz mająć 34 lata, rok później w 370 r.  najstarsze dziecko, córka Gorgonia, która w młodym wieku osierociła troje dzieci. A cztery lata później w 374 roku umiera mąż.
Grzegorz w "Mowie pogrzebowej na cześć ojca" słowa pocieszenia kieruje do matki:

"Wiem, że ciężkie ci jest wdowieństwo... Utrata czeka wszystkich, zysk natomiast jest przygotowany dla niewielu. Nie dajmy się utratą przygnębić, ale raczej pocieszajmy się myślą o nagrodzie... Dzielnie i spokojnie zniosłaś utratę dzieci, młodych jeszcze i gotowych żyć dalej. Znieś także pogrzeb ciała starego już ciężarem życia przygnębionego, chociaż sprężystość duszy zachowała mu całkowitą sprawność umysłu. Wiem, że odczuwasz brak opiekuna" - "Grzegorz Teolog", s.344.

Niedługo potem, w tym samym roku, co małżonek, umiera Nonna podczas Mszy Świętej. Ostatnim chwilom życia matki poświęca Grzegorz takie oto słowa:

"Anioł świetlisty promienny porwał cię, Nonno,
  Tutaj pośród modlitwy, czystą ciałem i duchem
  Ducha twojego więc porwał, ciało zostawił świątyni".

Śmierć Nonny nastąpiła szybko, jakby niespodziewanie, o czym świadczą słowa : "Anioł porwał". W jednej chwili przerwane zostało i życie, i modlitwa.
W innym epigramie tak opisuje ten moment Grzegorz:

"Tutaj, gdy się modliła, do Nonny wyrzekł Bóg z góry:
  "Przybądź" - Ona z radością wnet wyzwoliła się z ciała,
  Z obu rąk jedna mocno trzymała się jeszcze ołtarza,
  Drugą prosiła: "Bądź mi, o Panie Chryste, łaskawy".

Pamięć o matce, pozostanie widoczna w twórczości Grzegorza na zawsze. To, co chciała Nonna przekazać swoim zyciem znalazło odzwierciedlenie w jednym z epigramów stanowiących jednocześnie wyznanie, ale też i pożegnanie. Tutaj Nonna bezpośrednio zwraca się do syna:

"Piersi mej dziecię, gałązko święta, jak bardzo za tobą
 Tęskniąc odchodzę, Grzegorzu, do niebiańskiego żywota.
 Bo jak bardzoś się trudził w trosce o moją i ojca
 Starość - to zapisane jest w wielkiej księdze Chrystusa.
 Więc, kochany, idź śladem rodziców i jak najrychlej
 W naszej ciebie światlości i radosnym sercem przyjmiemy".

Zachęta matki do tego aby swoją postawą i czynami naśladował oboje rodziców nie była daremna. Wychowanie jakie otrzymał Grzegorz wraz z rodzeństwem zaowocowało ich zyciem. Wszyscy troje zmarli w aureoli świętości.
Obraz Nonny przedstawiony przez Grzegorza w jego utworach wskazuje na jej bogate życie wewnętrzne, przeniknięte modlitwą. To ona modliła się o nawrócenie męża, narodziny syna, za swoje dzieci, za wszystkich cierpiących i swoje życie zakończyła trwając na modlitwie. Pozostała po niej pamięć i strofy ułożone przez jej syna, mnicha, biskupa i Doktora Kościoła:

        "...Grzegorzu - wołałaś. I płonęła w tobie krew macierzyńska -
         w miłości do obu, lecz zwłaszcza do tego.
         który na twojej piersi się wykarmił.
         Dlatego uczciłem ciebie tyloma epigramami"...  
         "Grzegorz Teolog" - s. 578  


Korzystałem z: J. M. Szymusiak - "Grzegorz Teolog" - Ks. św. Wojciecha, Poznań 1965
                         A. Stępniewska - "Św. Nonna - matka Grzegorza z Nazjanzu" w: Vox Patrum 52/2,
                                                       Lublin 2008, s.1039-1047

wtorek, 14 maja 2013

Św. Kolumban - Reguła klasztorna cz. 3

Św. Kolumban był nieodrodnym synem swojego narodu. Pielgrzymowanie połączone z działalnością misjonarską było dla mnichów irlandzkich czymś naturalnym. Wielcy misjonarze wczesnego średniowiecza, tacy jak św. Augustyn czy też św. Bonifacy posiadali mandat papieski dla zakładania nowych struktur kościelnych na nowych terenach. Kolumban nie był zaś ani biskupem ani też nie posiadał takiego mandatu. Poza tym przebywał na terenach na których istniały już struktury kościelne. A jednak był misjonarzem. Wychowany w tradycji Kościoła iroszkockiego o dominacji klasztornej właśnie zakładanie klasztorów traktował jako przejaw działalności misyjnej. Fundacja nowych klasztorów była więc jedną z metod ewangelizacyjnych. Nic więc dziwnego że tak wielką wag przykładał do spisania zasad życia jakimi mieli kierować się mnisi w założonych przez niego klasztorach. Warto zwrócić uwagę na pochodzenie społeczne mnichów. W "Żywocie Kolumbana" możemy znaleźć takie zdanie:
"Ze wszystkich stron spieszyli tu synowie szlachty, aby po odrzuceniu powabów tego świata i przepychu doczesnych bogactwa osiągnąć nagrodę wieczną". - VC I,10.
A więc byli to w większości członkowie rodów, od których zależał kształt życia kraju. Nic więc dziwnego że wdrażanie do posłuszeństwa potomków rodów szlacheckich nie było łatwym zadaniem.
Przejdźmy więc do dalszych fragmentów "Reguły klasztornej".

     X. Jeśli któryś brat okaże nieposłuszeństwo, 2 dni o kromce lichego chleba i wodzie. Jeśli ktoś powie: "Nie ucznię tego", 3 dni o kromce lichego chleba i wodzie. Jeśli kto nie prosi o wybaczenie albo usprawiedliwia się za pomocą wymówek, 2 dni o kromce lichego chleba i wodzie. Gdyby dwaj bracia pokłócili się i rozgniewali, 2 dni o kromce lichego chleba i wodzie. Gdyby ktoś wygłosił kłamstwo i upierał się przy swym zdaniu, 2 dni o kromce lichego chleba i wodzie. Gdyby kto sprzeciwił się bratu i prosił o wybaczenie, 2 dni o kromce lichego chleba. Gdyby kto złamał polecenie i przekroczył regułę, 2 dni o kromce lichego chleba i wodzie. Gdy kto niestarannie wykonuje wyznaczoną pracę, 2 dni o kromce lichego chleba i wodzie. Gdyby kto rzucił potwarz na swego opata, 7 dni o kromce lichego chleba i wodzie; jeśli na brata, 24 psalmy, jeśli na osobę świecką, 12 psalmów. Jeśli kto zapomniałby czegoś poza domem - gdyby czegoś niewielkiego , 12 psalmów, gdyby czegoś większego, 30 psalmów. Jeśliby kto zgubił co albo utracił, ma ponieść pokutę w zależności od wartości tej rzeczy.

     XI.  Jeśli kto bez zezwolenia rozmawia z osobą świecką, 24 psalmy. Jeśli kto po zakończeniu swej pracy nie poprosi [o inne zajęcie] i zrobi coś bez rozkazu, ma odśpiewać 24 psalmy. Jeśli kto by był fałszywy i zmącił serca braci, 1 dzień o lichym chlebie i wodzie. Jeśliby kto spożył posiłek w obcym domu bez rozkazu i wrócił do swego domu, 1 dzień o lichym chlebie. Gdyby kto opowiadał o dawnym grzechu, 1 dzień o lichym chlebie. Gdyby kto wędrował po świecie i opowiadał o grzechach świata, 1 dzień o chlebie i wodzie. Opieszały, który by słuchał, jak ktoś okazuje niezadowolenie, ubliża albo robi coś wbrew regule, i poniechałby wyznania, 1 dzień o lichym chlebie.

     XII.  Jeśli kto rozgniewał swego brata i zadośćuczynił mu, a ten nie wybaczył, lecz odesłał go do swego przełożonego, ten kto spowodował gniew - 24 psalmy, tamten zaś 1 dzień o chlebie i wodzie. Gdyby ktoś chciał czegoś, a ekonom mu tego zabronił, opat zaś na to zezwolił, 5 dni. Jeśliby kto nie przyszedł na modlitwę przed posiłkiem i po posiłku, ma odśpiewać 12 psalmów. Gdyby kto drzemał podczas modlitwy - jeśli często, 12 psalmów, jeśli tylko czasami, 6 psalmów. Jeśli kto nie odpowie "amen", 30 uderzeń. Gdyby ktoś opuścił godzinę (kanoniczną), 15 psalmów i psalm gradualny, a wczasie porannego officium zimowego, 12 psalmów. Kto by nie usłyszał sygnału na modlitwę, 12 psalmów. Kto by przyszedł na mszę w nocnej szacie i pasie, 12 psalmów.

     XIII. Gdyby kto spożył posiłek przed godziną dziewiątą w środę i w piątek, jeśli nie jest chory {niech żyje} 2 dni o chlebie i wodzie. Gdyby kto skłamał nieświadomie, 50 uderzeń, gdyby zaś skłamał świadomie i zuchwale, 2 dni o chlebie i wodzie. Gdyby potępiono jego kłamstwo, a on by się upierał, 7 dni o chlebie i wodzie. Gdyby mnich spał w jednym domu z kobietą, 2 dni o chlebie i wodzie; jeśli nie wiedział, że jest to zabronione, 1 dzień. Jeśli kto nie zamknie kościoła, 12 psalmów. Jeśli kto splunie, a ślina dosięgnie ołtarza, 24 psalmy, jeśli zaś dosięgnie ściany, 8 psalmów. Jeśli zapomni o psalmie albo lekcji, 3 psalmy. 

      

poniedziałek, 15 kwietnia 2013

Św. Kolumban - Reguła klasztorna cz. 2

     Od początków zycia monastycznego posłuszeństwo uchodziło za jedną z podstawowych cnót. Bez posłuszeństwa byłoby niemożliwe prowadzenie życia wspólnotowego. Dlatego też tak często św. Kolumban porusza ten temat. Przełożony reprezentuje Boga samego według słów Chrystusa: "Kto was słucha. Mnie słucha" - Łk 10,16.
    W celu okazania posłuszeństwa należy powstać gdy starszy zaczyna mówić. Ten kto tego nie czyni jest uznawany za nieposłusznego. To tylko jeden z przykładów jak bardzo cnota posłuszeństwa była istotna. O tym, jak uciążliwe i trudne były wymagania stawiane mnichom, mogą świadczyć wszystkie zachowane pisma św. Kolumbana. Wszelkie przewinienia mnichów w tym względzie były surowo karane.
   Nic więc dziwnego że czytając dzisiaj te pisma wydają się nam niesłychanie ostre i wręcz okrutne. Jednak wszędzie tam, gdzie żywe były ideały monastyczne, postawa prezentowana przez św. Kolumbana nie była czymś wyjątkowym. Posłuszeństwo było jedną z najważniejszych cnót jakie winien praktykować mnich.

     VI.  Kto by nie szukał szybko schronienie w porcie uniżenia Pańskiego i trwał przy zuchwałych słowach otwierając w ten sposób innym dostęp do zbytniego buntu, ma dla odprawienia pokuty zostać pozbawiony swobody kościelnej w swej celi do czasu, aż przejawi dobrą wolę i ukorzywszy się zostanie ponownie przyjęty do świętego zgromadzenia.
     Kto głośno gani słuźbę furtiana, iż furtian nie przestrzega dokładnie godzin, ma ponieść karę milczenia albo 50 uderzeń. Kto ukrywa jakiś występek zauważony u swego brata do czasu, aż poprawi się z innego wykroczenia albo z tego samego, i dopiero wtedy donosi o tym przeciw bratu, 3 dni postu. Kto gani uczynki innych braci albo uwłacza im, 3 dni postu. Kto wytacza naganę przeciwko naganie, to znaczy gani kogoś, kto jego gani, tak samo ma to odpokutować trzema postami.

     VII.  Kto spotwarza brata albo słucha rzucającego potwarz i nie upomina go [natychmiast], 3 dni postu. Kto w złym humorze rzuca obelgi, ma również odbyć 3 dni postu. Kto ganiąc coś nie chce wyjawić tego swemu przełożonemu do czasu, aż wyjawi to starszemu ojcu, 3 posty; chyba że to wszystko dzieje się na skutek wyznania wstydliwości. Jeśli który brat byłby smutny, ma [jesli to możliwe, otrzymać pociechę]; jeśli potrafi wytrzymać, niechaj tymczasem powstrzyma się od wyznania, aby, skoro minie już smutek, powiedział o tym w sposób bardziej sosowny; [bracia niechaj się modlą za niego].
     Gdyby ktoś mówił do swego krewnego, zamieszkałego w innym miejscu, zachęcając go: "Lepiej, żebyś mieszkał z nami niż z innymi", 3 posty. Podobną pokutę ma ponieść ten, kto by zlekceważył powinność usłużenia któremuś braci. 

     VIII. Kto udziela pouczeń krewnemu, który uczy się jakiejś umiejętności albo czegoś, co przełożeni nakazali po to, aby lepiej zrozumiał lekcję, ma odbyć trzydniowy post ścisły.
     Kto ośmiela się powiedzieć do bezpośredniego przełożonego: "Nie ty będziesz osądzał moją sprawę, ale nasz senior albo pozostali bracia", lub: "Pójdziemy wszyscy do ojca klasztoru", ma pokutować przez 40 dni [o chlebie i wodzie], chyba że [padłszy przed braćmi] rzekłby: "Żałuję tego, co powiedziałem". [Każdy brat zajęty jakąś pracą, choćby nawet zmęczony, powinien we własnej sprawie tak mówić do ekonoma: "Jeśli pozwolisz, powiem opatowi; jeśli nie, to nie powiem", natomiast w sprawie innego brata: "Jeśli podtrzymujesz swe zdanie, to nie zaszkodzi ci, jeśli powiem opatowi". Chodzi o to, żeby zachowywano posłuszeństwo.
     Kto nie odniesie potrzebnej rzeczy do następnego dnia: 6 uderzeń, jeśliby odniósł sam przypomniawszy sobie; a jeśli zapomni i będą tego szukać, 12. Jeśli kto zapomnia zapytać o zadaną pokutę do dnia następnego, 6 uderzeń. Kto szemrze, kto mówi: "Nie zrobię tego, aż mi nakaże opat albo jego zastępca", 3 dni postu. Za niepotrzebny bieg albo podskakiwanie 12 razów. Nie wolno trzymać iunnego brata za rękę.
     Ekonom ma baczyć na uprzejmość wobec przybyszów, zarówno wobec pielgrzymów, jak i pozostałych braci, a wszyscy bracia mają być gotowi do usługiwania im z całą uprzejmością ze względu na Boga. Choćby ekonom nie zauważył albo był nieobecny, pozostali winni wykonać z całą pilnością wszystko, co konieczne, aby pilnować ich rzeczy, aż przekażą wszystko gotowe stróżowi. Gdyby zaś tego zaniedbali, mają ponieść pokutę wedle uznania kapłana.]
     Kto skarcony nie prosi o wybaczenie, ma odbyć pokutę jednego postu. Kto bez zezwolenia odwiedzałby braci w ich celach, ma ponieść taką samą pokutę. Kto po godzinie dziewiątej [bez polecenia albo rozkazu] poszedłby do kuchni, post. Kto by bez pytania wyszedł poza wał, to znaczy poza mur klasztoru, post. Nowicjusze, którym wyznaczono termin, do którego nie wolno im rozmawiać między sobą, gdyby przekroczyli przepis, 3 dni postu. [Wolno im powiedzieć tylko: "Wiesz, że nam nie wolno mówić z tobą"] A gdyby kto kazał uczynić im coś, czego nie wolno, mają odpowiedzieć: "Wiesz, że nam nie wolno" A [gdyby] mimo to podtrzymał polecenie, sam ma być ukarany trzema dniami postu, oni zaś mają powiedzieć tylko: "Robimy, co mówisz, aby zachować cnotę posłuszeństwa". Powinni szczególnie dbać o to , aby jak nie rozmawiają między sobą, tak też nie rozmawiali za pośrednictwem innego brata. Gdyby zaś świadomie popełnili takie wykroczenie, mają pokutować tak samo, jakby rozmawiali ze sobą bezpośrednio.
     Komu upadnie puszka na oleje i nic nie stłucze, poniesie karę 12 uderzeń.

     IX.  Kto wypowiada czcze słowa, będzie ukarany milczeniem przez następne dwie godziny, albo 12 uderzeniami. Bracia odprawiający pokutę, choćby nawet wykonywali ciężką i brudną pracę, niechaj nie myją głów poza [dniem] Pańskim, to znaczy niedzielą, albo co piętnaście dni, albo przy obfitym zaroście, mają stosować się do decyzji przełożonego w tym względzie. [Za zejście z drogi bez pytania albo błogosławieństwa, 6 uderzeń]. Drobniejsze pokuty przy stole ma wyznaczyć przełożony refektarza, jeśliby znał sprawę, ale nie należy wyznaczać wicej niż 25 uderzeń [na raz].
     Bracia odprawiający pokutę albo zasługujący na pokutę psalmów, to znaczy ci, którzy mają odpokutować odśpiewaniem psalmów z powodu marzenia sennego, w zależności od diabelskiego kuszenia albo rodzaju snu, powinni, jeśli zasługują na pokutę psalmów, odśpiewać 30albo 24 psalmy po kolei, albo 15, albo 12 psalmów. Oni, odprawiając pokutę w noc niedzielną albo w czasie pięćdziesiątnicy, klęczą.
     [Jeśli kto powtarzałby braciom polecenie wydane przez opata albo przełożonego, to trzeba zważać, aby młodszy słuchał starszego. Jeśliby jednak słuszne było owo polecenie, powinni pilnie go przestrzegać. Gdyby opat albo starszy ekonom coś polecił, a niższy ekonom polecił coś innego, brat powinien go posłuchać, wskazując jednak po cichu na polecenie innego przełożonego. Wewnątrz klasztoru jednak niechaj nikt poza przełożonym nie wydaje ważniejszego rozkazu.
     Od świtu do nocy jedna zmiana odzieży, a druga na noc; przebierać się mają na osobności. Kto w dzień Pański albo w inne święto usługuje przy kąpieli albo w innej potrzebie, winien odmówić jedną modlitwę przed wyjściem i wejściem. Ma jednak zapytać o pozwolenie. Jeśli wychodzi niedaleko, ma się przeżegnać. Jeśli będzie się żegnał podczas marszu, nie musi zwracać się na wschód. Ktokolwiek udaje się poza dom w pośpiechu i czyni znak krzyża, nie musi zwracać się ku wschodowi. Tak samo ma postąpić spotykając kogoś po drodze, jeśli się spieszy, prosząc o modlitwę i głęboko się skłaniając. W domu, w którym nie ma zwyczaju klękania, obowiązuje jedynie złożenie głębokiego pokłonu.
     Jeśli kto zechce, może w sobotę przygotować ofiarę niedzielną. Po ablucji kapłani powinni się wymieniać, jeśli to możliwe, diakoni natomiast winni wypełniać stosowną posługę przed kazaniem albo po nim.
     Kto by widział nieczysty sen albo by się splamił, albo odprawiał pokutę, powinien stać podczas kazania. Natomiast w czasie wielkich świąt, kiedy słyszą sygnał, aby usiąść, mają usiąść prawie w połowie codziennego kazania. Dalej, wszyscy, którzy słyszą sygnał na synaksę rozpoczynającą zgromadzenie dzienne, mają się umyć przed wejściem do kaplicy, chyba że już wcześniej się umyli. Przełożony i jego zastępca mają rozpoczynać śpiewanie psalmów; nie powinni klękać, lecz tylko się skłonić. Bracia zajmujący wyższe stanowisko mają stać pośrodku kaplicy, a pozostali bracia po ich lewej i prawej stronie, z wyjątkiem celebransa i jego pomocnika. Podczas każdej uroczystości niedzielnej oraz w dniu rozpoczynającym Paschę należy odśpiewać hymn niedzielny. Kto zaczyna zbliżać się do ołtarza, aby przyjąć sakrament, winien trzykrotnie głęboko się skłonić. Nowicjusze, jako niewprawni, oraz wszyscy podobni nie powinni zbliżać się do kielicha, a podczas ofiarowania nikt nie powinien być zmuszany do przyjęcia sakramentu, wyjąwszy konieczną sytuację. Kto w niedzielę albo w inne święto z uwagi na jakieś obowiązki nie był na zgromadzeniu braci zanoszących modlitwy do Pana, winien sam się modlić. Podczas składania ofiary nie należy się zbytnio rozpraszać. Również pokutnik zmuszony do odbycia pielgrzymki i wędrujący z innymi, którzy legalnie spożywają posiłek, z nastaniem godziny trzeciej, jeśli wędrują daleko, ma otrzymać nieco pokarmu w określonej porcji, oraz tam, gdzie zatrzyma się na spoczynek, ma otrzymać to wszystko, czego mu potrzeba.
     Wszyscy razem bracia każdego dnia i każdej nocy w czasie modlitwy powinni na końcu każdego psalmu w czasie modlitwy w spokoju uklęknąć, jeśli zdrowie na to pozwala, i powiedzieć po cichu: Panie, wejrzyj ku wspomożeniu memu, Panie, pośpiesz ku ratunkowi mojemu. Skoro trzykrotnie odmówią ten werset, mają równocześnie powstać z klęczek, wyjąwszy niedzielę i okres od pierwszego dnia świętej Paschy do Pięćdziesiątnicy, kiedy to korząc się umiarkowanie podczas psalmodii, mają się modlić pilnie do Pana bez zginania kolan.

    

wtorek, 9 kwietnia 2013

Św. Kolumban - Reguła klasztorna

Postać św. Kolumbana pomimo upływu wieków nieustannie fascynuje tych wszystkich ktorzy interesują się historią wczesnego średniowiecza. Energia i niezachwiana pewność towarzysząca św. Kolumbanowi  ma swoje źródło w unikalnej koncepcji życia monastycznego jaka rozwinęła się w Irlandii. Dla mnich irlandzkiego celem egzystencji było osiągnięcie pewnego wejścia do życia wiecznego.  A w jaki sposób uzyskać taką pewność? Jedynie na drodze wiernego i bezkompromisowego zachowywania przykazania miłości Boga i bliźniego. Temu celowi poświęcona była formacja monastyczna.
Jonasz z Bobbio tak opisuje w swoim  "Żywocie Kolumbana" przebieg tej formacji w trakcie pobuty w klasztorze Bangor:

     "Tamże Kolumban oddawał się tylko modlitwom i postom. Zaparłszy się samego siebie, wziął w swe ramiona jarzmo Chrystusowe, które dla dźwigających je jest lekkie. Niosąc tedy swój krzyż, szedł za Chrystusem. Czynił tak, aby ten, który w przyszłości miał być nauczycielem innych, sam na swoim ciele znosząc umartwienia, doświadczył i owocnym przykładem pokazał to, czego miał nauczać i do wypełnienia czego miał innych nakłaniać" - VC I,4

Nic więc dziwnego że teksty poświęcone regułom życia mniszego są tak bardzo surowe. Dla Kolumbana powołanie mnisze było swojego rodzaju służbą. Mnich miał być "miles Christi" - żołnierzem Chrystusa, a jego zbroją jest właśnie reguła. Celem życia w klasztorze miało być "pielęgnowanie dyscypliny klasztornej" Nic więc dziwnego że w swych "Regułach" Kolumban będzie akcentował zasady, które rządzą nakładaniem kar w klasztorach, jednakże celem takiego postępowania, jest przede wszystkim dobro tego, który dobrowolnie podejmuje się przyjąć powyższe zasady. Dal Kolumbana zdrowie duszy jest tak ważne, że nie można sobie pozwolić na noszenie w sobie nawet najmniejszych przejawów choroby jaką jest trwanie w grzechu..

Temu też celowi miał służyć zbiór przepisów znany jako "Reguła klasztorna". Zbiór ten sprawia wrażenie zbioru nieuporządkowanych notatek. Najprawdopodobniej było to spowodowane istnieniem wielu redakcji tego tekstu który do naszych czasów dotrwał w takim oto kształcie. Przyjmuje się, że tekstem pierwotnym są rozdziały I - IX, pozostałe natomiast są późniejszymi dodatkami. Także i pierwsza część nie jest wolna od tych wstawek które są umieszczone w tekście "Reguły" w nawiasach kwadratowych.

                                                      Reguła   klasztorna

 [ Wobec różnych przewinień stosować należy lekarstwo różnej pokuty,
I.    Świątobliwi ojcowie, najdrożsi bracia], ustanowili przepis, abyśmy przed posiłkiem, przed udaniem się na spoczynek oraz w każdej stosownej chwili wyznawali [wszystkie, nie tylko ciężkie grzechy, ale także mniejsze zaniedbania], albowiem wyznanie grzechów i pokuta wyzwalają od śmierci. A więc przy wyznaniu nie należy pomijać nawet drobnych grzechów, ponieważ, zgodnie ze słowami Pisma, kto lekceważy małe sprawy, ten powoli upada. [Trzeba więc wyznawać grzechy przed posiłkiem, przed udaniem się na spoczynek oraz przy każdej nadarzającej się sposobności.]
     Ustalono zatem, iż kto by nie baczył na błogosławieństwo przy stole i nie odpowiadał "amen", ten ma być ukarany sześcioma uderzeniami. Podobnie 6 uderzeń otrzyma ten, kto by rozmawiał przy jedzeniu nie ze względu na potrzebę drugiego brata [6 uderzeń otrzyma ten, kto by nazwał cokolwiek swoją własnością]. Kot nie naznaczyłby łyżki, którą je, i kto przemawiałby donośnie, to znaczy głośniej, niż to jest przyjęte, otrzyma również 6 uderzeń. 

II. Jeśliby kto nie naznaczył lampy, to znaczy młodszy brat zapaliłby lampę, a nie dał jej starszemu do naznaczenia, otrzyma 6 uderzeń. Jeśli kto nazwie cokolwiek swoją własnością, 6 uderzeń. [Jeśli źle wykona jakąś pracę, 6 uderzeń.] Kto by zarysował stół nożem, otrzyma za karę 10 uderzeń.
     Ktokolwiek z braci, któremu wyznaczono zajęcie gotowania albo usługiwania przy stole, rozlałby cokolwiek, ma za karę modlić się w kościele po zakończeniu wspólnych modłów, tak iżby bracia modlili się za niego. Kto by zapomniał o głębokim pokłonie podczas zgromadzenia, to znaczy w czasie cyklu modlitewnego, ma odbyć podobną pokutę; ów głęboki pokłon ma miejsce w kościele po zakończeniu każdego psalmu. Tę samą karę, modlitwę w kościele, ma ponieść ten, kto by rozsypał okruszyny chleba. Taką samą małą pokutę należy wyznaczyć, gdyby rozlał coś w niewielkiej ilości.

III. Gdyby jednak na skutek nieuwagi, zapomnienia albo beztroski rozsypał czy rozlał coś płynnego lub suchego w zbyt dużej ilości, ma przez długi czas błagać o wybaczenie, bez najmniejszego ruchu leżąc krzyżem w kościele, podczas gdy bracia będą o godzinie dwunastej śpiewać dwanaście psalmów. Gdyby zaś rozlał bardzo dużo, wówczas przez tyle dni ma oddawać pieniądze otrzymywane wedle zwyczaju na własne utrzymanie, ile miar piwa albo czego innego przez nieuwagę zniszczył, a żeby wiedział, iż to utracił, niechaj pije wodę zamiast piwa. Za rozlanie czegoś na stół albo zrzucenie ze stołu, uważam, że wystarczy prośba o wybaczenie w czasie posiłku.
     Kto wychodząc z domu nie pokłoniłby się z prośbą o modlitwę, albo po otrzymaniu błogosławieństwa by się nie przeżegnał, albo nie podszedł do krzyża, ma dostać 12 uderzeń. Podobnie 12 uderzeń otrzyma ten, kto by zapomniał o modlitwie przed pracą albo przy stole. Kto by spożywał posiłek bez błogosławieństwa, 12 uderzeń. Kto wracając do domu nie pochyliłby się z prośbą o modlitwę, 12 uderzeń. Jeśli zaś który z braci wyzna te wszystkie przewinienia i całą resztę, by mu wyznaczono karę, ma ponieść połowę kary, to znaczy karę umiarkowaną; tak samo i przy podobnych przekroczeniach, w taki sposób niekiedy można zmniejszyć pokutę.  

IV. Kto wskutek kaszlu fałszywie rozpocząłby śpiewanie psalmu, ma otrzymać 6 uderzeń. Tak samo 6 uderzeń ten, kto by przegryzł zębami zbawienny kielich. Kto by nie zachował porządku przy składaniu ofiary, 6 uderzeń. [Kapłan, który by przystąpił do składania ofiary z nieobciętymi paznokciami, diakon, który by się nie ogolił, oraz ci, którzy przyjmują ofiarę i przystępują do kielicha wprost od pracy na polu, 6 uderzeń.] Kto by się uśmiechał podczas officium, to znaczy podczas wspólnych modłów, 6 uderzeń; gdyby zaśmiał się w głos, ma pościć przez kilka dni, chyba że przydarzyło się mu to w sposób zasługujący na wybaczenie. [Kaplan składający ofiarę i diakon służący do mszy mają baczyć, aby się nie rozglądali; a kto by zlekceważył ten przepis, ma być ukarany sześcioma uderzeniami. Kto by zapomniał o puszcze na oleje udając się gdzieś dalej do pracy, 25 uderzeń; kto by upuscił ją na ziemię i zaraz podniósł, 50 uderzeń, jeśliby zawiesił ją na drzewie, 30 uderzeń, a gdyby zostawił ją tam na noc, ma pościć przez kilka dni.] Kto by przyjął eulogię nieumyty, 12 uderzeń. Kto by zapomniał o złożeniu ofiary przed udaniem się na mszę, 100 uderzeń.
     Kto by opowiadał drugiemu próźne bajki, ale zaraz sam się skarcił, ma tylko prosić o wybaczenie; jeśliby jednak nie skarcił się [ale się ociągał z koniecznym usprawiedliwieniem, ma ponieść] karę milczenia, albo otrzymać 50 uderzeń. Kto z prostotą podaje wymówki, skoro w czymś zawinił, a nie prosi od razu o wybaczenie mówiąc: "Moja wina, żałuję", 50 uderzeń. Kto z prostotą, wygłaszałby własne zdanie przeciwko innemu zdaniu, 50 uderzeń. Kto by uderzył ołtarz, 50 uderzeń.

V.  Kto bez potrzeby przemawia głośno, nie zniżając głosu, ma ponieść karę milczenia albo otrzymać 50 uderzeń. Podobną pokutę ma ponieść ten, kto dla uzyskania przebaczenia podaje jakieś wymówki. Kto by na jakieś stwierdzenie brata odrzekł: "Nie jest tak, jak mówisz", wyjąwszy starszych przemawiających ze szczerością do młodszych, ma ponieść karę milczenia albo otrzymać 50 uderzeń. Jedynie rówieśnikowi-bratu, jeśli słowa jego mijają sie z prawdą, wolno odpowiedzieć: "Czy dobrze pamiętasz, bracie?", a wówczas on usłyszawszy te słowa niech nie podtrzymuje swej wypowiedzi, lecz niechaj powie z pokorą: "Mam nadzieję, że ty lepiej pamiętasz; ja wskutek zapomnienia popełniłem wykroczenie słowne; żałuję, że źle powiedziałem" . Oto słowa dzieci Bożych, jeśli, jak mówi Apostoł: niczego nie pragnąc dla współzawodnictwa ani dla próżnej chwały, lecz w pokorze ducha oceniając jeden drugiego za wyżej stojących od siebie.  Gdyby zaś kto siebie usprawiedliwiał, winien być uznany nie za dziecko Boga, ale za dziecko cielesnego Adama. 




                                               

                                                 

sobota, 30 marca 2013

Roman Pieśniarz - Hymn o Zmartwychwstaniu

                               Hymn  o  Zmartwychstaniu


     Niegdyś tłum niegodziwców skazał Życie na grób, Boga na śmierć, a piekłom wydał Tego, co piekło zniweczył: bo martwy wskrzesza umarłych, umarły słowem wskrzesza umarłych. I straż postawiono przy grobie Temu, co wszechświat skinieniem rozrządza. O głupi, bezbożni; jeśli niezywy, więc czego sie lękać? A jesli żyje, to modlcie się razem z nim wołając: Zmartwychwstał Pan!

     Z krzyża Bpga swojego do grobu złożył Józef, Tego, co z suchej studni niegdyś uwolnił Józefa. Widzialnie strzeżono zmarłego, a On, nieśmiertelny, lękiem śmiertelnym napelnił straże. Na grobie złożono kamień i wewnątrz grobu był kamień; straż skamieniała z leku na widok anioła, który siadł na kamieniu i powiedział: Zmartwychwstał Pan.

     Sędziowie bezbożnych zeszli się razem na swoje niegodne knowania: "Oto lezy w ziemi Ten, który sprawił, że ziemia zadrżała. Zmarł wszędzie głoszony i wszędzie sławiony, a dzieła Jego całą ziemię zdumiały.. Czuwajcie więc, aby czyny ostatnie nie stały się gorsze od pierwszych; by ciała Jego nie skradli ci, którzy z Nim byli, i by gorliwie nie ogłosili: Zmartwychwstał Pan!

     - Żądajmy więc teraz straży - niech Piłat da nam strażników. Bo zywy On czy umarły, lękać się trzeba Jezusa! Za życia szabat rozwiązał, a jesliby teraz zmartwychwstał, to Prawo rozwiąże. Leży umarły - a jednak w Niego ufają: leży związany w przepaskach - a wierzą, że znowu powstanie do życia, wszyscy Jego uczniowie. Trzeciego dnia - mówią - ujrzawszy Mistrza powiemy: Zmartwychwstał Pan!

     "Piłacie, ty nami oraz obcymi rządzisz jak trzeba, jesteśmy więc twymi, do ciebie się więc uciekamy, dzięki tobie w narodzie panuje prawo. Blagamy cię, spraw, niech Zmarły nie niszczy praw Bożych!" Cóż szalejecie, bezbożni? Choć Piłat stoi na straży prawa, ileż mocniejszy od niego jest Chrystus! On jest Prawa podstawą i łaską obdarza tych, co wołają: Zmartwychwstał Pan!

     "On rzekł do swoich przyjaciół: Po trzech dniach z martwych powstanę, bo nawet zmarły - mowił - śmierć zdepczę swymi stopami. Lękać się nie potrzebujemy, bo to się zdarzyć nie może, lecz przypuszczalnie znajdą się tacy, co zechcą Go wykraść. Wiemy, że nie zmartwychwstanie, bo w Piśmie to stoi: Tchnienie, co raz uleciało, powtórnie już nie powróci, chyba że Bóg by nakazał. Lecz jeśli jest Bogiem, to wtedy powiemy: Zmartwychwstał Pan!"

     Gdyto Piłat usłyszał, rzekL do nich: "Śmieszna jest wasza mowa! Któż kradnie zmarłego i jakaż z tego nagroda? Przyjaciel miłuje druha tylko do grobu. Po śmierci natomiast próżne objawy przyjaźni - lezy trup bez ruchu - komuż się przyda tak spoczywający?  Gdyście Go pogrzebali, zostawcie Go w spokoju! Nikt Go nie wykradnie i nikt nie zawoła - o ile nie zmartwychwstanie - Zmartwychwstał Pan!

     Ja Go ubiczowałem, wyście Go ukrzyżowali, a Józef złożył do grobu - zmarł więc z pewnością. I tak jak umarł na oczach wszystkich, niech na oczach wszystkich powstanie z grobu. Mówicie, że Go ukradną i powiedzą, że powstał z martwych? I może na domiar sprawią, że oczy się staną ślepymi? Jeśli to, o czym mówicie, ujrzymy, wtedy wierząc powiemy: Zmartwychwstał Pan!

     Wszystko, co o tym mówicie, bajką się zdaje. Wykradną Go! albo On z martwych powstanie! pierwsze jest kłamstwem a drugie nonsensem zupełnym. Jeśli wam jednak tego potrzeba, to weźcie straże, by strzegły grobowca. Baczcie jednak, by nie zbłądzili powtórnie, i żeby, jak wtedy pod krzyżem: Zaiste, był to Syn Boży, tak teraz przy grobie nie zawołali: Zmartwychwstał Pan"!

     Takimi to słowy Piłat do nich przemówił: "Macie straż, idźcie i co wam wygodnie, dziś czyńcie".  Piłacie, umyj twój umysł, jak niegdyś ręce, i powiedz: "Niewinny jestem". Może wtedy obraz twej żony napełnił cię lękiem? A cóż uczynisz, gdy usłyszysz glosy na ziemi, glosy na niebie po Zmartwychwstaniu, gdy zawołają: Zmartwychwstał Pan?

     Nie sądźcie, że to dzisiejsze zadanie zysku wam nie przyniesie: my wam wynagrodzimy, gdy tylko znój wasz się skończy. Judasz trzydzieści srebrników otrzymał, a wy dostaniecie podwójnie. Bo jak wam rzekliśmy: żywy On czy umarły, drogo kosztuje. Nie chcemy, by znój wasz daremny się stał, by zloto was ominęło, a przeciw wam stanął Chrystus i ci, co wołają: Zmartwychwstał Pan!"

     Ta bezbożnych rada natychmiast pobudza strażników; do grobu więc śpieszą. Strzeże armia Chrystusa Pana - żołnierze na zewnątrz grobu. A wewnątrz toczy się walka Chrystusa ze śmiercią. On władzę zdobywa, a śmierć ją traci. On śmierci wyrywa ofiary, a ona woła do swoich podwładnych: "Jestem pobita!" Wołajmy więc: Zmartwychwstał Pan!

     Gdy śmierc pokonano, a piekła wzburzył niepokój, mówiły straże: "Co oznacza ten zgiełk? Pierwsze nocne czuwanie - ci, co we wnętrzu, spokojni, drugie - odpoczywają, lecz w ciągu trzeciego sie burzą, płaczą, lecz się radują, żalą się i wraz się weselą. Jedni do drugich: Biada nam, biada wołają, lecz inni wołają do siebie radośnie: Weselmy się, zmartwychwstał Pan!"

     W wielkim leku zadrżała ziemia i kamień się zwalił z grobu. Czy właśnie On - który, gdy strzegliśmy krzyża, napełnił nas wielkim lekiem - a teraz wskrzesiwszy Adama sam z martwych powstaje? Wtedy rozerwał skały, teraz kamień odwalił. Tak, to niechybnie Ten, który rozdarł zasłonę i groby otworzył, a teraz natomiast, gdy śpimy, zmartwychwstał Pan!

     Powstańmy więc, przyjaciele, i bacznie grób oglądajmy: kamień miejsce swe zmienił, jak się wydaje, bo ziemia zadrżała. Jeśli zmarły jest w grobie, to więcej o tym nie mówmy, lecz jeśli Go nie ma, płaczmy z tymi, co łzy wylewają w otchłani. Niedawno śmierć zapłakała i piekło jęzczało wtedy, gdyśmy się spierali: Któż to jest, co woła: Biada? Kto wolał: Weselmy się i czyje to glosy wołają: Zmartwychwstał Pan!"

     "Patrz: wewnątrz nie ma nikogo, lecz ktoś na kamieniu siedzi. Widzę lub tylko się zdaje, a może to złuda? Może noc ciebie zwodzi? Przyjacielu, noc mnie ma zwodzić? Kładź się z nami i śpij,  bo duch cię zwodzi. Cisza, uśnijmy! Raczej jednak czuwajmy i patrzmy na wszystkie strony, by nie zastali nas śpiących, gdy przyjdą owi, co chcą Go wykraść. Któż wtedy zawstydzi tych, którzy będą wołali: Zmartwychwstał Pan?"

     Noc przeminęła - jesli naprawdę minęła. I oto, co rzekłeś uprzednio, przyjacielu, jest prawdą: Ten, co niedawno umarł, w jasności stoi. Od wewnątrz kamień odwalił, On nas przeraził slowami, bo lękiem napełnia, światło niesie, światło rozsiewa, i sam jest światłością, bo Światła jest synem i Światła sługą, co potwierdzają słowa, które wyrzekł do kobiet: Zmartwychwstał Pan.

     Dla nich to dół zasadzki, lecz dla nas nagroda, wstyd dla bezbożnych, lecz nasza chluba; im rana, dla nas życie, bo Pan zmartwychwstał prawdziwie. A jesli strażnicy grobu nagrodę dostaną za swoje milczenie, tym głośniej zawołają kamienie: "Kamień, bez rąk pomocy od skały odcięty, jak niegdyś wyszedł z łona swej Matki, tak teraz wychodzi z grobowca: Zmartwychwstał Pan!"

     O Zbawco, wyszedłeś z łona, co męża nie znało, i zostawiłeś Dziewicy znamię dziewictwa; dziś z grobu wyszedłeś zniszczywszy królestwo grobu. A choć w grobie całun Józefa pozostał, to jednak z grobu praojca Józefa wyprowadziłeś. Wyszedł więc Adam, którego Ty wiodłeś, a Ewa, służka Maryi, szła w Twoje ślady. Ciebie więc sławi cała ziemia, hymn zwycięstwa śpiewając: Zmartwychwstał Pan!

Tekst zaczerpnięty z: Antologia Modlitwy Wczesnochrześcijańskiej, Lublin 1993, s.326-329

     

środa, 27 marca 2013

Jan Damasceński - II mowa obronna cz. 8

     Ostatnie, trzecie zdanie kontakionu jest praktycznym wnioskiem z dotychczasowej analizy duchowej rzeczywistości ikony:

                  "I wyznając wiarę w zbawienie, wyrażamy to działaniem i słowem"

     Kontakion kończy się odpowiedzią, jakiej człowiek udziela Bogu, przyjmując i wyrażając Bożą ekonomię zbawienia. Z jednej strony człowiek, w łasce i przez łaskę Ducha Świętego, może odtworzyć swoje podobienstwo do Boga, sam siebie przemienić wewnętrzną pracą, uczynić z siebie żywą ikonę Chrystusa. To właśnie Ojcowie nazywają "życiem aktywnym". Z drugiej strony człowiek dla dobra innych, może także wyrazić swój uświęcony stan wizerunkiem widzialnym i wizerunkiem słownym" "Wyrażamy to działaniem i słowem". Człowiek może więc także stworzyć ikonę zewnętrzną, posługując się materią, która go otacza i która została uświęcona przybyciem Boga na ziemię.
     Ikona jest więc wizerunkiem człowieka, w którym na rzeczywisty sposób uobecnia się łaska niszcząca namiętności, łaska uświęcająca wszystko. Dlatego właśnie ciało człowieka ma być przedstawione jako całkowicie odmienne od zwyczajnego, zniszczalnego ciała. Ikona to skromny, absolutnie pozbawiony wszelkiej egzaltacji środek przekazu określonej rzeczywistości duchowej . Jeśli łaska rozjaśnia człowieka w taki sposób, że cała jego duchowa i fizyczna istota zostaje wchłonięta przez modlitwęi trwa w Bożym świetle, to ikona w sposób widoczny utrwala istotę tego człowieka, który staje się żywą ikoną, staje się prawdziwie podobny do Boga. Ikona nie przedstawia Boskości; wyraża uczestnictwo człowieka w życiu Bożym.

Powróćmy do ostatniego już fragmentu  II mowy obronnej przeciwko tym, którzy odrzucają  święte obrazy:

     21. Posłuchajcie, co mówi Pan: "Głupi i ślepi! Kto przysięga na przybytek, przysięga na niego i na Tego, który w nim mieszka, a kto przysięga na niebo, przysięga na tron Boży i na Tego, który na nim siedzi" - Mt 23,21-22. A kto przysięga na obraz, przysięga na obraz i na tego, kto został na obrazie przedstawiony.

     22. Tak więc należycie zostało przedstawione, że zarówno namiot, zasłona, arka Przymierza, jak i ołtarz oraz to wszystko, co znajdowało się w namiocie było obrazami i modelami - dziełem rąl ludzkich, któremu cały Izrael oddawał cześć. Ponadto i rzeźbione cheruby zostały wykonane na rozkaz Boży. Mówił bowiem Bóg do Mojżesza: "Bacz, abyś wykonał wszystko według wzoru danego ci na górze" - Wj 25,40. Posłuchaj też świadectwa Pawła Apostoła, że Bóg nakazał czcić Izraelowi dzieła rąk ludzkich i obrazy: "Gdyby bowiem był - powiada - na ziemi, to nie byłby kapłanem, gdyż są tu inni, którzy składają ofiary według postanowień Prawa. Służą oni obrazowi i cieniowi rzeczywistości niebieskich. Gdy bowiem Mojżesz miał zbudować przybytek, to w ten sposób został pouczony przez Boga: <Patrz zaś - mówi - abyś uczynił wszystko według wzoru, jaki ci został ukazany na górze>. Teraz zaś otrzymał w udziale o tyle wznioślejszą służbę, o ile stał się pośrednikiem lepszego przymierza, które oparte zostało na lepszych obietnicach. Gdyby bowiem owo pierwsze było bez nagany, to nie szukano by miejsca na drugie [przymierze]. Albowiem ganiąc ich zapowiada: <Oto nadchodzą dni, mówi Pan, a zawrę z domem Izraela i z domem Judy przymierze nowe. Nie takie jednak przymierze, jakie zawarłem z ich ojcami, w dniu, gdym ich wziął za rękę, by wyprowadzić z ziemi egipskiej> " - Hbr 8,4-9. I nieco dalej: "Ponieważ zaś mówi o nowym [przymierzu], pierwsze uznał za przestarzałe; a to, co się przedawnia i starzeje bliskie jest zniszczeniu [...]. Był to namiot, w którego pierwszej części, zwanej [Miejscem] Świętym, znajdował się świecznik, stół i chleby pokładne. Za drugą zaś zasłoną był przybytek, który nosił nazwę <Święte Świętych>. Posiadało ono złoty ołtarz kadzenia i Arkę Przymierza, pokrytą zewsząd złotem. Znajdowało sdoę w niej naczynie złote z manną, laska Aarona, która zakwitła i tablice Przymierza. Nad nią zaś były cheruby Chwały, które zacieniały przebłagalnię" - Hbr 8,13; 9,2-5. I znów: Chrystus bowiem wszedł nie do świątyni, zbudowanej rękami ludzkimi, będącej odbiciem prawdziwej świątyni, ale do samego nieba" - Hbr 9,24. A potem: "Prawo posiadając tylko cień przyszłych dóbr, nie posiada samego obrazu tych rzeczy" - Hbr 10,4.
     Widzisz, że zarówno Prawo, jak i wszystko, co z niego wynika, a także wszelkie nasze działania sa po to, aby uświęcić pracę naszych rąk, prowadząc nas poprzez materię do niematerialnego Boga. Prawo zaś i wszelkie jego rozporządzenia są tylko cieniem przyszłego obrazu, to jest naszego prawdziwego uwielbienia, które samo w sobie jest obrazem przyszłych dóbr. Te zaś to owa górna Jerozolima, która nie została zbudowana rekami ludzkimi i jest pozbawiona materii, jak mowi boski Apostoł: "Nie mamy tutaj trwałego miasta, ale szukamy tego, które ma przyjść" - Hbr 13,14, a ktorym jest niebiańska Jerozolima, "której architektem i budowniczym jest sam Bóg" - Hbr 11,10. Wszystko to bowiem, co dokonuje się albo wedlug prawa, albo według naszego kultu, postanowione zostało Jego łaską, Bogu chwała na wieki wieków! Amen.

      Tekst zaczerpnięty z Vox Patrum 48/2005, s. 379-391.
      Korzystałem także z: P. Evdokimov - "Sztuka ikony" oraz L. Uspienski - "Teologia ikony".