Św. Kolumban był typowym Irlandczykiem. Krnąbrnym, przywiązanym do tradycji, nie wahającym się w bronieniu swoich racji. Nie miało dla niego znaczenia czy przeciwstawia się mnichowi czy też królowi. Wierzył w słuszność obranej przez siebie drogi, ale też miał świadomość zarówno swoich ułomności jak i tego że, przede wszystkim, jest sługą Kościoła.
Broniąc chociażby rodzimych zwyczajów związanych z obliczaniem daty Wielkanocy, co w tamtych czasach było poważnym problemem nie wahał się przed napisaniem takich oto słów:
"W obronie owych zasad, jak już powiedziałem, będziemy stawać czy to przeciw Wam, Ojcowie, następcy apostołów, czy też przeciw owym braciom mieszkającym w sąsiedztwie i naszym Ojcom w Chrystusie" - List III, 2 w: św. Kolumban, Pisma PSP t. LX s. 90.
Niemniej, będąc wiernym swojej formacji wyniesionej z irlandzkich klasztorów Kolumban pragnie przede wszystkim zachowania jedności. Daje temu stanowisku wyraz tak pisząc w innym liście:
"Daleki przeto jestem od tego, abym chciał spierać się z Wami, iżby spór między nami chrześcijanami miał sprawić radość naszym nieprzyjaciołom, to znaczy Żydom, heretykom czy ludom pogańskim - niech to się w ogóle nie zdarzy. Co do pozostałych spraw możemy jakoś dojść do porozumienia i albo każdy niech pozostanie wobec Boga w takim stanie, w jakim został powołany - por. 1 Kor 7,20, jesli obie praktyki są dobre, albo też w pokoju oraz bez żadnego sporu trzeba przeczytać obie księgi i tę, która bardziej zgadza się ze Starym i Nowym Testamentem, bez niczyjej zawiści, nalezy zachowywać" - List II, 7, św. Kolumban, Pisma, PSP t. LX s. 87.
Tak postępował św. Kolumban - warto dzisiaj wracać do tych listów i brać przykład jak rozwiązywać spory wewnątrz Kościoła "aby nie sprawiać radości naszym nieprzyjaciołom". Powróćmy więc do końcowych fragmentów V Listu.
13. Przeto, Najmilsi, jak najprędzej pogódźcie się, połączcie się w jedno, zaniechajcie starych sporów i w milczeniu raczej skażcie je na wieczną ciszę i zapomnienie. Sprawy, które budzą Waszą wątpliwość, przekażcie pod sąd Boży, te zaś, które są oczywiste i ludzie mogą o nich wyrokować, osądźcie sprawiedliwie bez względu na osoby i niech będzie sprawiedliwy wyrok w bramach waszych, uznajcie się wzajemnie aby w niebie i na ziemi zapanowała radość z powodu Waszej zgody i pokoju między Wami. Czegóż innego moglibyście bronić prócz wiary katolickiej, jeśli jedni i drudzy jesteście prawdziwymi chrześcijanami? Nie potrafię bowiem zrozumieć, dlaczego chrześcijanin miałby walczyć o wiarę przeciw chrześcijaninowi; cokolwiek by rzekł prawowierny chrześcijanin, który prawdziwie głosi chwałę Pana, drugi niech odpowie: Amen, ponieważ i on tak samo kocha i wierzy. Bądźcie przeto wszyscy jednego ducha i jednej myśli - por. 1 Kor 1,10, abyście jedni i drudzy, wszyscy chrześcijanie byli jedno. Jeśli zaś, jak słyszałem, niektórzy nie uznają, iż w Chrystusie są dwie natury, to należy uważać ich raczej za heretyków niż za chrześcijan. Albowiem Chrystus, nasz Zbawiciel, jest Bogiem prawdziwym i wiecznym, który istnieje poza czasem, jest też człowiekiem prawdziwym i bez grzechu, który istnieje w czasie. W swej boskości jest On współwieczny z Ojcem, a w swym człowieczeństwie młodszy od matki, On który narodził się w ciele, a nigdy nie opuścił nieba, pozostawał w Trójcy Świętej, a żył na świecie. Tak więc jeśli zapisano na piątym synodzie, jak ktoś mi to wspominał, iż ten, kto uznaje dwie natury w Chrystusie, dzieli jakby na dwoje swoją modlitwę, to ów, kto to napisał, odłączony jest od Boga i oddzielony od świętych. My natomiast, opowiadając się za jednością osoby, w której upodobał sobie Pełnię: Bóstwo na sposób ciała - Kol 2,9, wierzymy w jednego Chrystusa, w Jego bóstwo i człowieczeństwo, ponieważ Ten, który zstąpił, jest i Tym, który wstąpił ponad wszystkie niebiosa, aby wszystko napełnić - Ef 4,10. Jeśli ktoś inaczej myśli o wcieleniu Pana, jest wrogiem wiary, zasługuje na potepienie i wzgardę wszystkich chrześcijan, niezależnie od tego, z jakiego pochodziłby stanu, jakie posiadałby stanowisko i jaką piastował godność. Nikt nie powinien poważać człowieka dopuszczającego się niegodziwości wobec Boga. Błagam Was przeto, w imię Chrystusa, nie darujcie nikomu, kto próbowałby odciągnąć Was od Chrystusa, raczej też sprzeciwcie się jemu otwarcie - por. Ga 2,11, jesliby sam nie chcąc prawdziwie wierzyć, chciał Was odwieść od wiary katolickiej.
14. Daruj mi, proszę, iż przemawiam w sposób nader przykry i surowy, ale o takich sprawach nie mogłem pisać inaczej. Albowiem kiedy chciałem we wszystkim być w zgodzie z prawdą i służyć jedynemu Bogu, ktory jest błogosławiony na wieki, byłem świadomy, iż przyjdzie mi spożywać chleb przaśny zaprawiony goryczą. Dowiodłem zaś moich braterskich uczuć i gorliwości mej wiary, gdy wolałem narazić się na naganę niż w tak ważkiej sprawie nie otworzyć ust, choć są one nieuczone. Tak więc chociaż trójdzielny skorpion z zakrzywionym żądłem powstaje w tych, o których napisano : napinają swój język niby łuk kłamstwa - por. Jr 9,2, którzy za nowe uważają wszystko, co jest już przetarte, i czynią siebie zaiste bogatymi ponad miarę, oblizując zaś wargi jak bestie zawsze przeciwstawiają podstęp zazdrosnej krnąbrności wszelkim pismom, uważanym przez nich za niedopracowane; to jednak, kiedy pogański król Longobardów prosi, ażeby nieuczony szkocki pielgrzym napisał, w jakim czasie spłynie z powrotem fala starej powodzi, któż nie będzię się raczej dziwił, niż złośliwie pomawiał? Ja wszakże nie będę miotał się w niepewności, ani też w sprawie Bożejj nie będę lekał się ludzkich języków, albowiem one częściej kłamią, niż mówią prawdę, zwłaszcza że raczej należy zapanować nad niesmiałością niż ulegać gnuśności, gdy zachodzi taka potrzeba.
15. Wracając przeto do punktu, w którym odszedłem od tematu, proszę Cię, jako że wielu powątpiewa w czystość Twej wiary, abyś jak najszybciej usunął tę skazę z dobrego imienia Świętej Stolicy. Ta zła sława obecnej chwiejności nie przystoi bowiem powadze rzymskiego Koscioła; trzeba aby jakaś siła wymazała to znamię z trwałości prawdziwej wiary, za którą tak wielu jej męczenników przelało swą krew, przedkładając śmierć nad niestałość. Jeśli przeto w naszych czasach nadeszło ostatnie prześladowanie tego obmierzłego gada, którego powłokę zaledwie mogą udźwignąć wszystkie statki, czyż nie powinniśmy opierać się aż do przelewu krwi, walcząc przeciw grzechowi, - por. Hbr 12,4 , tak jak czynili to nasi ojcowie, myślę tu o apostołach i męczennikach? Jeśli tak trudne było do zniesienia prześladowanie w początkach naszej wiary, o ileż bardziej będzie przykre przy końcu, o którym Pan opowiada: Czy sądzisz, że Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie? - por. Łk 18,8. A także: Gdyby owe dni nie zostały skrócone, nikt by nie ocalał - por. Mt 24,22. Szczęśliwy ten, którego śmierć pierwej weźmie, niż zniedołężniały zaprze się wiary. [Pan] wszakże powiada, iż będą tam wybrani, co do których bez wątpienia głosił uczniom swoim proroctwo: A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata - Mt 28,20 Jeżeli więc owi wybrani będą znosić z pomocą Pana większe próby w dniach bardziej niebezpiecznych niż te, które już minęły, i nie dających się porównać z przeszłością, dlaczegóż to my w tych pewniejszych jeszcze i spokojniejszych czasach, dla dobra przecież naszej wiary, dzięki której różnimy się od pogan, Żydów i heretyków, mając wsparcie Pana nie mielibyśmy znieść rzeczy mniejszych?
16. Daruj mi, proszę, iż nakłaniam Was do zastanowienia się nad sobą, mnie, który jestem powolny w działaniu i raczej człowiekiem słowa niż czynu; imię moje zaś brzmi po hebrajsku Jonasz, po grecku Peristera, po łacinie Columba i jedynie zgadza się z duchem Waszego języka. Chociaż więc posługuje się tym starym hebrajskim imieniem Jonasz, którego katastrofę na morzu niemal przeżyłem, wybacz mi po raz kolejny, ponieważ do pisania przynaglają mnie bardziej okoliczności niż czcza zarozumiałość. Pewien człowiek tedy w swoich listach, którymi zasypał mnie po przekroczeniu granic tej prowincji, wskazał na Ciebie jako na kogoś, kogo należy się wystrzegać, tak jakbyś należał do zwolenników Nestoriusza. Oszołomiony odpowiedziałem mu krótko, tak jak potrafiłem, nie dając wiary jego oskarżeniu. Wszakże abym żadną miarą nie sprzeniewierzył się prawdzie, stosownie do jego listu i mojej dobrej o Tobie opinii - wierzę bowiem, iż w Rzymie zawsze istnieje mocna podpora Kościoła - zmieniłem mą odpowiedź i posłałem ją Tobie do przeczytania i wytoczenia zarzutów, jeśli w jakimkolwiek miejscu uchybiłem prawdzie; nie śmiem bowiem utrzymywać, iż ja same jestem pośród tych, co są bez winy.
17. Ponadto powodem, dla którego piszę, jest życzenie króla Agilulfa, którego prośba wprawiła mnie w osłupienie i wzbudziła wielki niepokój, zwłaszcza że muszę przyznać, iż zdumiewa mnie to, co widzę. Królowie bowiem tej prowincji od dawna depcząc wiarę katolicką utrwalali ten grzech arianizmu, obecnie zaś proszą o umocnienie naszej wiary. Być może Chrystus spogląda teraz na nas z miłością [Chrystus], z którego łaski rodzi się wszelkie dobro. My zaś zasługujemy na współczucie, jeśli to przez nas szerzy się zgorszenie. Prosi Cię przeto król, prosi królowa i prosi cały lud, aby tak szybko, jak to możliwe, wszyscy stali się jedno, aby w ojczyźnie zapanowała zgoda i zgoda zapanowała w wierze, aby wszyscy stali się następnie jedną trzodą Chrystusa. Król niechaj podąża za Królem, Ty za świętym Piotrem, a za Tobą cały Kościół. Cóż jest milszego nad pokój powstały podczas wojen? Cóż droższego nad zgodę braci od dawna rozdzielonych? Z jakąż ochotą powróci ojciec po tak wielu latach nieobecności? Jak miła jest wiadomość o jego przybyciu dla długo oczekującej matki? Tak pokój pomiędzy synami będzie radością dla Boga, Ojca na wieki wieków, a szczęście Kościoła-Matki będzie rozkoszą wieczności. Co do pozostałych spraw, Ojcze Święty i Bracia moi najmilsi, módlcie się za mnie, nędznego grzesznika [módlcie się też] za moich braci pielgrzymów w świętych miejscach i przy prochach świętych mężów, zwłaszcza Piotra i Pawła, którzy jednako są wspaniałymi wodzami wielkiego Króla i najdzielniejszymi wojownikami na polu chwały. Oni to przez swoją śmierć podążyli za ukrzyżowanym Panem, abyśmy my mogli trwać w Chrystusie, przypodobać się Panu i składać Jemu dzięki, a razem z Wami i wszystkimi świętymi byśmy bez końca sławili Go wraz z Ojcem i Duchem Świętym teraz i na wieki wieków. Amen.
Tekst pochodzi z: Św. Kolumban - Pisma, PSP t. LX, wyd. Warszawa 1995 , List V, s. 95 - 104
poniedziałek, 21 października 2013
czwartek, 17 października 2013
Ewagriusz z Pontu - Pouczenie
Wśród wielu pism Ewagriusza z Pontu - mnicha który poprzez swoje pisma wpłynął znacząco na rozwój teologii monastycznej znajduje się niewielkie pismo adresowane do współbraci, a które jak myślę, nadal pomimo upływu wieków pozwala nam zapoznać się z tym co można nazwać ascezą myśli. Coś, co także i dla współczesnych warte jest poznania.
POUCZENIE - PARAENETICUS
Wiesz bracie, że gdy ktoś pragnie wyruszyć w daleką podróż, najpierw ją bada, a następnie dobiera sobie takich towarzyszy podróży, o których wie, że chce wyruszyć w ich towarzystwie, aby kiedyś nie ponieść od nich szkody, zostając [sam] na drodze. Podobnie tez ktoś, kto uznał za właściwe zabrać się do realizacji planu sprawiedliwości co do samego siebie, niech uważa i niech wybierze odpowiedni dla siebie sposób życia, stosownie do własnych sił. Należy raczej tak wybierać, żeby zaczynać ostrożnie a kończyć z mocą, żeby posuwać się naprzód od rzeczy drobnych aż po wielkie, oraz nie porzucać uprzednio wybranego, właściwego sposobu życia w czasie pomiędzy jego początkiem i końcem, a także, by trudu nie czynić daremnym przez podtrzymywanie zażyłości ze względu na ludzi. Jeśli bowiem ci, co podróżują, już pierwszego dnia przyśpieszą marsz i utrudzą samych siebie, przez wiele dni są słabi i zaprzestają podróży. Jeśli zaś zaczynają idąc powoli, żeby przyzwyczaić się do marszu, pod koniec, nawet jeśliby szli długo, nie słabną. Tak samo ilekroć ktoś zapragnie poświęcić się trudom około cnoty, niech ćwiczy siebie samego powoli, aż dojdzie do doskonałości.
Pierwsi spośród naszych ojców podjęli liczne trudy, a ich sposoby postępowania róźniły się między sobą tak, że mogli spróbować się we wszystkim. Ty jednak nie dręcz się licznymi spośród trudów wprowadzając zamieszanie, lecz staraj się gorliwie, żeby twój sposób postępowania pozostawał w ukryciu. Zatem stosownie do własnej słabości wybierz sobie jedną drogę, idź nią, a będziesz żył. Bo litościwy Pan przyjmuje cię nie przez wzgląd na twoje trudy, lecz, jak ofiarę ubogich, że względu na postanowienie twej woli.
Jeśliby pojawiła się u ciebie myśl, by dodać sobie trudów, nie czyń tego pośpiesznie, ale okaż cierpliwość. Jeśliby ta myśl trwała w tobie i przynaglała cię do pomnożenia sobie trudów, wyjaw ją starszemu, ponieważ przynosi to korzyść, i wykonaj to, co ci zaleci, gdyż jest to rzecz Boża. Jeśliby ci się to przydarzyło raz i drugi, nie myśl jeszcze, że jest to sprawa szatana, starającego się podstępnie cię omotać. Ponieważ tak powiedziano ojcom o wszystkich rodzajach myśli, to samo więc odnosi się także do tych myśli, my zaś nie posiedliśmy jeszcze ich umiejętności rozróżniania duchów.
Trzeba, żeby zamierzający przyjąć ten sposób życia był przebiegły i zarazem szczery, mądry i głupi, chytry i nie ociężały, pierwszy w tym, co szlachetne, ostatni w tym, co złe. Bądźmy mądrzy, abyśmy strzegli naszego sposobu postępowania, a wtedy nie oszukają nas złe duchy. Bądźmy wolni od wszelkiego zła, abyśmy nie żywili żadnej złej myśli o naszych towarzyszach, i nie pamiętali o krzywdach wyrządzonych przez bliźniego. Łagodność postaw ponad wszystkim, ona bowiem jest dowodem i stanowi podstawę wszystkich twych dobrych dzieł. Pokłon twój niech będzie pełen uniżenia, a mowa twa niech będzie pokorna, byś stał się miły Bogu i ludziom, a Duch Boga w tobie zamieszka; On sam w swej miłości przyjdzie i u ciebie uczyni [sobie] mieszkanie, zamieszka u ciebie i rozłoży się obozem, ujrzysz Go własnymi oczyma, o ile tylko twe serce będzie czyste; On zasieje w tobie dobre nasienie poznania Jego dzieł i zachwytu nad Jego wspaniałością, jeśli przejmiesz się troską o usunięcie z twej duszy materii pożądliwości, cierni i ostów złych obyczajów.
Zatroskany o swą duszę i nawracający się grzesznik, podobny jest do naczynia pełnego nieczystości i zabrudzonego, które się obmywa, a ono po wyczyszczeniu jaśnieje. Podobny jest również do węgla czarnego i nie dającego ciepła, który - po zetknięciu z ogniem - obdarzony zostaje zdolnością świecenia i [daje] wielkie ciepło. Podobny jest on również do naczyń ze złota i srebra, przeżartych rdzą i wyczyszczonych, do ciała, w które tchnieto ducha, do umarłego, który został wskrzeszony, do tego, który zaginął i odnalazł się, do owcy zbłąkanej, którą na powrót się przyprowadza [do zagrody], do chorego, który odzyskuje zdrowie, do ubogiego, który zyskuje bogactwo, do uciśnionego, który doznaje radości, do głodnego, który doznaje nasycenia, do królewskiego obrazu, który jest odnawiany, do opuszczonego domu, w którym król, po wstapieniu doń, decyduje się zamieszkać i go odnawia.
Miluj zatem nawrócenie i poddaj kark swój pod jego jarzmo, pojednaj sie ze swym Panem odwracając się od złych czynów, ku czynom szlachetnym. Natychmiast okaż gotowość pojednania, póki jest czas, póki masz władzę nad swą duszą, spraw żebyś posiadł siłę, a po tym wszystkim myśl o sobie jako o słudze gnuśnym, jako że nie możesz oddać tyle, ile jesteś winien. Mów do duszy swojej: jestem najemnikiem, czemu więc ociągam sie z wykonaniem mej pracy? Otrzymałem wezwanie, czemu więc lekam sie przebywać wśród towarzyszy? Obarczony jestem znacznym długiem, kiedyż go spłacę? Droga moja jest długa, jakie zaopatrzenie jest mi niezbędne i kiedy przejdę ją do końca? Pan mój posłał po mnie i wezwał mnie, kiedyż wyjdę mu na spotkanie? Trzeba mi biec, czemu więc dźwigam ciężar ziemskich spraw, szamocząc się w więzach miłości tego świata? Moi towarzysze czuwają, a ja śpię, moi towarzysze walczą, a ja ulegam w walce, moi towarzysze płaczą, a ja drwiąco się śmieję, moi towarzysze cierpią ucisk, a ja się raduję, moi towarzysze zachowują milczenie, a ja głupstwa gadam, moi towarzysze zajmują się Panem, Jego królestwem i chwałą, a ja zajmuję się tym, co przed chwilą wyznałem, ponieważ od nich odszedłem.
Gdy zapragniesz powstać nocą, a ciało twe będzie ociężałe, rozważaj wszystkie wymienione rzeczy, rozpłomień swe serce [myśląc], jak tamci stają na nogi, jak się pochylają, jak padają na kolana, jak płaczą, jak wołają wśród jęków, jak wzdychają z powodu uciążliwości ciała, jkak upojeni są miłością, zapominając o swej naturze, jak śpiewają Panu psalmy w swych sercach, a wtedy ich ćwiczenie tobie napełni światłem wszelki trud i pracę, ty zaś gorliwie oddawać się będziesz modlitwie wśród łez. I znowu przypomnij sobie, jak tamci są czujni wśród swych zajęć, jak wyruszają w drogę, uprawiają ziemię, pracują jako rzemieślnicy, jako pasterze, dozorcy i sprawujący opiekę nad trzosem. I jeśli tamci wszelki ten trud podejmują z powodu rzeczy przemijających, o ileż wiekszym dłuźnikiem jestem ja wobec mojego Pana?
Stając do modlitwy nie zaczynaj opieszale, abyś całej modlitwy nie sprawował bez skupienia, leniwie i niezdecydowanie, leczy gdy staniesz [do modlitwy], połóż na sobie pieczęć krzyża, zbierz swe myśli, wytęż pamięć, okaż gotowość, zwróć wzrok ku temu, do którego się modlisz, i zacznij w ten sposób: na początku modlitwy przymuś swą duszę do wylewania łez i doznawania smutku, aby modlitwa twoja w całości stała się pożyteczna. Gdy myśli nie stanowią dla ciebie przeszkody, nie trzeba przerywać każdej modlitwy zanoszonej na siedząco, gdy zaś zamieszanie wywołane przez myśli znów wystąpi przeciw tobie, pomnóż modlitwy i łzy zamiast [śpiewu] psalmów. Wszystko, co mogłoby cię kusić, odrzuć już to przy pomocy słów przeciwstawiających się [pokusie], już to przez cokolwiek innego. Zrozum, co do ciebie mówię. Jeśliby zaś innym razem przyszło ci na myśl jakieś pożyteczne ćwiczenie , wykona je w miejsce psalmów i nie odrzucaj łaski Boga, ale okaż [Mu] swą uległość. Modlitwa, w której nie ma myśli o Bogu i ogladu umysłowego, jest cierpieniem dla ciała.Nie ciesz się z dużej ilości psalmów, lecz okryj zasłoną swe serce; lepsze jest jedno słowo wypowiedziane z zaangażowaniem niż tysiące słów wypowiedzianych obojętnie. W czasie modlitwy bądź bez zarzutu, szczery jak dziecko, pełen gotowości, skoro masz ujrzeć na własne oczy chwałę Boga. Oddal od siebie wszelkie wybiegi oraz złe myśli i stań się jak niemowlę odstawione od piersi w ramionach matki. Błogosławiony będziesz, jeśli w czasie modlitwy, wzmoże się wojna [prowadzona] przeciw tobie. Wypowiadaj swe słowa, zastosuj słowa przeciwstawiające się [pokusie], odwołaj się do własnego osądu, odpowiadaj swemu przeciwnikowi z oburzeniem, póki nie zostanie zwyciężony, aż twój Pan, widząc twą trzeźwość, uczyni słusznym twój osą., wyda wyrok na tego, który cię nienawidzi, tak że ów już się nie znajdzie i [Pan] wzmocni twą słabość. Gdyby do walki z tobą przystąpiło pragnienie zbytku, proś Pana o oddalenie go, a jeśli znowu myśli nieczyste wystąpią przeciw tobie, nie upadaj na duchu; nie poddawaj się im, ale nie przyjmuj ich, dając im miejsce w swym umyśle, a natychmiast cofną się i uciekną jak podróżny, który przybywa, żeby spędzić noc, i rano wyrusza. Strzeż się, aby w czasie modlitwy twój umysł nie błąkał się wśród błahych myśli i żebyś zamiast nastawienia pojednawczego nie wzbudził gniewu u sędziego, którego znieważasz. Czyż wobec sędziów odczuwa się strach, a względem Boga lekceważenie? Taki ktoś nie zauważa, gdzie staje, ani nie rozumie, co mówi. Czyż za takiego nie uznaje się tego, kto oddaje się modlitwie, oslepiając równoczesnie umysł namiętnościami?
Stając na nogi nie ulegaj senności. Przez wielu uznany za zmarłego, odrzuć uprzednio sprawy świata i zapomnij o wszystkim, porzucając troskę o rzeczy, które nie są blisko i nie wspomagają takiej postawy, gdyż senność nie przynosi pożytku tym, którzy takie rzeczy oglądają. Obudź swą duszę, przestępco, twój Pan namawia cię, byś nie błąkał się' wybrani jego aniołowie otaczają cię, byś się nie trwożył, abyś nie lekceważył zbrojnych szyków złych duchów ustawionych przeciw tobie. Wiedz zatem, bracie, że jak aniołowie cieszą sie z naszego powodu i w sposób podobny do wyżej wymienionych oddają chwałę Bogu, tak złe duchy doznają udręki, widząc nas zajętych modlitwą' ponieważ same odmówiły oddania czci [Bogu], starają sie także i nas powstrzymać od oddania chwały Bogu, gdyż dzięki niej udaremniane są ich podstępy i jest ona orężem oraz tarczą przeciw nim. Starają się nas powstrzymać od sprawowania naszych liturgii, a gdy widzą, że nie jesteśmy im posłuszni i cały czas trwamy w naszym sposobie postępowania, usiłują nas spotwarzać za pośrednictwem wprowadzających zamieszanie rozmów prowadzonych przez ludzi, jak również przez rozmowę z ludźmi, z których jedni są nam przyjaźni, inni zaś wrodzy, abyśmy zamienili umiłowanie Boga na umiłowanie ludzi i zamiast, jak nam nakazano, modlić się za naszych nieprzyjaciół, żebyśmy powiększali nienawiść do tych, którzy nas uciskają, i po to, by nasza modlitwa stała się przyczyną gniewu.
Wzmocnij więc czujność w swej duszy wobec zasadzek przeciwników i strzeż duszy przed gotowymi wyrządzić zło im tylko właściwe, przed tymi, którzy zostali oszukani i sami oszukują. Zacznij zatem ufnie i szybko kroczyć drogą modlitwy, a wyruszysz do miejsca pokoju, trzymając się z dala od miejsca strachu. Gdy zaś twój umysł będzie trzeźwy i osiągnie zrozumienie, dar twej modlitwy zostanie przyjęty jak dar Abla, twój przeciwnik zostanie zawstydzony, a ty sam w czasie swej modlitwy staniesz się postrachem dla złych duchów i słowa ust twoich znajdą uznanie u Boga.
Tekst pochodzi z: Ewagriusz z Pontu - Pisma ascetyczne, tom 2: seria: Źródła monastyczne r. 36, wyd. Benedyktynów, Kraków 2005, s.149-156
POUCZENIE - PARAENETICUS
Wiesz bracie, że gdy ktoś pragnie wyruszyć w daleką podróż, najpierw ją bada, a następnie dobiera sobie takich towarzyszy podróży, o których wie, że chce wyruszyć w ich towarzystwie, aby kiedyś nie ponieść od nich szkody, zostając [sam] na drodze. Podobnie tez ktoś, kto uznał za właściwe zabrać się do realizacji planu sprawiedliwości co do samego siebie, niech uważa i niech wybierze odpowiedni dla siebie sposób życia, stosownie do własnych sił. Należy raczej tak wybierać, żeby zaczynać ostrożnie a kończyć z mocą, żeby posuwać się naprzód od rzeczy drobnych aż po wielkie, oraz nie porzucać uprzednio wybranego, właściwego sposobu życia w czasie pomiędzy jego początkiem i końcem, a także, by trudu nie czynić daremnym przez podtrzymywanie zażyłości ze względu na ludzi. Jeśli bowiem ci, co podróżują, już pierwszego dnia przyśpieszą marsz i utrudzą samych siebie, przez wiele dni są słabi i zaprzestają podróży. Jeśli zaś zaczynają idąc powoli, żeby przyzwyczaić się do marszu, pod koniec, nawet jeśliby szli długo, nie słabną. Tak samo ilekroć ktoś zapragnie poświęcić się trudom około cnoty, niech ćwiczy siebie samego powoli, aż dojdzie do doskonałości.
Pierwsi spośród naszych ojców podjęli liczne trudy, a ich sposoby postępowania róźniły się między sobą tak, że mogli spróbować się we wszystkim. Ty jednak nie dręcz się licznymi spośród trudów wprowadzając zamieszanie, lecz staraj się gorliwie, żeby twój sposób postępowania pozostawał w ukryciu. Zatem stosownie do własnej słabości wybierz sobie jedną drogę, idź nią, a będziesz żył. Bo litościwy Pan przyjmuje cię nie przez wzgląd na twoje trudy, lecz, jak ofiarę ubogich, że względu na postanowienie twej woli.
Jeśliby pojawiła się u ciebie myśl, by dodać sobie trudów, nie czyń tego pośpiesznie, ale okaż cierpliwość. Jeśliby ta myśl trwała w tobie i przynaglała cię do pomnożenia sobie trudów, wyjaw ją starszemu, ponieważ przynosi to korzyść, i wykonaj to, co ci zaleci, gdyż jest to rzecz Boża. Jeśliby ci się to przydarzyło raz i drugi, nie myśl jeszcze, że jest to sprawa szatana, starającego się podstępnie cię omotać. Ponieważ tak powiedziano ojcom o wszystkich rodzajach myśli, to samo więc odnosi się także do tych myśli, my zaś nie posiedliśmy jeszcze ich umiejętności rozróżniania duchów.
Trzeba, żeby zamierzający przyjąć ten sposób życia był przebiegły i zarazem szczery, mądry i głupi, chytry i nie ociężały, pierwszy w tym, co szlachetne, ostatni w tym, co złe. Bądźmy mądrzy, abyśmy strzegli naszego sposobu postępowania, a wtedy nie oszukają nas złe duchy. Bądźmy wolni od wszelkiego zła, abyśmy nie żywili żadnej złej myśli o naszych towarzyszach, i nie pamiętali o krzywdach wyrządzonych przez bliźniego. Łagodność postaw ponad wszystkim, ona bowiem jest dowodem i stanowi podstawę wszystkich twych dobrych dzieł. Pokłon twój niech będzie pełen uniżenia, a mowa twa niech będzie pokorna, byś stał się miły Bogu i ludziom, a Duch Boga w tobie zamieszka; On sam w swej miłości przyjdzie i u ciebie uczyni [sobie] mieszkanie, zamieszka u ciebie i rozłoży się obozem, ujrzysz Go własnymi oczyma, o ile tylko twe serce będzie czyste; On zasieje w tobie dobre nasienie poznania Jego dzieł i zachwytu nad Jego wspaniałością, jeśli przejmiesz się troską o usunięcie z twej duszy materii pożądliwości, cierni i ostów złych obyczajów.
Zatroskany o swą duszę i nawracający się grzesznik, podobny jest do naczynia pełnego nieczystości i zabrudzonego, które się obmywa, a ono po wyczyszczeniu jaśnieje. Podobny jest również do węgla czarnego i nie dającego ciepła, który - po zetknięciu z ogniem - obdarzony zostaje zdolnością świecenia i [daje] wielkie ciepło. Podobny jest on również do naczyń ze złota i srebra, przeżartych rdzą i wyczyszczonych, do ciała, w które tchnieto ducha, do umarłego, który został wskrzeszony, do tego, który zaginął i odnalazł się, do owcy zbłąkanej, którą na powrót się przyprowadza [do zagrody], do chorego, który odzyskuje zdrowie, do ubogiego, który zyskuje bogactwo, do uciśnionego, który doznaje radości, do głodnego, który doznaje nasycenia, do królewskiego obrazu, który jest odnawiany, do opuszczonego domu, w którym król, po wstapieniu doń, decyduje się zamieszkać i go odnawia.
Miluj zatem nawrócenie i poddaj kark swój pod jego jarzmo, pojednaj sie ze swym Panem odwracając się od złych czynów, ku czynom szlachetnym. Natychmiast okaż gotowość pojednania, póki jest czas, póki masz władzę nad swą duszą, spraw żebyś posiadł siłę, a po tym wszystkim myśl o sobie jako o słudze gnuśnym, jako że nie możesz oddać tyle, ile jesteś winien. Mów do duszy swojej: jestem najemnikiem, czemu więc ociągam sie z wykonaniem mej pracy? Otrzymałem wezwanie, czemu więc lekam sie przebywać wśród towarzyszy? Obarczony jestem znacznym długiem, kiedyż go spłacę? Droga moja jest długa, jakie zaopatrzenie jest mi niezbędne i kiedy przejdę ją do końca? Pan mój posłał po mnie i wezwał mnie, kiedyż wyjdę mu na spotkanie? Trzeba mi biec, czemu więc dźwigam ciężar ziemskich spraw, szamocząc się w więzach miłości tego świata? Moi towarzysze czuwają, a ja śpię, moi towarzysze walczą, a ja ulegam w walce, moi towarzysze płaczą, a ja drwiąco się śmieję, moi towarzysze cierpią ucisk, a ja się raduję, moi towarzysze zachowują milczenie, a ja głupstwa gadam, moi towarzysze zajmują się Panem, Jego królestwem i chwałą, a ja zajmuję się tym, co przed chwilą wyznałem, ponieważ od nich odszedłem.
Gdy zapragniesz powstać nocą, a ciało twe będzie ociężałe, rozważaj wszystkie wymienione rzeczy, rozpłomień swe serce [myśląc], jak tamci stają na nogi, jak się pochylają, jak padają na kolana, jak płaczą, jak wołają wśród jęków, jak wzdychają z powodu uciążliwości ciała, jkak upojeni są miłością, zapominając o swej naturze, jak śpiewają Panu psalmy w swych sercach, a wtedy ich ćwiczenie tobie napełni światłem wszelki trud i pracę, ty zaś gorliwie oddawać się będziesz modlitwie wśród łez. I znowu przypomnij sobie, jak tamci są czujni wśród swych zajęć, jak wyruszają w drogę, uprawiają ziemię, pracują jako rzemieślnicy, jako pasterze, dozorcy i sprawujący opiekę nad trzosem. I jeśli tamci wszelki ten trud podejmują z powodu rzeczy przemijających, o ileż wiekszym dłuźnikiem jestem ja wobec mojego Pana?
Stając do modlitwy nie zaczynaj opieszale, abyś całej modlitwy nie sprawował bez skupienia, leniwie i niezdecydowanie, leczy gdy staniesz [do modlitwy], połóż na sobie pieczęć krzyża, zbierz swe myśli, wytęż pamięć, okaż gotowość, zwróć wzrok ku temu, do którego się modlisz, i zacznij w ten sposób: na początku modlitwy przymuś swą duszę do wylewania łez i doznawania smutku, aby modlitwa twoja w całości stała się pożyteczna. Gdy myśli nie stanowią dla ciebie przeszkody, nie trzeba przerywać każdej modlitwy zanoszonej na siedząco, gdy zaś zamieszanie wywołane przez myśli znów wystąpi przeciw tobie, pomnóż modlitwy i łzy zamiast [śpiewu] psalmów. Wszystko, co mogłoby cię kusić, odrzuć już to przy pomocy słów przeciwstawiających się [pokusie], już to przez cokolwiek innego. Zrozum, co do ciebie mówię. Jeśliby zaś innym razem przyszło ci na myśl jakieś pożyteczne ćwiczenie , wykona je w miejsce psalmów i nie odrzucaj łaski Boga, ale okaż [Mu] swą uległość. Modlitwa, w której nie ma myśli o Bogu i ogladu umysłowego, jest cierpieniem dla ciała.Nie ciesz się z dużej ilości psalmów, lecz okryj zasłoną swe serce; lepsze jest jedno słowo wypowiedziane z zaangażowaniem niż tysiące słów wypowiedzianych obojętnie. W czasie modlitwy bądź bez zarzutu, szczery jak dziecko, pełen gotowości, skoro masz ujrzeć na własne oczy chwałę Boga. Oddal od siebie wszelkie wybiegi oraz złe myśli i stań się jak niemowlę odstawione od piersi w ramionach matki. Błogosławiony będziesz, jeśli w czasie modlitwy, wzmoże się wojna [prowadzona] przeciw tobie. Wypowiadaj swe słowa, zastosuj słowa przeciwstawiające się [pokusie], odwołaj się do własnego osądu, odpowiadaj swemu przeciwnikowi z oburzeniem, póki nie zostanie zwyciężony, aż twój Pan, widząc twą trzeźwość, uczyni słusznym twój osą., wyda wyrok na tego, który cię nienawidzi, tak że ów już się nie znajdzie i [Pan] wzmocni twą słabość. Gdyby do walki z tobą przystąpiło pragnienie zbytku, proś Pana o oddalenie go, a jeśli znowu myśli nieczyste wystąpią przeciw tobie, nie upadaj na duchu; nie poddawaj się im, ale nie przyjmuj ich, dając im miejsce w swym umyśle, a natychmiast cofną się i uciekną jak podróżny, który przybywa, żeby spędzić noc, i rano wyrusza. Strzeż się, aby w czasie modlitwy twój umysł nie błąkał się wśród błahych myśli i żebyś zamiast nastawienia pojednawczego nie wzbudził gniewu u sędziego, którego znieważasz. Czyż wobec sędziów odczuwa się strach, a względem Boga lekceważenie? Taki ktoś nie zauważa, gdzie staje, ani nie rozumie, co mówi. Czyż za takiego nie uznaje się tego, kto oddaje się modlitwie, oslepiając równoczesnie umysł namiętnościami?
Stając na nogi nie ulegaj senności. Przez wielu uznany za zmarłego, odrzuć uprzednio sprawy świata i zapomnij o wszystkim, porzucając troskę o rzeczy, które nie są blisko i nie wspomagają takiej postawy, gdyż senność nie przynosi pożytku tym, którzy takie rzeczy oglądają. Obudź swą duszę, przestępco, twój Pan namawia cię, byś nie błąkał się' wybrani jego aniołowie otaczają cię, byś się nie trwożył, abyś nie lekceważył zbrojnych szyków złych duchów ustawionych przeciw tobie. Wiedz zatem, bracie, że jak aniołowie cieszą sie z naszego powodu i w sposób podobny do wyżej wymienionych oddają chwałę Bogu, tak złe duchy doznają udręki, widząc nas zajętych modlitwą' ponieważ same odmówiły oddania czci [Bogu], starają sie także i nas powstrzymać od oddania chwały Bogu, gdyż dzięki niej udaremniane są ich podstępy i jest ona orężem oraz tarczą przeciw nim. Starają się nas powstrzymać od sprawowania naszych liturgii, a gdy widzą, że nie jesteśmy im posłuszni i cały czas trwamy w naszym sposobie postępowania, usiłują nas spotwarzać za pośrednictwem wprowadzających zamieszanie rozmów prowadzonych przez ludzi, jak również przez rozmowę z ludźmi, z których jedni są nam przyjaźni, inni zaś wrodzy, abyśmy zamienili umiłowanie Boga na umiłowanie ludzi i zamiast, jak nam nakazano, modlić się za naszych nieprzyjaciół, żebyśmy powiększali nienawiść do tych, którzy nas uciskają, i po to, by nasza modlitwa stała się przyczyną gniewu.
Wzmocnij więc czujność w swej duszy wobec zasadzek przeciwników i strzeż duszy przed gotowymi wyrządzić zło im tylko właściwe, przed tymi, którzy zostali oszukani i sami oszukują. Zacznij zatem ufnie i szybko kroczyć drogą modlitwy, a wyruszysz do miejsca pokoju, trzymając się z dala od miejsca strachu. Gdy zaś twój umysł będzie trzeźwy i osiągnie zrozumienie, dar twej modlitwy zostanie przyjęty jak dar Abla, twój przeciwnik zostanie zawstydzony, a ty sam w czasie swej modlitwy staniesz się postrachem dla złych duchów i słowa ust twoich znajdą uznanie u Boga.
Tekst pochodzi z: Ewagriusz z Pontu - Pisma ascetyczne, tom 2: seria: Źródła monastyczne r. 36, wyd. Benedyktynów, Kraków 2005, s.149-156
czwartek, 5 września 2013
Św. Kolumban - List V cz. 4
Cechą charakterystyczną iroszkockich misjonarzy, w tym także i Kolumbana, była troska o dzieło ewangelizacji. Mnisi irlandzcy nie ograniczali się do tylko do zakładania klasztorów i tworzenia wspólnot mniszych, starali się także otoczyć troską duszpasterską wiernych zyjących wokół klasztorów, a zwłaszcza zwracanie uwagi na postawę możnych tego świata. Dobitnym świadectwem tej troski jest jednoznaczna postawa Kolumbana wobec sprzecznego z zasadami wiary katolickiej postępowania frankijskiego króla Teodoryka. Zapłacił za to wygnaniem.
Podobna postawa była także inspiracją dla Kolumbana do napisania cytowanego przeze mnie listu do papieża Bonifacego. Kolumban zdaje się rozumieć króla Longobardów Agilulfa, ktorego żona Teodolinda i syn byli katolikami. Król wydawać się zdało, skłaniał się ku katolicyzmowi, ale na przeszkodzie stały podziały i spory istniejące wśród katolików. Chodziło głównie o zapoczątkowany jeszcze przez cesarza Justyniana I w latach 543-544 tak zwany spór o "trzy rozdziały". Nie pora tutaj na omawianie istoty tego sporu, faktem jest że spór ten przeniósł się także na tereny Italii, w tym także był obecny na terenach zajętych przez Longobardów.
Dlatego też Kolumban przejęty troską o Kościół pisze płomienny list do papieża jak "głowy wszystkich Kościołów w całej Europie", nie kryjąc w nim swojego bólu z powodu podziałów i małej gorliwości pasterzy w obronie przed herezją, proponując jednocześnie pewne rozwiązania.
Powróćmy więc do tekstu tego listu:
10. Wzywam Was, Ojcowie moi i najbliżsi orędownicy, abyście usunęli zakłopotanie z oblicza Waszych synów i uczniów, którzy z Waszego powodu są w rozterce, a co więcej, aby ze stolicy świętego Piotra usuniety został cień podejrzenia. Zwołaj przeto synod, abyście mogli oczyścić się z podnoszonych przeciwko Wam zarzutów, albowiem nie oskarża się Was jedynie o zawody z zaprzęgiem. Przypisuje się Wam, jak słyszę, sprzyjanie heretykom, uchowaj zaś Boże, ażeby uwierzono, iż to było, jest lub będzie prawdą. Mówią przeto, że Wigiliusz przyjął na synodzie, nie pamiętam już na ktorym, bodaj na piątym, Eutychesa, Nestoriusza i Dioskura, owych z dawien dawna, jak nam wiadomo, heretyków. Oto, jak powiadają, przyczyna całego zgorszenia; jeśli zaś i Wy, jak wieść niesie, tak sprawę pojmujecie albo jeśli wiecie, że sam Wigiliusz umarł obciążony tym zarzutem, dlaczego powtarzacie jego imię, wbrew własnemu sumieniu? Wszystko bowiem, co się czyni niezgodnie z przekonaniem, jest grzechem - Rz 14,23. Winą Waszą jest już to, iż odwróciliście się od prawdziwego świadectwa i uczyniliście bezużytecznym pierwsze zobowiązanie - por. 1 Tm 5,12. Słusznie przeto sprzeciwiają się Wam Wasi podwładni i słusznie nie współdziałają z Wami, dopóki pamięć o sprowadzających zgubę nie zostanie wymazana i nie pójdzie w zapomnienie. Jeśli zaś te rzeczy polegają na prawdzie, a nie są tylko wymysłem, to na odrót synowie Wasi stoją na czele, podczas gdy Wy jesteście w tyle - nawet mówienie o tym sprawia mi ból. Przeto i Waszymi sędziami będą - por. Łk 11,19 ci, którzy zachowlai prawdziwą wiarę, komkolwiek by byli, nawet jeśli okażą się Waszymi poddanymi. Oni sami są prawowiernymi i prawdziwymi katolikami, ktorzy nigdy nie przyjmowali i nie bronili ani heretyków, ani żadnych podejrzanych osób, lecz zawsze trwali w gorliwości prawdziwej wiary. Jeśli przeto i ci [ktorzy Cię otaczają] nie są tacy, ażeby jako starsi w hierarchii, a przez to obciążeni większą winą, mogli słusznie ferować wyroki, gorliwie z kolei niech szukają przebaczenia za tak długi czas niezgody, jedni i drudzy nie broniąc niczego wbrew słuszności, to znaczy ani Wy heretyków, ani tamci osób podejrzanych, jak dalece zaś jesteście winni, tak czym prędzej się pogódźcie.
11. Lecz musicie mi wybaczyć tak surowy sposób podejścia, jeśli jakieś słowa z zewnątrz uraziły Wasze świątobliwe uszy, ponieważ rozważanie następstwa zdarzeń nie pozwala mi w moim poszukiowaniu niczego pominąć, a swoboda ojczystego obyczaju, że tak powiem, jest po części powodem mej śmiałości. Albowiem u nas liczy się nie osoba, ale sprawa; miłość zaś ewangelicznego pokoju zmusza mnie do mówienia tego wszystkiego, aby zawstydzić obie strony, ktorzy powinnyście stanowić zgodny chór; wiąze się to zaś z moją głęboką troską o pokoj i zgodę między Wami. Tak więc gdy cierpi jeden członek, współcierpią wszystkie inne członki - 1Kor 12,26. My z kolei, jak powiedzialem wczesniej, zjednoczeni jesteśmy ze stolicą świętego Piotra; i chociaż Rzym jest wielki i powszechnie znany, dla nas jest wielki i sławny tylko z uwagi na ową Stolicę. Wszelako bowiem rozgłos tego miasta będącego chlubą Italii, założonego ongiś ku radości wszystkich prawie narodów [ów rozgłos] jako coś najświętszego i odległego od zwykłych sfer nieba rozszedł się daleko i szeroko po całym świecie aż po najbardziej na zachód wysunięte krańce ziemi [gdzie] skaczące w potrójnym przypływie fali wiry oceanu wznoszą się zewsząd nader wysoko i aż dziw, że nie bronią dostępu [żeglarzom]. [Szeroko i daleko rozniosła się sława tego miasta], zwłaszcza od chwili kiedy Syn Boży raczył stać się człowiekiem i na owych dwóch ognistych rumakach Ducha Świętego - mam tu na myśli apostołów Piotra i Pawła, których drogie szczątki uczyniły Was szczęśliwymi, unosząc się po morzu narodów - wzburzył masy wód i pomnożył swoje zaprzęgi o niezliczone szeregi ludów. Jako pierwszy woźnica owego rydwanu sam Chrystus, prawdziwy ojciec, przywódca Izraela poprzez przypływy cieśnin ponad grzbietami delfinów, nad wzburzoną tonią przybył aż do nas. Od tego momentu Wy jesteście wielcy i sławni, a i sam Rzym jest znakomitszy i bardziej znany. Jeśli zaś można tak powiedzieć, dzięki obu Chrystusowym Apostołom - potwierdzam to, iż oni sami przez Ducha Świętego nazwani zostali niebiosami głoszącymi chwałę Boga - por. Ps 19,2, o nich też mówi Pismo ich głos się rozchodzi na całą ziemię i aż po krańce świata ich mowy - Ps 19,5. - Wy bliscy jesteście mieszkancom nieba, a Rzym jest głową Kościołów całego świata, cieszącą się szczególnym przywilejem miejsca Zmartwychwstania Pańskiego. Dlatego też tak jak wielkie są Wasze dostojeństwa z uwagi na powazanie dla siedziby świętego Piotra, tak też wielkiej wymagają one od Was troski, abyście przez jakiś grzech nie utracili swej godności. Albowiem władza tal długo będzie w Waszych rękach, jak długo trwać będzie Wasza prawdziwa nauka; ten zaś jest zaufanym klucznikiem królestwa niebieskiego, kto przez prawdziwą mądrość otwiera je przed godnymi, a przed niegodnymi zamyka, jesli zaś postępuje inaczej, nie będzie miał prawa ani ich otwierać, ani też zamykać.
12. Ponieważ więc te rzeczy są prawdziwe i bez żadnego sprzeciwu przyjmują je wszyscy słusznie myślący, chociaż powszechnie wiadomo i nie ma nikogo takiego, kto, by nie wiedział, w jaki sposób Zbawiciel nasz przekazał świętemu Piotrowi klucze królestwa niebieskiego, Wy przez tę powagę, nie wiem dlaczego, żądacie dla siebie przede wszystkim jakiejś szerszej władzy i wpływu w sprawach Boskich. Powinniście wiedzieć, że Wasza władza będzie mniejsza w obliczu Pana, zwłaszcza jeśli rozważycie to w swoim sercu, poniewaz jedność wiary sprawiła na całym świcie jedność władzy i przywileju, tak że wszyscy i wszędzie powinni świadczyć wolność dla prawdy i jednak wzbraniać przystępu błędowi, jako że pewne świadectwo dało także przywilej świętemu klucznikowi, wspólnemu przodkowi nas wszystkich. Godzi się też, aby Wasi podwładni rozbudzali w Was gorliwość wiary, miłość pokoju i dążność do jedności Kościoła, naszej wspólnej matki. Kościół bowiem na podobieństwo Rebeki rozdzierany jest w swym macierzyńskim łonie i bolejąc nad kłótnią i bratobójczą walką swych synów pełen smutku opłakuję niezgodę swych dzieci. Bardziej trzeba tu łez niż słów, dlaczego wróg Chrystusowego imienia zatryumfował nad żywymi słowami Syna Bożego, nad doskonałością Ewangelii, nad nauką apostołów, nad najnowszymi pismami prawowiernych autorów, którzy w różnych słowach odkryli tajemnice wiary z kart Nowego i Starego Testamentu. Rozrywanie ciała Chrystusa, oddzielanie Jego członków i rozdzieranie szat Syna Bożego, Zbawcy swiata, co stanowi jedność - twoim to jest dziełem, szatanie, niech pokona cię Chrystus, nasz pokój, który obie części uczynił jednością - por. Ef 2,14.
Podobna postawa była także inspiracją dla Kolumbana do napisania cytowanego przeze mnie listu do papieża Bonifacego. Kolumban zdaje się rozumieć króla Longobardów Agilulfa, ktorego żona Teodolinda i syn byli katolikami. Król wydawać się zdało, skłaniał się ku katolicyzmowi, ale na przeszkodzie stały podziały i spory istniejące wśród katolików. Chodziło głównie o zapoczątkowany jeszcze przez cesarza Justyniana I w latach 543-544 tak zwany spór o "trzy rozdziały". Nie pora tutaj na omawianie istoty tego sporu, faktem jest że spór ten przeniósł się także na tereny Italii, w tym także był obecny na terenach zajętych przez Longobardów.
Dlatego też Kolumban przejęty troską o Kościół pisze płomienny list do papieża jak "głowy wszystkich Kościołów w całej Europie", nie kryjąc w nim swojego bólu z powodu podziałów i małej gorliwości pasterzy w obronie przed herezją, proponując jednocześnie pewne rozwiązania.
Powróćmy więc do tekstu tego listu:
10. Wzywam Was, Ojcowie moi i najbliżsi orędownicy, abyście usunęli zakłopotanie z oblicza Waszych synów i uczniów, którzy z Waszego powodu są w rozterce, a co więcej, aby ze stolicy świętego Piotra usuniety został cień podejrzenia. Zwołaj przeto synod, abyście mogli oczyścić się z podnoszonych przeciwko Wam zarzutów, albowiem nie oskarża się Was jedynie o zawody z zaprzęgiem. Przypisuje się Wam, jak słyszę, sprzyjanie heretykom, uchowaj zaś Boże, ażeby uwierzono, iż to było, jest lub będzie prawdą. Mówią przeto, że Wigiliusz przyjął na synodzie, nie pamiętam już na ktorym, bodaj na piątym, Eutychesa, Nestoriusza i Dioskura, owych z dawien dawna, jak nam wiadomo, heretyków. Oto, jak powiadają, przyczyna całego zgorszenia; jeśli zaś i Wy, jak wieść niesie, tak sprawę pojmujecie albo jeśli wiecie, że sam Wigiliusz umarł obciążony tym zarzutem, dlaczego powtarzacie jego imię, wbrew własnemu sumieniu? Wszystko bowiem, co się czyni niezgodnie z przekonaniem, jest grzechem - Rz 14,23. Winą Waszą jest już to, iż odwróciliście się od prawdziwego świadectwa i uczyniliście bezużytecznym pierwsze zobowiązanie - por. 1 Tm 5,12. Słusznie przeto sprzeciwiają się Wam Wasi podwładni i słusznie nie współdziałają z Wami, dopóki pamięć o sprowadzających zgubę nie zostanie wymazana i nie pójdzie w zapomnienie. Jeśli zaś te rzeczy polegają na prawdzie, a nie są tylko wymysłem, to na odrót synowie Wasi stoją na czele, podczas gdy Wy jesteście w tyle - nawet mówienie o tym sprawia mi ból. Przeto i Waszymi sędziami będą - por. Łk 11,19 ci, którzy zachowlai prawdziwą wiarę, komkolwiek by byli, nawet jeśli okażą się Waszymi poddanymi. Oni sami są prawowiernymi i prawdziwymi katolikami, ktorzy nigdy nie przyjmowali i nie bronili ani heretyków, ani żadnych podejrzanych osób, lecz zawsze trwali w gorliwości prawdziwej wiary. Jeśli przeto i ci [ktorzy Cię otaczają] nie są tacy, ażeby jako starsi w hierarchii, a przez to obciążeni większą winą, mogli słusznie ferować wyroki, gorliwie z kolei niech szukają przebaczenia za tak długi czas niezgody, jedni i drudzy nie broniąc niczego wbrew słuszności, to znaczy ani Wy heretyków, ani tamci osób podejrzanych, jak dalece zaś jesteście winni, tak czym prędzej się pogódźcie.
11. Lecz musicie mi wybaczyć tak surowy sposób podejścia, jeśli jakieś słowa z zewnątrz uraziły Wasze świątobliwe uszy, ponieważ rozważanie następstwa zdarzeń nie pozwala mi w moim poszukiowaniu niczego pominąć, a swoboda ojczystego obyczaju, że tak powiem, jest po części powodem mej śmiałości. Albowiem u nas liczy się nie osoba, ale sprawa; miłość zaś ewangelicznego pokoju zmusza mnie do mówienia tego wszystkiego, aby zawstydzić obie strony, ktorzy powinnyście stanowić zgodny chór; wiąze się to zaś z moją głęboką troską o pokoj i zgodę między Wami. Tak więc gdy cierpi jeden członek, współcierpią wszystkie inne członki - 1Kor 12,26. My z kolei, jak powiedzialem wczesniej, zjednoczeni jesteśmy ze stolicą świętego Piotra; i chociaż Rzym jest wielki i powszechnie znany, dla nas jest wielki i sławny tylko z uwagi na ową Stolicę. Wszelako bowiem rozgłos tego miasta będącego chlubą Italii, założonego ongiś ku radości wszystkich prawie narodów [ów rozgłos] jako coś najświętszego i odległego od zwykłych sfer nieba rozszedł się daleko i szeroko po całym świecie aż po najbardziej na zachód wysunięte krańce ziemi [gdzie] skaczące w potrójnym przypływie fali wiry oceanu wznoszą się zewsząd nader wysoko i aż dziw, że nie bronią dostępu [żeglarzom]. [Szeroko i daleko rozniosła się sława tego miasta], zwłaszcza od chwili kiedy Syn Boży raczył stać się człowiekiem i na owych dwóch ognistych rumakach Ducha Świętego - mam tu na myśli apostołów Piotra i Pawła, których drogie szczątki uczyniły Was szczęśliwymi, unosząc się po morzu narodów - wzburzył masy wód i pomnożył swoje zaprzęgi o niezliczone szeregi ludów. Jako pierwszy woźnica owego rydwanu sam Chrystus, prawdziwy ojciec, przywódca Izraela poprzez przypływy cieśnin ponad grzbietami delfinów, nad wzburzoną tonią przybył aż do nas. Od tego momentu Wy jesteście wielcy i sławni, a i sam Rzym jest znakomitszy i bardziej znany. Jeśli zaś można tak powiedzieć, dzięki obu Chrystusowym Apostołom - potwierdzam to, iż oni sami przez Ducha Świętego nazwani zostali niebiosami głoszącymi chwałę Boga - por. Ps 19,2, o nich też mówi Pismo ich głos się rozchodzi na całą ziemię i aż po krańce świata ich mowy - Ps 19,5. - Wy bliscy jesteście mieszkancom nieba, a Rzym jest głową Kościołów całego świata, cieszącą się szczególnym przywilejem miejsca Zmartwychwstania Pańskiego. Dlatego też tak jak wielkie są Wasze dostojeństwa z uwagi na powazanie dla siedziby świętego Piotra, tak też wielkiej wymagają one od Was troski, abyście przez jakiś grzech nie utracili swej godności. Albowiem władza tal długo będzie w Waszych rękach, jak długo trwać będzie Wasza prawdziwa nauka; ten zaś jest zaufanym klucznikiem królestwa niebieskiego, kto przez prawdziwą mądrość otwiera je przed godnymi, a przed niegodnymi zamyka, jesli zaś postępuje inaczej, nie będzie miał prawa ani ich otwierać, ani też zamykać.
12. Ponieważ więc te rzeczy są prawdziwe i bez żadnego sprzeciwu przyjmują je wszyscy słusznie myślący, chociaż powszechnie wiadomo i nie ma nikogo takiego, kto, by nie wiedział, w jaki sposób Zbawiciel nasz przekazał świętemu Piotrowi klucze królestwa niebieskiego, Wy przez tę powagę, nie wiem dlaczego, żądacie dla siebie przede wszystkim jakiejś szerszej władzy i wpływu w sprawach Boskich. Powinniście wiedzieć, że Wasza władza będzie mniejsza w obliczu Pana, zwłaszcza jeśli rozważycie to w swoim sercu, poniewaz jedność wiary sprawiła na całym świcie jedność władzy i przywileju, tak że wszyscy i wszędzie powinni świadczyć wolność dla prawdy i jednak wzbraniać przystępu błędowi, jako że pewne świadectwo dało także przywilej świętemu klucznikowi, wspólnemu przodkowi nas wszystkich. Godzi się też, aby Wasi podwładni rozbudzali w Was gorliwość wiary, miłość pokoju i dążność do jedności Kościoła, naszej wspólnej matki. Kościół bowiem na podobieństwo Rebeki rozdzierany jest w swym macierzyńskim łonie i bolejąc nad kłótnią i bratobójczą walką swych synów pełen smutku opłakuję niezgodę swych dzieci. Bardziej trzeba tu łez niż słów, dlaczego wróg Chrystusowego imienia zatryumfował nad żywymi słowami Syna Bożego, nad doskonałością Ewangelii, nad nauką apostołów, nad najnowszymi pismami prawowiernych autorów, którzy w różnych słowach odkryli tajemnice wiary z kart Nowego i Starego Testamentu. Rozrywanie ciała Chrystusa, oddzielanie Jego członków i rozdzieranie szat Syna Bożego, Zbawcy swiata, co stanowi jedność - twoim to jest dziełem, szatanie, niech pokona cię Chrystus, nasz pokój, który obie części uczynił jednością - por. Ef 2,14.
środa, 4 września 2013
Ewagriusz z Pontu - Do mnichów mieszkających we wspólnotach
Spośród licznych dzieł wielkiego mnich pontyjskiego jest kilka które doskonale korespondują z tekstami innego wielkiego mnicha - św. Kolumbana. Sięgam teraz do tekstu jednego z mniej znanych utworów. Jest to pismo napisane w formie krótkich sentencji, w czym upodabnia się do niezwykle popularnych wśród mnichów egipskich apoftegmatów. Prawdopodobnie było ono adresowane do wspólnot monastycznych w Jerozolimie, z zwłaszcza tej z Góry Oliwnej znajdującej się pod pieczą Melanii i Rufina.Tam przebywał Ewagriusz po wyjeździe z Konstantynopola. Tam zapadł na długotrwałą chorobę i tam też na ręce Melanii złożył przyrzeczenie, że zostanie mnichem.
Nic więc dziwnego że więź duchowa była bardzo silna do tej wspólnoty adresował Ewagriusz ten swoisty "rodzaj katechizmu na użytek doskonałego anachorety".
Można przypuszczać że było ono znane także dla św. Kolumbana gdyż poświadczona jest znajomość tego utworu na Zachodzie począwszy już od wieku V.
Oto tekst tego ciekawego dzieła:
1. Spadkobiercy Boga słuchajcie słów Boga, współdziedzice Chrystusa, przyjmijcie słowa Chrystusa, abyście je przekazali sercom synów waszych, abyście uczyli ich słów ludzi mądrych.
2. Dobry ojciec poucza swoich synów, a zły ojciec przyczynia się do ich zguby.
3. Wiara - początkiem miłości. Celem zaś miłości - poznanie Boga.
4. Bojaźń Pańska strzeże duszę, zaś dobra wstrzemięźliwość wzmacnia ją.
5. Wytrwałość męża rodzi nadzieję, a dobra nadzieja przyniesie mu chwałę.
6. Kto podbija w niewolę swoje ciało, będzie wolny od namiętności, kto zaś namiętności pielęgnuje, boleć będzie z ich powodu.
7. Duch nierządu mieszka w ciałach ludzi nieopanowanych, zaś duch czystości w duszach ludzi wstrzemięźliwych.
8. Odejście [na pustynię] z miłością oczyszcza serce, zaś odejście z nienawiścią wprowadza je w zamieszanie.
9. Lepszy jest ten, kto żyje pośród tysiąca w miłości, niż żyjący samotnie z nienawiścią w miejscach ukrytych i jaskiniach.
10. Kto zatrzymuje w duszy pamięć o złu, podobny jest temu, kto ukrywa ogień wśród plew.
11. Nie dawaj swemu ciału wielkiej ilości pożywienia, a nie zobaczysz we śnie złych obrazów. Albowiem tak jak woda gasi ogień, tak samo głód niweczy odrażające zjawy.
12. Męża popędliwego ogarnie strach, łagodny zaś pozostanie spokojny.
13. Mocny wiatr przepędza chmury, a pamięć o złu oddala rozum od poznania.
14. Kto modli się za nieprzyjaciół, ten nie pamięta o złu, kto zaś powściąga język, nie zasmuci swego bliźniego.
15. Jeśli rozdrażni cię twój brat, wprowadź go do swego domu i niech nie będzie ci przykro pójść do niego, lecz spożywaj z nim swój chleb. To bowiem czyniąc wybawisz swoją duszę i nie będzie to dla ciebie przeszkodą w czasie modlitwy.
16. Jak miłość cieszy się z ubóstwa, tak nienawiść znajdzie przyjemność w bogactwie.
17. Bogacz nie posiądzie poznania, a wielbłąd nie przejdzie przez ucho igielne, lecz nic z tych rzeczy nie jest niemożliwe u Pana.
18. Kto miłuje pieniądz, nie zdobędzie poznania, a kto je gromadzi, zostanie pogrążony w ciemności.
19. Pan przebywa w mieszkaniach ludzi pokornych, w domach zaś ludzi pysznych mnożą się przekleństwa.
20. Znieważa Boga, kto przestępuje Jego prawo, ten zaś, kto go strzeże, uwielbia [przez to] swego Stwórcę.
21. Jeśli naśladujesz Chrystusa, staniesz się błogosławiony. Śmiercią podobną do Jego śmierci umrze twoja dusza i nie zbierzesz zła ze swojego ciała, lecz przejście twoje będzie niby wschód gwiazdy, a zmartwychwstanie twoje rozbłyśnie niczym słońce.
22. Biada nieprawemu w dniu śmierci, a niesprawiedliwy zginie w niepomyślnym czasie. Albowiem jak kruk wylatuje ze swego gniazda, tak dusza nieczysta ze swojego ciała.
23. Dusze sprawiedliwych poprowadzą aniołowie, dusze zaś ludzi złych przyjmą demony.
24. Dokądkolwiek wejdzie złość, tam wejdzie również niewiedza; serca zaś sprawiedliwych będą napełnione poznaniem.
25. Mnich nie czyniący miłosierdzia stanie się nędzarzem, żywiący zaś ubogich odziedziczy skarby.
26. Lepsze jest ubóstwo towarzyszące poznaniu, niż bogactwo połączone z niewiedzą.
27. Ozdobą głowy jest korona, a ozdobą serca poznanie Boga.
28. Zdobądź [raczej] poznanie, a nie srebro, i mądrość [postaw] ponad wszelkie bogactwa.
29. Sprawiedliwi odziedziczą Pana, a Jego święci będą żywieni przez Niego.
30. Kto lituje się nad ubogimi, usuwa gniew, a kto ich żywi, napełniony będzie dobrami.
31. W sercu łagodnym odpoczywa mądrość, a w duszy praktykującej [ascezę] mieszka na tronie beznamiętność.
32. Czyniący zło otrzymają złą zapłatę, czyniącym zaś dobro dana zostanie dobra zapłata.
33. Kto zastawia sidło, zostanie w nie schwytany, a kto je ukrywa, zginie przez nie.
34. Lepszy jest łagodny człowiek świecki niż mnich gniewliwy i wzburzony.
35. Gniew niweczy wiedzę, wielkoduszność zaś ją gromadzi.
36. Jak wiatr południowy wiejący na pełnym morzu, tak gniew w sercu męża.
37. Kto często się modli, ucieknie od pokus, serce zaś człowieka niedbałego będą niepokoić [złe] myśli.
38. Niech wino nie sprawia ci przyjemności i nie wabi cię mięso. Nie odżywiaj swego ciała mięsem, a wstrętne myśli odejdą od ciebie.
39. Nie mów: "Dziś jest święto, pijmy [więc] wino" i "jutro Pięćdziesiątnica, [więc] będę jadł mięso", dlatego że nie ma u mnichów święta na ziemi ani tego, żeby człowiek wypełniał swój żołądek.
40. Pascha Chrystusa jest przejściem od zła [ku dobru]. Pięćdziesiątnica zaś Pana to odrodzenie duszy.
41. Świętem Boga jest zapomnienie o rzeczach złych, tego zaś, kto pamięta zło, ogarnie smutek.
42. Pięćdziesiątnica Pana to odrodzenie miłości, kto zaś nienawidzi swego brata, doświadczy wielkiej klęski.
43. Świętem Boga jest prawdziwe poznanie, kto zaś dąży do fałszywego poznania, umrze straszną śmiercią.
44. Lepszy jest post, któremu towarzyszy czystość serca, niż ucztowanie, gdy dusza nie jest czysta.
45. Kto odrzuca złe myśli od swego serca, podobny jest temu, kto rozbija niemowlęta o skałę - por. Ps 137,9.
46. Mnich skłonny do spania doświadczy zła, ten zaś, który czuwa, latać będzie jak wróbel.
47. W czasie czuwania nie oddawaj się niepotrzebnym rozmowom i nie odrzucaj słów duchowych, ponieważ Pan patrzy na twe serce i nie uzna ciebie za niewinnego od wszelkiego zła.
48. Wiele snu rozleniwia serce, zaś dobre czuwanie wyostrza umysł.
49. Wiele snu sprowadza pokusy, kto zaś czuwa, ten ich uniknie.
50. Jak ogień rozpuszcza wosk, tak właściwe czuwanie złe myśli.
51. Lepszy jest mąż śpiący niż mnich w czuwaniu oddany próżnym myślom.
52. Widzenie senne zesłane przez aniołów raduje serce, zaś widzenie senne zesłane przez demony niepokoi je.
53. Pokuta i uniżenie podnosi duszę, jałmużna zaś i łagodność wzmacniają je.
54. Pamiętaj zawsze o twoim odejściu i nie zapomnij o wiecznym sądzie, a nie będzie grzechu w twojej duszy.
55. Jeśli duch acedii opanuje cię, nie opuszczaj swojej celi i w czasie smutku nie skłaniaj się [ku jego podszeptom]. Jeśli bowiem wytrwasz, stanie się twoje serce tak jasne, jak wtedy gdy ktoś oczyści srebro.
Tekst pochodzi z: Ewagriusz z Pontu - Pisma ascetyczne, t. 1 - seria: Źródła monastyczne t. 18, wyd. Benedyktyni, Kraków 1998. s. 285 - 297
Nic więc dziwnego że więź duchowa była bardzo silna do tej wspólnoty adresował Ewagriusz ten swoisty "rodzaj katechizmu na użytek doskonałego anachorety".
Można przypuszczać że było ono znane także dla św. Kolumbana gdyż poświadczona jest znajomość tego utworu na Zachodzie począwszy już od wieku V.
Oto tekst tego ciekawego dzieła:
1. Spadkobiercy Boga słuchajcie słów Boga, współdziedzice Chrystusa, przyjmijcie słowa Chrystusa, abyście je przekazali sercom synów waszych, abyście uczyli ich słów ludzi mądrych.
2. Dobry ojciec poucza swoich synów, a zły ojciec przyczynia się do ich zguby.
3. Wiara - początkiem miłości. Celem zaś miłości - poznanie Boga.
4. Bojaźń Pańska strzeże duszę, zaś dobra wstrzemięźliwość wzmacnia ją.
5. Wytrwałość męża rodzi nadzieję, a dobra nadzieja przyniesie mu chwałę.
6. Kto podbija w niewolę swoje ciało, będzie wolny od namiętności, kto zaś namiętności pielęgnuje, boleć będzie z ich powodu.
7. Duch nierządu mieszka w ciałach ludzi nieopanowanych, zaś duch czystości w duszach ludzi wstrzemięźliwych.
8. Odejście [na pustynię] z miłością oczyszcza serce, zaś odejście z nienawiścią wprowadza je w zamieszanie.
9. Lepszy jest ten, kto żyje pośród tysiąca w miłości, niż żyjący samotnie z nienawiścią w miejscach ukrytych i jaskiniach.
10. Kto zatrzymuje w duszy pamięć o złu, podobny jest temu, kto ukrywa ogień wśród plew.
11. Nie dawaj swemu ciału wielkiej ilości pożywienia, a nie zobaczysz we śnie złych obrazów. Albowiem tak jak woda gasi ogień, tak samo głód niweczy odrażające zjawy.
12. Męża popędliwego ogarnie strach, łagodny zaś pozostanie spokojny.
13. Mocny wiatr przepędza chmury, a pamięć o złu oddala rozum od poznania.
14. Kto modli się za nieprzyjaciół, ten nie pamięta o złu, kto zaś powściąga język, nie zasmuci swego bliźniego.
15. Jeśli rozdrażni cię twój brat, wprowadź go do swego domu i niech nie będzie ci przykro pójść do niego, lecz spożywaj z nim swój chleb. To bowiem czyniąc wybawisz swoją duszę i nie będzie to dla ciebie przeszkodą w czasie modlitwy.
16. Jak miłość cieszy się z ubóstwa, tak nienawiść znajdzie przyjemność w bogactwie.
17. Bogacz nie posiądzie poznania, a wielbłąd nie przejdzie przez ucho igielne, lecz nic z tych rzeczy nie jest niemożliwe u Pana.
18. Kto miłuje pieniądz, nie zdobędzie poznania, a kto je gromadzi, zostanie pogrążony w ciemności.
19. Pan przebywa w mieszkaniach ludzi pokornych, w domach zaś ludzi pysznych mnożą się przekleństwa.
20. Znieważa Boga, kto przestępuje Jego prawo, ten zaś, kto go strzeże, uwielbia [przez to] swego Stwórcę.
21. Jeśli naśladujesz Chrystusa, staniesz się błogosławiony. Śmiercią podobną do Jego śmierci umrze twoja dusza i nie zbierzesz zła ze swojego ciała, lecz przejście twoje będzie niby wschód gwiazdy, a zmartwychwstanie twoje rozbłyśnie niczym słońce.
22. Biada nieprawemu w dniu śmierci, a niesprawiedliwy zginie w niepomyślnym czasie. Albowiem jak kruk wylatuje ze swego gniazda, tak dusza nieczysta ze swojego ciała.
23. Dusze sprawiedliwych poprowadzą aniołowie, dusze zaś ludzi złych przyjmą demony.
24. Dokądkolwiek wejdzie złość, tam wejdzie również niewiedza; serca zaś sprawiedliwych będą napełnione poznaniem.
25. Mnich nie czyniący miłosierdzia stanie się nędzarzem, żywiący zaś ubogich odziedziczy skarby.
26. Lepsze jest ubóstwo towarzyszące poznaniu, niż bogactwo połączone z niewiedzą.
27. Ozdobą głowy jest korona, a ozdobą serca poznanie Boga.
28. Zdobądź [raczej] poznanie, a nie srebro, i mądrość [postaw] ponad wszelkie bogactwa.
29. Sprawiedliwi odziedziczą Pana, a Jego święci będą żywieni przez Niego.
30. Kto lituje się nad ubogimi, usuwa gniew, a kto ich żywi, napełniony będzie dobrami.
31. W sercu łagodnym odpoczywa mądrość, a w duszy praktykującej [ascezę] mieszka na tronie beznamiętność.
32. Czyniący zło otrzymają złą zapłatę, czyniącym zaś dobro dana zostanie dobra zapłata.
33. Kto zastawia sidło, zostanie w nie schwytany, a kto je ukrywa, zginie przez nie.
34. Lepszy jest łagodny człowiek świecki niż mnich gniewliwy i wzburzony.
35. Gniew niweczy wiedzę, wielkoduszność zaś ją gromadzi.
36. Jak wiatr południowy wiejący na pełnym morzu, tak gniew w sercu męża.
37. Kto często się modli, ucieknie od pokus, serce zaś człowieka niedbałego będą niepokoić [złe] myśli.
38. Niech wino nie sprawia ci przyjemności i nie wabi cię mięso. Nie odżywiaj swego ciała mięsem, a wstrętne myśli odejdą od ciebie.
39. Nie mów: "Dziś jest święto, pijmy [więc] wino" i "jutro Pięćdziesiątnica, [więc] będę jadł mięso", dlatego że nie ma u mnichów święta na ziemi ani tego, żeby człowiek wypełniał swój żołądek.
40. Pascha Chrystusa jest przejściem od zła [ku dobru]. Pięćdziesiątnica zaś Pana to odrodzenie duszy.
41. Świętem Boga jest zapomnienie o rzeczach złych, tego zaś, kto pamięta zło, ogarnie smutek.
42. Pięćdziesiątnica Pana to odrodzenie miłości, kto zaś nienawidzi swego brata, doświadczy wielkiej klęski.
43. Świętem Boga jest prawdziwe poznanie, kto zaś dąży do fałszywego poznania, umrze straszną śmiercią.
44. Lepszy jest post, któremu towarzyszy czystość serca, niż ucztowanie, gdy dusza nie jest czysta.
45. Kto odrzuca złe myśli od swego serca, podobny jest temu, kto rozbija niemowlęta o skałę - por. Ps 137,9.
46. Mnich skłonny do spania doświadczy zła, ten zaś, który czuwa, latać będzie jak wróbel.
47. W czasie czuwania nie oddawaj się niepotrzebnym rozmowom i nie odrzucaj słów duchowych, ponieważ Pan patrzy na twe serce i nie uzna ciebie za niewinnego od wszelkiego zła.
48. Wiele snu rozleniwia serce, zaś dobre czuwanie wyostrza umysł.
49. Wiele snu sprowadza pokusy, kto zaś czuwa, ten ich uniknie.
50. Jak ogień rozpuszcza wosk, tak właściwe czuwanie złe myśli.
51. Lepszy jest mąż śpiący niż mnich w czuwaniu oddany próżnym myślom.
52. Widzenie senne zesłane przez aniołów raduje serce, zaś widzenie senne zesłane przez demony niepokoi je.
53. Pokuta i uniżenie podnosi duszę, jałmużna zaś i łagodność wzmacniają je.
54. Pamiętaj zawsze o twoim odejściu i nie zapomnij o wiecznym sądzie, a nie będzie grzechu w twojej duszy.
55. Jeśli duch acedii opanuje cię, nie opuszczaj swojej celi i w czasie smutku nie skłaniaj się [ku jego podszeptom]. Jeśli bowiem wytrwasz, stanie się twoje serce tak jasne, jak wtedy gdy ktoś oczyści srebro.
Tekst pochodzi z: Ewagriusz z Pontu - Pisma ascetyczne, t. 1 - seria: Źródła monastyczne t. 18, wyd. Benedyktyni, Kraków 1998. s. 285 - 297
wtorek, 30 lipca 2013
List V cz. 3
Jak wiemy z historii istniały duże rozbieżności jeżeli chodzi o zwyczaje i prawa pomiędzy Kościołami insularnymi a Kościołem kontynentalnym. Przykładem jest chociażby rozbieżność związana z obliczaniem daty Wielkanocy. Właśnie ta sprawa zmobilizowała wcześniej Kolumbana do napisania listu do papieża Grzegorza Wielkiego i szukania oparcie oraz potwierdzenia dla praktyk Iroszkotów. W pewien sposób o wiele poważniejsza rozbieżność istniała w rozumieniu struktur Kościoła. Kościół iroszkocki zdominowany był przez życie monastyczne. Władza zarządzania należała praktycznie do opatów. Biskupi, o ile nie byli opatami, spełniali jedynie funkcje liturgiczne i podlegali formalnie opatom. Było to w jawnej sprzeczności z prawem kanonicznym Kościoła na kontynencie. Już od czasów Soboru Chalcedońskiego wszystkie fundacje klasztorne poddane były ich kontroli.
W związku z powyższym można domyślać, że Kolumban wierny tradycji insularnej, jeżeli już coś konsultował, to jedynie z władcami świeckimi. Nie ma żadnych dowodów, żeby jeżeli chodzi o zakładanie klasztorów, odnosił się do biskupa terytorium, na terenie którego zakładał klasztor. Ale interesujący jest fakt, że nie ma przy tym żadnych wzmianek, aby bisklupi wysuwali w powyższych kwestiach jakiekolwiek zarzuty o nieposłuszeństwie Kolumbana. Przypuszcza się w związku z tym, że klasztory Kolumbana, a szczególnie ten najważniejszy z nich w Luxueil, mogły być od początku wyjęte przez papieża spod kompetencji biskupa, a więc cieszyć się przywilejem egzempcji.
Śledząc życiorys świętego mnicha trzeba jednak stwierdzić, że ten typowy przedstawiciel irlandzkiego monastycyzmu, pomimo to, iż wiele rzeczy czynił na swój sposób, to jednak zawsze pozostawał w łączności z Kościołem hierarchicznym. Dowodem na to jest także cytowany list, do którego w tym momencie powracam:
7. Zważ, jak straszną wizją Pan nasz budzi nas do czuwania z gnuśności i śmiertelnego odrętwienia, by nie zastano nas nieprzygotowanymi. Dlatego więc ośmieliłem się wołać: Czuwaj, Ojcze Święty, czas bowiem powstać ze snu, Pan zbliża się - Rz 13,11-12 i już prawie jesteśmy u kresu, a chwile są pełne grozy. Oto zaszemrały narody, wzburzyły się królestwa; Najwyższy niebawem zagrzmi i ziemia się wstrząśnie - Ps 46,7. Ja zaś pełen trwogi (a nie jestem dzielnym wojownikiem), widząc otaczające nas zastępy wrogów, usiłuję nawoływaniem, zaiste uporczywym, obudzić Ciebie, pierwszego z wodzów. Od Ciebie bowiem zależy zniszczenie całego wojska Pana w tej krainie [wojska], które w polu bardziej jest otępiałe niż zdolne do walki i po części, co budzi moją jeszcze większą rozpacz, ulega przemocy przeciwnika, a nie przeciwstawia się jej. Wszystko spogląda ku Tobie, ktory jesteś władny porządkować wszelkie sprawy, ogłaszać wojny, zagrzewać wodzów do walki, wydawać rozkazy sięgnięcia po oręż, formować szyki bitewne, zadąć zewsząd w trąby, a wreszcie wkroczyć do walki na czele swych szeregów. Ponieważ, niestety, od dawna, jak się okazuje, w tym kraju w tej duchowej wojnie nawet my, chrześcijanie, ponosimy klęskę, najpierw z powodu naszych cielesnych ułomności i wystawnego sposobu życia, następnie przez słabość naszej wiary; kruchość zaś wiary sprawia, iż nas, nieświadomych, otaczają po trzykroć wrogowie przydani nam ku poskromieniu naszej zuchwałej bezczynności. Albowiem przyczyną wszelkiego zła jest ślepa bezczynność wynikająca z dobrobytu.
8. Przyznaję, iż zdumiewa mnie, zaiste, tak wielka beztroska i fakt, skąd to śmiercionośne odurzenie zawładnęło prawie wszystkimi. Nie znam ani serc, ani uszu, ani zmysłów, których płomienne słowa samego Pana nie pobudziłyby do baczenia na gorejący ustawicznie zapał, nie skłoniły do pogardy dla świata i uprawiania Chrystusowego ubóstwa, podobnie jak nauczyły tego wiele narodów. Albowiem przybywam z krańców świata, gdzie oglądałem duchowych przywódców staczających boje w imię Pana i miałem nadzieję uprzednio nadzieję ujrzeć [jeszcze] dzielniejszych i bardziej doświadczonych wodzów tej świętej wojny, tymczasem zaś staję się jakby widzem pobojowiska trupów [sam] zroszony i zbryzgany [krwią] po tej bitwie. Otępiały z bólu i trwodze spoglądam tylko ku Tobie, jedynej nadziei, który z racji zaszczytnego urzędu następcy świętego Piotra Ap[ostoła pośród wodzów masz poważanie, spoglądam i opłakuję zatratę tak wielkiego wojska. Ponieważ jednak krucha łódź umysłu nie tyle na głębię wedle słów Pana została wyprowadzona, ile raczej aby tkwić dotąd w jednym miejscu - albowiem papier nie może pomieścić wszystkiego, co serce z różnych powodów chciałoby zawrzeć w krótkiej formie listu - nadto prosi mnie król, abym po kolei przypomniał Twoim świątobliwym uszom przedmiot jego udręki. Powodem zaś jego cierpienia jest rozłam narodu, który częściowo jest po stronie królowej, częściowo po stronie syna, a częściowo może też po stronie jego samego, powiedział podobno, że sam byłby uwierzył, gdyby miał pewność.
9. Ale powróćmy do księgi, którą odłożyliśmy na stronę /prawdopodobnie chodzi o edykt cesarza Justyniana z roku 547, potępiający "Trzy rozdziały/. Aby przeto odwieczny wróg nie opasał ludzkości tym najdłuższym powrozem błędu, odetnij, proszę, natychmiast, będąc jakby swego rodzaju skalpelem świętego Piotra, ową przyczynę rozłamu, to znaczy uczyń to przez prawdziwe wyznanie wiary na synodzie i przez potępienie i wyklęcie wszystkich heretyków, byś oczyścił Stolicę Piotrową z wszelkiego błędu, jeśli jakiś błąd, jak mówią, tam się zakradł. Jeśli zaś nie ma tam żadnego błędu, niech wszyscy poznają jej czystość. Trzeba bowiem boleć nad tym i płakać, że nie zachowuje się prawdziwej wiary na Stolicy Apostolskiej. Ale aby wyrazić wszystko i nie wydać się wobec Ciebie pochlebcą ponad miarę, boleć trzeba i nad tym, że Ty, możniejszy w obronie gorliwości wiary, co już od dawna Tobie przystoi, dawszy wpierw świadectwo czystości Twej wiary nie potępiłeś i nie wykląłeś natychmiast - ,mając ku temu należną władzę - tych, którzy się Tobie sprzeniewierzyli. Dlatego to oni nawet ośmielają się zniesławić pierwszą Stolicę prawowitej wiary. Wiecie zaś, jak surowym napomnieniem potępili Ojcowie na świętym synodzie w Nicei tych, którzy oskarżali niewinnych. Mówiąc to wszakże wiem dobrze, że istnieje pośród tego wrzaskliwego, gwałtownego i wzburzonego tłumu wiele przyczyn, które nie pozwalają na dokładne zbadanie tych spraw; ale nie dlatego powiedziałem o tym, bym w to wierzył, lecz ponieważ konieczne jest działanie. Jeśli zaś są jacyś zbuntowani przeciw prawdzie pomiędzy Twoimi współrodakami, niech kara jedynie ich dosięgnie; nie mogą bowiem zionąć ogniem usta wypełnione maką albo inną substancją, każdej zaś rzeczy szkodzi bliskość jej przeciwieństwa. Błagam Cię przeto, na Chrystusa, ratuj swoje dobre imię, które teraz wśród pogan jest lżone, aby jeśli będziesz dłużej milczał, Twoi rywale nie poczytali Ci tego za wiarołomstwo. Nie taj więc dłużej swoich zamiarów, nie zachowuj milczenia, lecz ozwij się głosem prawdziwego pasterza,który znają jego owca, one zaś nie słuchają głosu obcych, lecz uciekają od niego - J 10,4-5.
W związku z powyższym można domyślać, że Kolumban wierny tradycji insularnej, jeżeli już coś konsultował, to jedynie z władcami świeckimi. Nie ma żadnych dowodów, żeby jeżeli chodzi o zakładanie klasztorów, odnosił się do biskupa terytorium, na terenie którego zakładał klasztor. Ale interesujący jest fakt, że nie ma przy tym żadnych wzmianek, aby bisklupi wysuwali w powyższych kwestiach jakiekolwiek zarzuty o nieposłuszeństwie Kolumbana. Przypuszcza się w związku z tym, że klasztory Kolumbana, a szczególnie ten najważniejszy z nich w Luxueil, mogły być od początku wyjęte przez papieża spod kompetencji biskupa, a więc cieszyć się przywilejem egzempcji.
Śledząc życiorys świętego mnicha trzeba jednak stwierdzić, że ten typowy przedstawiciel irlandzkiego monastycyzmu, pomimo to, iż wiele rzeczy czynił na swój sposób, to jednak zawsze pozostawał w łączności z Kościołem hierarchicznym. Dowodem na to jest także cytowany list, do którego w tym momencie powracam:
7. Zważ, jak straszną wizją Pan nasz budzi nas do czuwania z gnuśności i śmiertelnego odrętwienia, by nie zastano nas nieprzygotowanymi. Dlatego więc ośmieliłem się wołać: Czuwaj, Ojcze Święty, czas bowiem powstać ze snu, Pan zbliża się - Rz 13,11-12 i już prawie jesteśmy u kresu, a chwile są pełne grozy. Oto zaszemrały narody, wzburzyły się królestwa; Najwyższy niebawem zagrzmi i ziemia się wstrząśnie - Ps 46,7. Ja zaś pełen trwogi (a nie jestem dzielnym wojownikiem), widząc otaczające nas zastępy wrogów, usiłuję nawoływaniem, zaiste uporczywym, obudzić Ciebie, pierwszego z wodzów. Od Ciebie bowiem zależy zniszczenie całego wojska Pana w tej krainie [wojska], które w polu bardziej jest otępiałe niż zdolne do walki i po części, co budzi moją jeszcze większą rozpacz, ulega przemocy przeciwnika, a nie przeciwstawia się jej. Wszystko spogląda ku Tobie, ktory jesteś władny porządkować wszelkie sprawy, ogłaszać wojny, zagrzewać wodzów do walki, wydawać rozkazy sięgnięcia po oręż, formować szyki bitewne, zadąć zewsząd w trąby, a wreszcie wkroczyć do walki na czele swych szeregów. Ponieważ, niestety, od dawna, jak się okazuje, w tym kraju w tej duchowej wojnie nawet my, chrześcijanie, ponosimy klęskę, najpierw z powodu naszych cielesnych ułomności i wystawnego sposobu życia, następnie przez słabość naszej wiary; kruchość zaś wiary sprawia, iż nas, nieświadomych, otaczają po trzykroć wrogowie przydani nam ku poskromieniu naszej zuchwałej bezczynności. Albowiem przyczyną wszelkiego zła jest ślepa bezczynność wynikająca z dobrobytu.
8. Przyznaję, iż zdumiewa mnie, zaiste, tak wielka beztroska i fakt, skąd to śmiercionośne odurzenie zawładnęło prawie wszystkimi. Nie znam ani serc, ani uszu, ani zmysłów, których płomienne słowa samego Pana nie pobudziłyby do baczenia na gorejący ustawicznie zapał, nie skłoniły do pogardy dla świata i uprawiania Chrystusowego ubóstwa, podobnie jak nauczyły tego wiele narodów. Albowiem przybywam z krańców świata, gdzie oglądałem duchowych przywódców staczających boje w imię Pana i miałem nadzieję uprzednio nadzieję ujrzeć [jeszcze] dzielniejszych i bardziej doświadczonych wodzów tej świętej wojny, tymczasem zaś staję się jakby widzem pobojowiska trupów [sam] zroszony i zbryzgany [krwią] po tej bitwie. Otępiały z bólu i trwodze spoglądam tylko ku Tobie, jedynej nadziei, który z racji zaszczytnego urzędu następcy świętego Piotra Ap[ostoła pośród wodzów masz poważanie, spoglądam i opłakuję zatratę tak wielkiego wojska. Ponieważ jednak krucha łódź umysłu nie tyle na głębię wedle słów Pana została wyprowadzona, ile raczej aby tkwić dotąd w jednym miejscu - albowiem papier nie może pomieścić wszystkiego, co serce z różnych powodów chciałoby zawrzeć w krótkiej formie listu - nadto prosi mnie król, abym po kolei przypomniał Twoim świątobliwym uszom przedmiot jego udręki. Powodem zaś jego cierpienia jest rozłam narodu, który częściowo jest po stronie królowej, częściowo po stronie syna, a częściowo może też po stronie jego samego, powiedział podobno, że sam byłby uwierzył, gdyby miał pewność.
9. Ale powróćmy do księgi, którą odłożyliśmy na stronę /prawdopodobnie chodzi o edykt cesarza Justyniana z roku 547, potępiający "Trzy rozdziały/. Aby przeto odwieczny wróg nie opasał ludzkości tym najdłuższym powrozem błędu, odetnij, proszę, natychmiast, będąc jakby swego rodzaju skalpelem świętego Piotra, ową przyczynę rozłamu, to znaczy uczyń to przez prawdziwe wyznanie wiary na synodzie i przez potępienie i wyklęcie wszystkich heretyków, byś oczyścił Stolicę Piotrową z wszelkiego błędu, jeśli jakiś błąd, jak mówią, tam się zakradł. Jeśli zaś nie ma tam żadnego błędu, niech wszyscy poznają jej czystość. Trzeba bowiem boleć nad tym i płakać, że nie zachowuje się prawdziwej wiary na Stolicy Apostolskiej. Ale aby wyrazić wszystko i nie wydać się wobec Ciebie pochlebcą ponad miarę, boleć trzeba i nad tym, że Ty, możniejszy w obronie gorliwości wiary, co już od dawna Tobie przystoi, dawszy wpierw świadectwo czystości Twej wiary nie potępiłeś i nie wykląłeś natychmiast - ,mając ku temu należną władzę - tych, którzy się Tobie sprzeniewierzyli. Dlatego to oni nawet ośmielają się zniesławić pierwszą Stolicę prawowitej wiary. Wiecie zaś, jak surowym napomnieniem potępili Ojcowie na świętym synodzie w Nicei tych, którzy oskarżali niewinnych. Mówiąc to wszakże wiem dobrze, że istnieje pośród tego wrzaskliwego, gwałtownego i wzburzonego tłumu wiele przyczyn, które nie pozwalają na dokładne zbadanie tych spraw; ale nie dlatego powiedziałem o tym, bym w to wierzył, lecz ponieważ konieczne jest działanie. Jeśli zaś są jacyś zbuntowani przeciw prawdzie pomiędzy Twoimi współrodakami, niech kara jedynie ich dosięgnie; nie mogą bowiem zionąć ogniem usta wypełnione maką albo inną substancją, każdej zaś rzeczy szkodzi bliskość jej przeciwieństwa. Błagam Cię przeto, na Chrystusa, ratuj swoje dobre imię, które teraz wśród pogan jest lżone, aby jeśli będziesz dłużej milczał, Twoi rywale nie poczytali Ci tego za wiarołomstwo. Nie taj więc dłużej swoich zamiarów, nie zachowuj milczenia, lecz ozwij się głosem prawdziwego pasterza,który znają jego owca, one zaś nie słuchają głosu obcych, lecz uciekają od niego - J 10,4-5.
Subskrybuj:
Posty (Atom)