niedziela, 6 maja 2012

Atanazy Wielki i Pachomiusz

    Pachomiusz - mnich i przywódca. Jakże inny od swojego wielkiego poprzednika Antoniego, który uciekł na pustynię. Pachomiusz powraca do miast, budując swoje klasztory w którym znajduje swoje miejsce tysiące mnichów. Klasztory stają się potęgą, zarówno duchową jak i ekonomiczną. Nic więc dziwnego, że jego następca Teodor, skarży się, że już nie wie, co robić z "stadami bydła, statkami i wielu polami".
   Biskupi nie mogą pochwalić się taką potęgą. Mnisi nie potrzebują w praktyce niczego od biskupów, nawet regułę otrzymali nie od nich lecz bezpośrednio od anioła Bożego na złotej tablicy! Nic więc dziwnego że napięcia na linii biskupi - klasztory zaowocowały synodem w Sne-Latopolis na którym doszło wręcz do próby zabójstwa charyzmatycznego przywódcy. Ten spór mógł przywieźć niepowetowane szkody dla całego Kościoła. Na szczęście, albo też dzięki Opatrzności pojawia się w tym momencie niezwykła postać.
   Biskup Aleksandrii, patriarcha całego Egiptu - Atanazy któremu przyszłe pokolenia nadadzą tytuł Wielki. Zasłużył na ten przydomek jak mało kto.

                                                   
                                                          Święty Atanazy Wielki

    W wieku 33 lat w roku 328 zostaje biskupem Aleksandrii, miasta którego znaczenie w ówczesnym świecie było olbrzymie. W Kościele jest to obok Rzymu i Antiochii trzecia stolica, jeszcze Konstantynopol nie ma takiego znaczenia. Biskupi Aleksandrii do dzisiaj noszą tytuł - "papież Aleksandrii i całej Afryki".
  Nie miejsce na przedstawienie niezwykłego życia i dokonań biskupa. Jego nieustępliwa walka o ortodoksję zaowocowała w przyszłości przyjęciem przez cały Kościół wyznania wiary znanego nam do dzisiaj gdyz odmawiamy je podczas każdej mszy. Nie był postacią pokorną. Spędził na stolicy aleksandryjskiej 46 lat z czego aż 20 lat na wygnaniu - na które udawał się aż pięciokrotnie.

   Wróćmy jednak do początków - mamy rok 328. Atanazy  swój pontyfikat rozpoczyna od rzeczy niezwyklej w tamtych czasach - od wizytacji swojej diecezji. Udaje się więc do Górnego Egiptu, czyli tam gdzie rozkwitało klasztorne imperium Pachomiusza.

                                     
                             Mapa terenów na których usytuowane były klasztory Pachomiusza


     Opis tej wizytacji zachowany w tekście żywota Pachomiusza zapisanym w dialekcie bohairskim - czyli z Dolnego Egiptu. Zgodnie z tym opisem spotkanie miało bardzo uroczysty charakter. Obu przywódcom towarzyszyły rzesze biskupów, wiernych a także mnichów. Atanazy w uroczystej eskorcie przybywa do klasztorów w Tabennisi. I tutaj ma miejsce wydarzenie które świadczy o wielkiej przenikliwości patriarchy. Oto wobec zgromadzonych mnichów oznajmia on swoją decyzję. Pragnie wyświęcić Pachomiusza na kapłana i jednocześnie przełożonego wszystkich mnichów.
Jednym słowem, ten oddolny ruch pobożności ma być poprzez osobę swojego przywódcy włączony w struktury kościoła hierarchicznego. Przywódca staje się równy biskupom, lecz im nie podlega. Jedynym zwierzchnikiem jest patriarcha.
    Pachomiusz jednak ucieka przed tą niespodziewaną godnością. I w tym momencie także Atanazy okazuje swoją wielkość. Zamiast nagany Pachomiusz staje się obiektem laudacji jaka wygłasza w kazaniu patriarcha Aleksandrii.
   Mnisi pachomiańscy okazują się od tej chwili najwierniejszymi sojusznikami Atanazego w jego walce o ortodoksję. Uznają iż podlegają "naszym ojcom biskupom" a zwłaszcza patriarsze Aleksandrii, do którego odnosili się z najwyższym szacunkiem. Nie przyznawali mu co prawdy władzy sądowniczej, ale uznawali wspólnotę doktrynalną - gwarantem tej wspólnoty był właśnie patriarcha. O takim stanowisku Pachomiusza mówią zachowane teksty jego Żywota, szczególnie wzmiankowany już Żywot bohairski.



                                         Karta z Ewangeliarza ok. 400 r. - tzw. Kodeks Bezy

    To było jedyne spotkanie Atanazego z Pachomiuszem, jednakże dwaj najważniejsi współpracownicy Pachomiusza, Teodor i Zacheusz, tak czesto odwiedzali Atanazego w Aleksandrii, że mogło to sprawiać wrażenie istnienia regularnej komunikacji. Nic dziwnego że przed bramami Aleksandrii powstaje pachomiański klasztor i że u tych mnichów znajduje schronienie wygnany patriarchą
    Znajomość środowiska mniszego zaowocowała napisaniem żywota jednego z wielu mnichów, św. Antoniego ktory dzięki żywotowi napisanemu przez Atanazego, który znał osobiście Antoniego, uczynił z niego niejako pierwowzór pustelniczego zycia zakonnego.
   Atanazy bedąc bardziej Koptem niż Grekiem jako chyba pierwszy biskup nie uważa siebie za filozofa, ale bardziej teologa i duszpasterza. Dzięki temu potrafił zbudować pomost pomiędzy gronem intelektualistów a masami ludu i tym co określamy jako "pobożność ludowa".  Potrafił zrozumieć ten oddolny ruch który zaowocował rozwojem zorganizowanego życia mniszego i skierować go na tory życia kościelnego.

                                      
                                                              Klasztor na pustyni

    Z imieniem św. Atanazego związany jest tekst jednego z najbardziej szanowanych wyznań wiary - tzw. Atanazjańskie wyznanie wiary. Powstało ono w latach 400-500 na terenie Galii lub Hiszpanii. Wyznanie wiary zwane jest również (od pierwszych jego słów łacińskich) „Quicumque”, tzn. „Ktokolwiek”. Nie zostało nigdy ogłoszone przez żaden z Soborów stąd też nie ma takiego znaczenia doktrynalnego jak Symbol Nicejski. Niemniej ze względu na swoje starożytne pochodzenie jest znamiennym przykładem  Tradycji.

---

Quicumque vult salvus esse, ante omnia opus est ut teneat catholicam fidem.
Ktokolwiek chce być zbawionym, przede wszystkim potrzeba, aby wyznawał Katolicką wiarę.

Quam nisi quisque integram inviolatamque servaverit, absque dubio in aeternum peribit.
Której jeśliby kto nie zachował całej i nienaruszonej, ten niewątpliwie zginie na wieki.

Fides autem catholica haec est, ut unum Deum in Trinitate et Trinitatem in unitate veneremur.
Wiara zaś Katolicka jest ta: abyśmy Boga jednego w Trójcy, a Trójcę w jedności czcili.

Neque confundentes personas, neque substantiam separantes.
Ani nie mieszając osób, ani nie rozdzielając istoty.

Alia est enim persona Patris, alia Filii, alia Spiritus Sancti.
Inna jest bowiem osoba Ojca, inna Syna, inna Ducha Świętego.

Sed Patris et Filii et Spiritus Sancti una est divinitas, aequalis gloria, coaeterna majestas.
Lecz Ojca i Syna i Ducha Świętego jedno jest Bóstwo, równa chwała, współwieczny majestat.

Qualis Pater, talis Filius, talis Spiritus Sanctus.
Jaki Ojciec, taki Syn, taki Duch Święty.

Increatus Pater, increatus Filius, increatus Spiritus Sanctus.
Niestworzony Ojciec, niestworzony Syn, niestworzony Duch Święty.

Immensus Pater, immensus Filius, immensus Spiritus Sanctus.
Niezmierzony Ojciec, niezmierzony Syn, niezmierzony Duch Święty.

Aeternus Pater, aeternus Filius, aeternus Spiritus Sanctus.
Wiekuisty Ojciec, wiekuisty Syn, wiekuisty Duch Święty.

Et tamen non tres aeterni, sed unus aeternus.
Wszelako nie trzej wiekuiści, lecz Jeden wiekuisty.

Sicut non tres increati, nec tres immensi, sed unus increatus, et unus immensus.
Jako też nie trzej niestworzeni, ani trzej niezmierzeni, lecz Jeden niestworzony i Jeden niezmierzony.

Similiter omnipotens Pater, omnipotens Filius, omnipotens Spiritus Sanctus.
Także wszechmogący Ojciec, wszechmogący Syn, wszechmogący Duch Święty.

Et tamen non tres Omnipotentes, sed unus Omnipotens.
A jednak nie trzej wszechmogący, lecz jeden Wszechmogący.

Ita Deus Pater, Deus Filius, Deus Spiritus Sanctus.
Tak Ojciec Bogiem, Syn Bogiem, Duch Święty Bogiem.

 Et tamen non tres dii: sed unus est Deus.
A przecie nie trzej bogowie, lecz jeden jest Bóg.

Ita Dominus Pater, Dominus Filius, Dominus Spiritus Sanctus.
Tak Ojciec Panem, Syn Panem, Duch Święty Panem.

Et tamen non tres domini, sed unus est Dominus.
A przecie nie trzej panowie, lecz jeden jest Pan.

Quia, sicut singillatim unamquamque personam, Deum ac Dominum confiteri christiana veritate compellimur: ita tres deos aut dominos dicere, catholica religione prohibemur.
Gdyż jak pojedynczo każdą osobę, Bogiem i Panem wyznawać Chrześcijańska prawda nam każe, tak trzech bogów lub trzech panów utrzymywać Katolicka religia zabrania.

Pater a nullo est factus, nec creatus, nec genitus.
Ojciec od nikogo nie utworzony, ani stworzony, ani zrodzony.

Filius a Patre solo est, non factus, nec creatus, sed genitus.
Syn od Ojca samego jest nie utworzony, ani stworzony, ale zrodzony.

Spiritus Sanctus a Patre et Filio, non factus, nec creatus, nec genitus, sed procedens.
Duch Święty od Ojca i Syna, nie utworzony, ani stworzony, ani zrodzony, lecz pochodzący.

Unus ergo Pater, non tres patres; unus Filius, non tres filii, unus Spiritus Sanctus non tres spiritus sancti.
Jeden więc Ojciec nie trzej ojcowie, jeden Syn nie trzej synowie, jeden Duch Święty nie trzej duchowie święci.

Et in hac Trinitate nihil prius aut posterius, nihil majus aut minus, sed totae tres personae coaeternae sibi sunt et coaequales.
A w tej Trójcy nic wcześniejszego albo późniejszego, nic większego albo mniejszego, ale wszystkie trzy osoby są sobie współwiekuiste, i równe.

Ita ut per omnia, sicut jam supra dictum est, et unitas in Trinitate, et Trinitas in unitate veneranda sit.
Tak więc we wszystkim i wszędzie, jak już wyżej powiedziano, i w Trójcy jedność, i w jedności Trójcę czcić należy.

Qui vult ergo salvus esse, ita de Trinitate sentiat.
Kto więc chce być zbawionym, tak niechaj o Trójcy trzyma.

Sed necessarium est ad aeternam salutem, ut incarnationem quoque Domini nostri Jesu Christi fideliter credat.
Ale potrzeba też jest dla wiekuistego zbawienia, Wcielenie Pana naszego Jezusa Chrystusa wiernie wyznawać.

Est ergo fides recta, ut credamus et confiteamur quia Dominus noster Jesus Christus Dei Filius, Deus et homo est.
Jest więc wiarą prawą, byśmy wierzyli i wyznawali, iż Pan nasz Jezus Chrystus Syn Boży, jest Bogiem i Człowiekiem.

Deus est ex substantia Patris ante secula genitus, et homo est ex substantia matris in seculo natus.
Bogiem jest zrodzonym z istoty Ojca przedwiecznie, a człowiekiem urodzonym z istoty Matki na ziemi.

Perfectus Deus, perfectus homo, ex anima rationali, et humana carne subsistens.
Bóg doskonały, człowiek doskonały z duszy rozumnej i ciała ludzkiego złożony.

Aequalis Patri secundum divinitatem, et minor Patre secundum humanitatem.
Równy Ojcu wedle Bóstwa: niższy od Ojca wedle ludzkiej natury.

Qui licet Deus sit et homo, non duo tamen, sed unus est Christus.
Który chociaż Bogiem jest i człowiekiem: nie dwóch jednak lecz jeden jest Chrystus.

Unus autem non conversione divinitatis in carnem, sed assumptione humanitatis in Deum.
Jeden zaś nie przez przemianę Bóstwa w ciało: lecz przez przybranie ludzkiej natury do Bóstwa.

Unus omnino, non confusione substantiae, sed unitate personae.
Jeden najzupełniej, nie przez zlanie się natur, lecz przez jedność osoby.

Nam sicut anima rationalis et caro unus est homo, ita Deus et homo unus est Christus.
Albowiem jak dusza rozumna i ciało jeden jest człowiek, tak Bóg i człowiek jeden jest Chrystus.

Qui passus est pro salute nostra, descendit ad inferos, tertia die resurrexit a mortuis.
Który cierpiał dla zbawienia naszego, zstąpił do otchłani, trzeciego dnia zmartwychwstał.

Ascendit ad coelos, sedet ad dexteram Dei Patris omnipotentis, inde venturus est judicare vivos et mortuos.
Wstąpił na niebiosa, siedzi po prawicy Boga Ojca Wszechmogącego, stamtąd przyjdzie sądzić żywych i umarłych.

Ad cujus adventum omnes homines resurgere habent cum corporibus suis, et reddituri sunt de factis propriis rationem.
Na Którego przyjście wszyscy ludzie zmartwychwstaną z ciałami swoimi, i zdadzą rachunek z uczynków swoich.

Et qui bona egerunt, ibunt in vitam aeternam, qui vero mala, in ignem aeternum.
A którzy dobrze czynili pójdą na żywot wieczny, którzy zaś źle na ogień wieczny.

Haec est Fides Catholica, quam nisi quisque fideliter, firmiterque crediderit, salvus esse non poterit.
Ta jest wiara katolicka której jeżeli kto wiernie i mocno nie wyznaje, zbawiony być nie może.

                                        


wtorek, 1 maja 2012

Pachomiusz - niepokorny święty

     Rok 345. Pachomiusz, jeszcze nie tak dawno były rekrut, niedawno ochrzczony - w chwili obecnej jest niekwestionowanym przywódcą kierującym życiem kilkunastu tysięcy mnichów i mniszek zgromadzonych w 9 klasztorach męskich i 2 żeńskich. Jest charyzmatykiem otoczonym nimbem świętości i szeroko znanym z swoich wizji.


    Można więc zaliczyć go do grona tzw. trudnych świętych, sprawiających swoją  trudną osobowościa kłopot dla shierarchizowanego Kościoła. W takim przypadku wypracowano, oczywiście nieoficjalnie, 6 stopniową skalę sankcji wobec niesfornego świętego.
I etap - to ignorowanie. W ten sposób zwraca się uwagę przyszłemu świętemu iz cnota pokory jest jedną z najbardziej pożądanych cech. Jezeli to nie pomaga to przechodzimy do następnego.
II etap - ojcowskie upomnienie. Jednakże z reguły jest wiadome iż jeżeli I stopień nie pomógł to i II nie zda się na wiele, przystepuje się do realizacji  następnego etapu.
III etap - tzw. "kop w górę" - czyli awans z jednoczesnym przeniesieniem, najczęściej tam gdzie nikt nie będzie w stanie zrozumieć nowego hierarchy, a jeżeli i to nie da rezultatu - to czasem dochodzi do rozwiązań radykalnych czyli
IV etap - ostateczne rozwiązanie - czyli skrytobójstwo lub wyrok w majestacie prawa. Niestety - najczęściej jest to mało skuteczne rozwiązanie gdyż grozi wtedy rozwój niekontrolowanego kultu, konieczny jest wtedy
V etap - zniesławienie. Niestety -w przypadku Joanny d`Arc ani mord ani zniesławienie nie dały rezultatu, W zanadrzu pozostaje więc ostatni etap.
VI etap - kanonizacja.



    Właśnie swoistego rodzaju niesubordynacja, a zwłaszcza treść wizji przyczyniły się do tego iż biskupi górnego Egiptu postanowili przejść do działania i po wyczerpaniu możliwości jakie dawały pierwsze 3 etapy sankcji wobec niesfornego charyzmatyka przejść do dalszych etapów.
Zarzuty wobec  Pachomiusza były niebanalne - nie dość że w swoich klasztorach rozkazuje jak rzymski dyktator, to dodatkowo wywiera tak duży wpływ na chrześcijan Górnego Egiptu jakby nie chciał dostrzegać obecności biskupów.
Goryczy dopełnia pewnie także fakt iż Pachomiusz zakładając klasztory dzialał z reguły albo z własnej inicjatywy, albo w odpowiedzi na apel miejscowych mnichów. Było to zgodne z ówczesną praktyką, kiedy to przed Soborem Chalcedońskim założenie klasztoru nie musiało być uznane de iure ani przez Kościół, ani przez państwo. Dopiero 4 kanon Soboru Chalcedońskiego w 451 r. zabroni zakladania klasztoru bez pozwolenia miejscowego biskupa.
Pachomiusz tylko jeden klasztor zalożył na wyrażną prośbę biskupa Areiosa z Panopolis-Achmin. Czarą goryczy która spowodowała iż tak wrogo zareagowano na poczynania Pachomiusza było założenie klasztoru Phnoum w rodzinnej diecezji Pachomiusza - Sne-Latopolis.
To, co działo się w wyniku tej decyzji znamy z relacji zamieszczonych w Żywocie arabskim oraz w  Żywocie greckim Pachomiusza. Liczniejsze żywoty koptyjskie nie odnotowują tego wydarzenia.




    Żywot arabski w sposób wiarygodny relacjonuje wydarzenia, jak na przykład zasadzkę na Pachomiusza w kościele, gdzie kilku biskupów, kapłanów i mnichów "pałało nienawiścią do naszego ojca Pachomiusza... za to, że przepędził braci z klasztorów, które znajdowały się w ich diecezjach, mowiąc: <Nie chcemy, byście pozostali w miejscu, ktore do nas należ>".
Mozna przypuszczać że reguła jaka obowiązywała w klasztorach Pachomiusza była dla nich zbyt surowa i stąd taka reakcja. Podobnie postapiono z św. Benedyktem 200 lat później.

   Niemniej, to nie kwestia zakładania klasztorów była bezpośrednim powodem dla którego wezwano mnicha na synod  ktory odbywał się w rodzinnym miescie Pachomiusza - Sne-Latopolis. Głównym zarzutem była treść wizji Pachomiusza.
   Pachomiusz zostaje więc wezwany przed trybunał. W tym momencie stał się on wynalazcą zwolnienia chorobowego. Zawiadamia bowiem zebranych biskupów że jest zbyt chory, aby przybyć na wezwanie. Jednakże biskupi nie ustępują, jeżeli rzeczywiście jest chory, to właśnie w kościele, wśród biskupów powinien wyzdrowieć/
 Pachomiusz nie ma więc wyjścia - gromadzi wokół siebie swoich mnichów którzy na noszach niosą swojego przywódcę przed oblicze biskupów i wrogo nastawionego tłumu.

   Biskupi pytają go: "Dowiedzieliśmy się, że sam miałeś powiedzieć, iż zostaleś uniesiony do nieba i że dodajesz: <Wiem, co się dzieje w sercach ludzi>" Pachomiusz odpiera to oskarżenie: "Zostałem uniesiony  do raju na rozkaz Pana", To Bóg dał mu łaskę rozróżniania złych od dobrych, kiedy przychodzą by zostać mnichami. Na te słowa kapłani i mnisi podburzają tłum; chcą zatrzymać lub zabić Pachomiusza leżącego na noszach. Daje to sygnał do jednej z owych krwawych bijatyk, jakimi konczyło się wiele starożytnych zgromadzeń kościelnych. Walka na pięści kończy się odwrotem mnichów którzy osłaniając niesionego na noszach Pachomiusza, wycofują się z powrotem do klasztoru, podczas gdy żołnierze pałkami zaprowadzają porządek na ulicach.
Prawdopodobnie Pachomiusz w swoim rodzinnym mieście tak samo mało lubiany jak Jezus w u siebie w Nazarecie.

   Tebańscy biskupi nie ze złosliwości próbowali zgładzić Pachomiusza, lecz dlatego, że nie widzieli już żadnej innej drogi dla powstrzymania błędnego ich zdaniem rozwoju sytuacji w Kosciele. Uwazali się za następców Apostołów. Od chwili konstantyńskiego przełomu stali się poważanymi urzednikami w aparacie państwowym. Jednakże była to władza bez chwały. Zamiast biskupami egipski naród entuzjazmował się eremitami na pustyni. Ciekawe że po Ojcach pustyni pozostały niezliczone wręcz opowieści i żywoty - natomiast nie ma ich o biskupach egipskich. Wszystko było w miarę do zniesienia dopóki ci mocarze ducha żyli daleko na pustyni. Ale oto pojawił się Pachomiusz który odwraca się do pustyni plecami. Pod bokiem biskupów buduje w miastach swoje klasztory i to w nich gromadzi sie elita świata chrześcijańskiego. Skupia się nie wokół biskupów, ale wokół klasztorów i ich charyzmatycznego przywódcy. Musiało to wywołać zwykła ludzką zawiść.

   Czy te akty zawiści były wywołane sukcesem  wspólnoty - koinonia,  czy niezręcznościami popełnianymi przez założycieli klasztorów?
   Biograf Pachomiusza w Żywocie greckim daje taką odpowiedź. Powodzenie tych klasztorów, żyjących według nowej reguły, musi pochodzić od Boga. To łaska pozwala rozróżnić duchy nieczyste i rozpoznać, "Który z mnichów idzie właściwą drogą, a który jest tylko z pozoru mnichem". To Chrystus udziela środków dla ocalenia braci Pachomiuszowi, gdy czyni on wolę Bożą.
Pachomiusz mowi wyraźnie: uzdrowienia fizyczne sa mniej ważne od nawróceń duchowych. Pachomiusz nie żąda wizji, bo są one źródłem błędów; ale jeśli Bóg chce udzielić wizji lub cudownej mocy, ma do tego prawo, ponieważ łaska jest nieodzowna, abyśmy widzieli, że "Opatrzność rządzi wszystkim".

   "Posłuchaj mnie jednak, co to takiego jest wielka wizja. Jeśli widzisz człowieka czystego i skromnego, to jest właśnie wielka wizja. Cóż może być większego od takiej wizji: dojrzeć Boga niewidzialnego w widzialnym człowieku, ktory jest Jego świątynią?" - takiej odpowiedzi udziela Pachomiusz biskupom. Co się zaś tyczy czytania w sercach, jest to dobrowolny dar Bozy. Święci, kiedy Bóg nie objawia się im, są takimi ludźmi jak wszyscy - lecz zgodnie z psalmami, w kazdym trzeba widzieć Pana po swojej prawicy.

   Pomimo wszystko wrogi stosunek biskupa Sne-Latopolis wydaje się byc przypadkiem odosobnionym. Pachomiusz zresztą nie podważał kompetencji synodu, na który ów biskup go zawezwał w związku z pewnymi artykułami wiary. Ale tenże Pachomiusz nie zgodził się, aby był wyświęcony na kapłana i mianowany przełożonym wszystkich mnichów swojej diecezji przez biskupa Tentyra-Nitentori, bo ograniczyłoby to jego niezależność.

   Po upływie roku od tego pamiętnego synodu schorowany Pachomiusz umiera śmiercią naturalną. Jego kult od tej pory będzie rozprzestrzeniał się po całym świecie chrześcijańskim.  Niemniej pozostawił po sobie nierozstrzygnięty dylemat.

  Czyżby więc Kościół ,mnichów przeciwko Kościołowi biskupów?






piątek, 27 kwietnia 2012

Św. Ita i Św. Darerka

    Niewiele zachowało się informacji o innych kobietach które budowały Kościół na "wyspie świętych" jak nazwano Irlandię. Poza św. Brygidą z Kildare szczątkowe informacje posiadamy jeszcze o dwóch kobietach żyjących w tym początkowym okresie formowania się Kościoła w Irlandii.

                                                               
                                                              Św.      Ita

    Rekonstrukcji żywota św. Ity dokonuje sie na podstawie kilku zachowanych manuskryptów. Został on opublikowany w Acta Sanctorum Hiberniae w Louvain w 1645 r.. Nie znamy nawet w przypuszczeniu daty jej urodzin. Urodziła się w Cluan Credail miejscowości od tej pory znanej jak Cell Ite (Killeede) - Kościół Ity. Urodziła się wśród ludu zwanego Deisi. Jej żywot otwiera opowieść o migracji tego ludu z Tara na południe Irlandii. Swoje dorosłe życie spędziła wśród ludu znanego jako Ui Conaill Gabra którego jest patronką. Jako datę jej śmierci podawany jest rok 570 lub 577. Była więc współczesna innemu wielkiemu irlandzkiemu świętemu św. Kolumbie.


   Była opatką wspólnoty w Killeedy złożonej z kobiet. Prowadziła w swoim klasztorze szkołę dla małych chłopców, którzy byli uczeni "wiary w Boga, z czystym sercem, prostoty życia, wspaniałomyślności i miłości". Jej najbardziej słynnym uczniem miał być Św. Brendan Żeglarz, dla którego stała się przybraną matką. Brendan sam pochodził najprawdopodobniej z królewskiego rodu, co może być pośrednio dowodem na arystokratyczne pochodzenie św. Ity. Był on pod opieką Ity 5 lat, potem zgodnie z panującym w Irlandii systemem tzw. zastępczej rodziny, następne pięć lat spędził pod opieką biskupa Erca z Alltraigh u którego spędził także 5 lat do jego śmierci w 512 r. kontynuując nastepnie naukę w słynnym opactwie w Clonard gdzie został opatem..
   Wspólnota w Killeedy wydaje się być więc oparta na idei wspólnoty rodzinnej. Należały bowiem do niej zarówno zamężne kobiety z dziećmi, jak i mężczyźni żonaci oraz klerycy.



                                                    Ruiny klasztoru w Killeedy

    Legendy o św. Icie ukazują ją jako osobę surową i przytaczają liczne cuda. Miała zdolność prorokowania. W innych źródłach hagiograficznych jest określana jako "dotknięta przez słońce", lub "białym lub czystym słońcem".
   Pamięć o niej trwała długo. Słynny Alkuin, jeden z twórców tzw. renesansu karolińskiego w swoich poezjach poświęcił iryjskim świętym kilka utworów, w tym także św. Icie. Zachował się także datowany na IX wiek poemat o świętej, która pielęgnuje i karmi małego Chrystusa.

   Oto kilka wersów z tego poematu:

"... Karmię dziecię w moim domu, lecz nie jest on synem prostaka,
     Jezus z ludem Niebios przybywa do mojego serca każdej nocy...
     Synowie książąt, synowie królów, chociaż przybyli do mojej ziemi,
     nie od nich oczekuję dóbr,
     wolę małego Jezusa"...


                                            
                                                        Św.     Darerka

    Jeszcze mniej imformacji zachowało się o św. Darerce. Jej żywot pochodzi z VII w. Urodziła się na równinie Coba - płn.-zach. część hrabstwa Down - prawdopodobnie w koncu V w. Daty jej zycia ustala się na podstawie listy jej następczyń w klasztorze w Killevy, z których ostatnia znana z imienia umiera w 624 r.
    Jej ojcem  był Mocteus, utozsamiany także z św. Mochtą, być może jej "ojcem duchowym". Miała być ochrzczona przez św. Patryka, który dostrzegł w niej powołanie. Na początku swego życia mniszego było wraz z nią 9 panien i wdowa z synem o imieniu Lugar, którego adoptowała i który miał zostac biskupem i wodzem ludu Conaill. Będąc już dorosłą opuściła rodzinne strony i zamieszkała na wyspach u zachodniego wybrzeża Irlandii, gdzie spędziła wiele lat w klasztorze biskupa Ibara. Następnie przez krótki okres czasu miała przebywać u św. Brygidy w Kildare. Całe jej życie to nieustanna podróż aż osiada w miejscowości Killevy niedaleko Armagh, gdzie zakłada klasztor i gdzie umiera.
   Ze święta Darerką związane sa imiona czterech kobiet, trzy to jej następczynie - Bia, Indiu i Darlasra i czwarta o imieniu Brignat. Posiadała ona wielkie zdolności i dlatego Darerka wysyła ją do klasztoru Rosnat założonego przez św. Niniana i położonego na zachodnich wybrzeżach Brytanii. Klasztor ten słynął ze swojej szkoły, która była swoistym uniwersytetem dla wielu irlandzkich mnichów.
   Jak widać - mniszki irlandzkie nie stroniły od wiedzy i na równi z mężczyznami studiowały. Pozycja kobiety w strukturach Kościoła celtyckiego była bardzo mocna. Można tylko żałować że tak mało informacji zachowało się, a i te które zachowały się są tak bardzo splecione z legendą, że trudno wyłuskać z nich fakty historyczne.

                                               Kielich mszalny z Ardagh   -  VIII wiek

  Został znaleziony przez farmera w 1868 roku, składa się z 354 kawałków złota, srebra, brązu, mosiądzu i ołowiu. Ma wygrawerowane imiona 12 apostołów i jest uznawany za najwspanialszy okaz sztuki celtyckiej kiedykolwiek odnaleziony.Obecnie znajduje się w Muzeum Narodowym w Dublinie.

------------------------

Teksty o św. Brygidzie, sw. Icie i św. Darerce opracowane na podstawie:

Ryszarda Bulas - "Brygida, Ita i Darerka - Święte Kościoła celtyckiego w:  Studia Antiquitatis Christianae t. 14 , Warszawa 1999, s. 64 -77

Św. Patryk - Pisma i Najstarsze Żywoty - wstęp w: Źródła monastyczne t. 29 Tyniec 2003

Wojciech Falarski - Podróże po Irlandii monastycznej -  Poznań 2006

Żegluga świętego Brendana Opata - J. Strzelczyk - wstęp - Poznań 1992

niedziela, 22 kwietnia 2012

Święta Brygida z Kildare

    Kobiety w Kościele - temat w chwili obecnej niezwykle nośny medialnie i chętnie wykorzystywany do ataków na Kościół, zwłaszcza jeżeli chodzi o niedopuszczenie kobiet do kapłaństwa. Nie będę snuł rozważań związanych z uzasadnieniem takiego a nie innego stanowiska Kościoła na ten temat. Chciałbym za to poświęcić kilka zdań kobietom które w dziejach Kościoła zajmują poczesne miejsce. Oczywiście są to postacie z przeszłości tak odległej, że wręcz legendarnej. Fakty współistnieją z legendami, i nikt nie jest już w stanie ich rozdzielić.

   Przenieśmy się więc do Irlandii - wyspy świętych. Tutaj, u zarania dziejów spotykamy trzy niezwykłe kobiety, z których zwłaszcza ta pierwsza - Św. Brygida stała się święta której kult rozprzestrzenił się wszędzie tam gdzie istniały wspólnoty celtyckie.


                                            Irlandia chrześcijańska - widok z Cashel Rock

Początki literatury w języku iryjskim notuje się przed 600 rokiem. Pozostaje ona pod silnym wpływem łaciny i formą literacką która z tamtego okresu jest najbardziej znana jest literatura hagiograficzna. Pierwsze teksty w tym gatunku związane są właśnie z św. Brygidą.
Przyjmuje się więc iz najstarszym tekstem hagiograficznym jest  Żywot - tzw. II  pióra Cogitosusa tekst pisany prozą w łacinie, autor był mnichem z Kildare oraz anonimowy Żywot - tzw. I, przypisywany czasem biskupowi Ultanowi.
Pozostałe źródła na podstawie których odtwarzane jest życie św. Brygidy to zachowany hiberno-łaciński hymn dedykowany Brygidzie i zwany tradycyjnie  Hymnem Ultana oraz dzieło nieznanego autora znane pod staro-iryjskim tytułem  Bethu Brigte pisane po łacinie z silnymi naleciałościami iryjskimi.
Przyjmuje się , ze najstarsze dokumenty związane z Brygidą pochodzą spod pióra siedmiowiecznych duchownych - biskupa Ultana z Dal Conchobair i Ailerana Mądrego z Clonard  Wspólną cechą tych wszystkich dokumentów jest przekazanie wielu zwyczajów związanych z Irlandią przedchrześcijańska. Nie można bowiem zapominać że nadal jest to kraj w którym nowa religia dopiero zaczyna zakorzeniać się.
Jest to jednak bardzo szczególne pisarstwo gdyż nie tylko historycznie związana jest z okresem przełomu, ale także, że dotyczy kobiety, która odgrywała pierwszoplanową rolę w życiu kościelnym Irlandii, a później  - m.in. także dzięki autorom tych Żywotów - została uznana za drugiego - obok Patryka - patrona Irlandii.

                                 Witraż przedstawiający św. Brygidę - kościół św. Edeldredy w Londynie


Żywoty opisują życie św. Brygidy jako ciąg podróży. Na ich podstawie można wyodrębnić takie 3 główne podróże.

1. Pierwsza podróż - narodziny i młodość - Północny Leinster -Południowy UiNeill - Connacht - Munster - Północny Leinster

2. Druga podróż - poświęcenie i życie dojrzałe - PółnocnyLeinster - Mide - Tethbae - Mag Breg (Południowe Ui Neill) - Cell lasre (Północny Leinster)

3. Trzecie podróż - Kildare - Mag

Głównym miejsce pobytu św. Brygidy był klasztor w Kildare w którym pełniła funkcję opatki. Nie był to jedyny klasztor w którym kobieta pełniła tak znaczącą funkcję. Rola opatek była tak doniosła że wzgledu na monastyczny charakter Kościoła celtyckiego  Taka struktura miała swój związek z tym iz w Irlandii brak było  miast w "normalnym" antycznym znaczeniu. Gospodarka i życie społeczne Irlandii miało czysto wiejski - agrarny charakter, niepodzielnie panowały też tradycyjne struktury rodowo-plemienne. Ruch monastyczny najszybciej przystosował się do tych struktur i najbardziej odpowiadał mentalności iryjskiej. Stąd też tak wielkie znaczeniu klasztorów a zarazem opatów. Większe niż biskupów którzy bardzo często poza czysto religijnymi kwestiami nie posiadali większego autorytetu.
Z tego też powodu tak niezwykła była rola kobiet występujących w roli opatek. Oprócz Kildare w prowincji Leinster było to klasztory:
Killeedy - prowincja Munster - opatka św. Ita
Killevy  - prowincja Meath - opatka św. Darerka
Clonbvoney
Kilrainy - opatka siostra Finiana z Clonard.


                                                    Katedra św. Brygidy w Kildare 

   Kildare jest najbardziej znanym kompleksem klasztornym w Irlandii zalozonym przez kobietę. Powstał około 500 roku jako kościół episkopalny- a więc jako siedziba biskupa. Kildare było położone w dolinie Liffey, w północnym Leinsterze blisko centrum dynastycznej władzy symbolizowanej przez ufortyfikowane wzgórze w Ailenn i mniejsze w Naas i Rathangan. Dynastia Ui Dunlainge ustanowiła tam w VII wieku hegemonię nad Leinsterem.
Faelan mac Colmainkról Leinster był główna jej postacią, a jego brat Aed Dub mac Colmain - zm. 639 arcybiskupem Kildare i całego Leinsteru. Oengus syn Aed Find mac Colmaina jest również później opatem Kildare. Czasy gdy w Kildare rządzi opat i biskup będący synem króla Leinster opisuje Cogitosus autor Żywota sw. Brygidy. Pisze także że Kildare było głową prawie wszystkich kościołów Irlandii, a jego biskup arcybiskupem Irlandii czczonym wraz z Brygidą przez wszystkie opactwa Irlandii. 

    Nazwa Kildare pochodzi od iryjskiego Cill dara - kościół dębu.  Najprawdopodobniej w tych okolicach znajdowało się pogańskie sanktuarium w którym rósł święty dąb. Na podstawi legend sądzi się, że był to klasztor podwójny dla kobiet i mężczyzn, Brygida była opatką sprawującą zwierzchność także nad męskim klasztorem. Zjawisko podwójnych klasztorów było znane w początkach chrześcijaństwa, ale ewenementem było sprawowanie funkcji opata przez kobietę. Zachowane Żywoty pozwalają na domniemanie iż Klasztor Kildare nie był tylko siedzibą kościoła episkopalnego ale mógł przewodzić konfederacji klasztorów  co mogło spowodować że jurysdykcji biskupa Kildare podlegało duża część Irlandii. 
  W tzw. Book of Angel  księdze pochodzącej z ok. VII wieku włączonej do przypisywanej św. Patrykowi księdze Book of Armagh  znajduje się tekst zgodnie z którym obszar będący pod wpływem Kildare a więc sw. Brygidy miał być zwolniony z podległości św. Patrykowi:

"O mea Brigita, paruchia tua in provincia tua apud reputabitur monarchiam tuam: in parte autem orientali et occidentali dominatu in mea erit".

  
                    Manuskrypt  Book of Armagh przechowywany w Trinity College w Dublinie 

   Pewnego rodzaju potwierdzenie tj praktyki możemy znaleźć w  Żywocie I św. Brygidy w ktorym znajdujemy się opis spotkania św. Brygidy z sw. Patrykiem - bez wątpienia nieautentyczny.
Święta, otoczona dwoma biskupami i "dziewczetami", udaje sie do niego, spotyka go w trakcie jakiegoś zgromadzenia biskupów, które akurat dyskutuje "bardzo ważna kwestię", czy mianowicie niewiasta utrzymująca, że ma dziecko z jednym z otaczających Patryka biskupów, mowi prawdę czy kłamie. Brygida rozstrzyga wątpliwości, sprawiając, że niemowlę samo powiedziało, jak się sprawa przedstawia. Patryk zwraca Brygidzie uwagę, iż nie powinna nigdy podróżować bez towarzystwa osoby duchownej i wyznacza jednego z kapłanów na jej woźnicę. Przez pewien czas Brygida i Patryk, każdy ze swoim orszakiem, podróżują przez tę samą okolicę, nic więc dziwnego, że pewnego razu zdarzyło się, że ponownie spotkali się w jakimś kościele. Cud sprawił, że "oba ludy, Patryka i Brygidy, mogły się równocześnie posilić". Wtedy to padają znamienne słowa z ust Patryka:
" Tu et ego aequales sumus" - "Ty i ja jesteśmy sobie równi". 
   W tenn oto sposób Brygida i Patryk podzielili się władzą nad chrześcijańską Irlandią .

   Z postacią św. Brygidy związana jest także pewna ciekawa instytucja pochodząca jeszcze z czasów pogańskich. Jest to osoba która była okreslana jako Anamchara - określenie to oznaczało kogoś kto jest kimś więcej niż przyjacielem, dosłownie jest to przyjaciel duszy. Najczęściej był to starszy, doświadczony mnich, który pełnił rolę powiernika, duchowego przewodnika. Irlandzkie żywoty świętych pokazują jak wielką wagę przywiązywano do tego rodzaju duchowej opieki i nauczania. Istniało nawet powiedzenie, że "człowiek bez duchowego przyjaciela jest ciałem bez głowy. Najbardziej znanym przykładem osoby która pełniła rolę Anamchara był św. Finnian - był on anamcharą św. Kierana.
  Taką rolę spełniały także kobiety. Anamcharą była także św. Brygida czy też św. Ita. 

środa, 11 kwietnia 2012

"Lustracja" według św. Cypriana

Jednym z tematów który ciągle wzbudza emocje jest kwestia odpowiedzi na zasadnicze pytanie. Czym jest odstępstwo od zasad i jaka winna być za to kara i czy w ogóle nalezy karać. Rozliczać czy też wszystko darować, rozgrzebywać winy czy też puścić wszystko w niepamięć. Jednym słowem, uzywając modnego dzisiaj terminu - lustracja jest dobrem czy też przekleństwem.
Ciekawym punktem odniesienia są dzieje starożytnego Kościoła, zwłaszcza w okresie gdy za bycie chrześcijaninem można było zapłacić najwyższą cenę - zapłacić życiem. Nie każdy był stworzony do czynów heroicznych i ulegał pokusie odstępstwa. Jak postępować w takim przypadku?

    Przenieśmy się więc do starożytnej Kartaginy, niegdyś stolicy dumnego państwa, teraz stolicy prowincji rzymskiej,miasta już w dużej mierze chrześcijańskiego, ale nadal pozostającego w strukturze państwa w którym nowa religia nadal była nielegalna. Oto za panowania cesarza Decjusza /249 - 251/ ponownie dochodzi do prześladowania chrześcijan.
. Prowadził politykę niechętną wobec chrześcijan, a pod koniec roku 249 r.wydał edykt, nakazujący wszystkim obywatelom Imperium złożenie ofiar rzymskim bogom. Edykt ten nie był wymierzony specjalnie przeciw chrześcijanom, nawet nie zostali w jego tekście wspomniani. Ale jego postanowienia uderzały głównie w nich, gdyż tylko chrześcijanie i żydzi uznawali w cesarstwie bezwzględny monoteizm  Wszyscy obywatele winni wobec specjalnej komisji złożyć ofiarę kadzielną i wziąść udział w tzw. libacji przed wizerunkiem "geniusza opiekuńczego" imperium oraz jego władcy. Celem było więc potwierdzenie nie tylko politycznej ale i religijnej lojalności wobec władcy będącego nie tylko Imperatorem ale także pełniącym funkcję Pontifex Maximus. Dla chrześcijan takie wymagania stały się nie lada problemem. W wyniku odmowy złożenia żądanej ofiary doszłó do prześladowań które uważane są za najbardziej krwawe, głównie z tego powodu iż tym razem objęły teren całego cesarstwa.


                                                       Cesarz Decjusz  249 - 251

    Prześladowania były krótkotrwałe, ale ich efektem dla młodego Kościoła problem ludzi którzy zostali złamani i dopuścili się odstępstwa od wyznawanej przez siebie wiary.  Zachował się do dzisiaj niezwykły dokument, można powiedzieć dokument będący aktem lustracji.
Autorem tej analizy jest biskup Kartaginy - Cyprian. Nie znamy dokładnie daty jego urodzenia - przyjmuje sie że urodził się około 200 -210 roku. Za to data jego śmierci jest dokładnie znana - jest to 14 września 258 roku.
   Swój traktat Cyprian napisał juz po ustaniu prześladowań - w dziele znanym pod tytułem "O upadłych" - biskup Kartaginy dokonuje analizy postaw swoich wiernych, analizując zarówno ich postawę wobec prześladowań jak i przyczyny ich upadku . Ta niezwykle ciekawa analiza nie jest gołosłownym dokumentem. Jej autor własnym życiem zaświadczył o wierności wyznawanej przez siebie wiary, pomimo tego nie potępiał w sposób bezwzględny tych którzy dopuścili się aktu apostazji. Także i oni mogą dostąpić wybaczenia swoich win, ale wybaczenie musi być poprzedzone wyznaniem swojej winy dokonanym z wewnętrznym przekonaniem, a nie tylko dla uzyskania formalnego wybaczenia.
Tutaj nie ma już miejsca na wykręty. Przebaczenie musi poprzedzać pokuta . Biskup Cyprian poniósł śmierć męczeńską w czasie następnego prześladowania za cesarza Waleriana. Zachowały się niezwykłe akty jego przesłuchania, ale na razie oddajmy głos św. Cyprianowi.
   Traktat jest dość obszerny, ale warty przytoczenia w całości:


                                                 Św. Cyprian z Kartaginy - biskup, męczennik



                                                         O   UPADŁYCH

    1. Najmilsi bracia. Oto Kościół odzyskał spokój, oto z woli Opatrzności Boskiej minęło grożące nam niebezpieczeństwo, choć niedowiarkom i odszczepieńcom jeszcze niedawno wydawało się to niemożliwe...Nadszedł dzień upragniony przez wszystkich, po straszliwej ciemności długiej nocy nastał świt, opromieniony blaskiem Pana.

      2. Z Radością patrzymy na wyznawców wsławionych męstwem i wiarą, chodzących w chwale dobrego imienia, świętymi pocałunkami obsypujemy ludzi tak gorąco upragnionych. Podziwiamy wspaniały oddział żołnierzy Chrystusowych, którzy w nieustępliwym starciu złamali oszalałą wściekłość nacierającego na nas prześladowcy, gotowi na więzienie, nieustraszeni nawet w obliczu grożącej im śmierci. Zaiste, mężnie oparliście się światu, godnie przedstawiliście się w oczach Bożych, przykład daliście braciom idącym waszymi śladami. Pobożny głos wasz wymawiał imię Chrystusa wyznając niewzruszoną wiarę w Niego; święte ręce wasze, przywykłe do Boskich tylko czynności, cofnęły się przed świętokradzkimi ofiarami; uświęcone niebiańskim pokarmem usta wasze wzgardziły - po Ciele i Krwi Pańskiej - skażonymi pogaństwem resztkami pokarmów ofiarowanych bałwanom; wolna wasza głowa uniknęła bezecnej zbrodniczej zasłony, jaką zakrywano niewolnicze głowy ofiarujących; naznaczone znamieniem Bożym czyste czoło wasze nie było zdolne nosić wieńca diabelskiego, zachowując się dla wieńca Pańskiego. Z jakimże radosnym sercem przyjmuje was teraz Matka-Kościół, gdy powracacie z boju. Jakże szczęśliwy i wesół otwiera on swe bramy, byście zwartym szeregiem weszli doń po pokonaniu wroga, dzierżąc zwycięskie trofea. A w tym triumfalnym  pochodzie kroczą obok mężczyzn również niewiasty,które nie tylko świat lecz i płeć zwyciężyły; kroczą dziewice, opromienione podwójną chwałą bojowania; kroczą i dzieci, cnotami ponad swój wiek wyrastające; kroczy wreszcie mnóstwo innych współuczestników chwały waszej, ktorzy postępowali waszymi sławnymi śladami. Ta sama u nich szczerość serca, ta sama nieskazitelność wiary i mocy. Silnie tkwili korzeniami  w niebiańskich przykazaniach, umocnieni jeszcze tradycją Ewangelii, toteż nie zastraszyły ich dekrety wygnania, ani określone tortury, ani konfiskata majątku, ani kary cielesne. Wyznaczono dni na wypróbowanie wiary; kto jednak wyrzekł się świata, ten nie zna dnia światowego, kto od Boga spodziewa się wieczności, ten nie liczy się z terminami doczesnymi.

      3. I niechże, o bracia, nikt owej chwały nie umniejsza, niech nikt złośliwymi docinkami nie osłabia bohaterstwa tych, co wytrwali w wierze. kto choćby tylko nie stawił się w czasie wyznaczonym na zaparcie się wiary, ten już tym samym wyznał, że jest chrześcijaninem. Pierwszy tytuł do zwycięstwa to wyraźne wyznawanie Pana, jeśli się ktoś już dostał w ręce pogan; drugi stopień do chwały to przezorne uchodzenie z drogi ludziom, aby się zachować dla Boga. Pierwsze jest wyznaniem publicznym, drugie wyznaniem prywatnym; pierwszy zwyciężą sędziego świeckiego, drugi poprzestaje na sądzie Boga, strzegąc w nieskazitelności serca czystości swego sumienia; w pierwszym wypadku chodzi o zdecydowane zwycięstwo, w drugim raczej o przezorne zabezpieczenie się; pierwszy, gdy się zbliżyła godzina, był znalezionym już gotowym, drugi został być może zachowany na później, bo wprawdzie opuścił ojcowiznę i uszedł, by nie zaprzeć się wiary, ale z pewnością wyznałby wiarę gdyby od razu został pochwycony. 

     4. Jeden wszakże smutek przesłania nam wszystkie te niebiańskie korony męczenników, wszystkie tryumfy duchowe wyznawców, wszystkie wielkie i znakomite cnoty wytrwałych braci; to mianowicie, że zawzięty wróg zdołał mimo wszystko wyrwać część naszych wnętrzności i rzucić na pastwę swego spustoszenia,. Cóż mi w tym miejscu wypada czynić, bracia najmilsi, albo cóż powiedzieć w gorączce, jaka trawi mój umysł? Łez tu raczej niż słów potrzeba na wyrażenie bólu, z jakim opłakujemy cios zadany naszemu ciału {Kościołowi} i smucimy się tą ogromną stratą, jaką poniosła nasza liczna niegdyś społeczność. Któż bowiem jest tak twardy i niewzruszony, lub tak niepomny miłości braterskiej, by stojąc wśród ruin wszelkiego rodzaju oraz żałobnych, haniebnie zniekształconych szczątków, zdołał zachować suche oczy i nie wybuchnął gwałtownym płaczem, łzami wpierw niż głosem dobywając westchnienie. Boleję ja, o bracia, boleję wespół z wami, a cierpień mych nie łagodzi ani to, że sam uszedłem cało, ani to, że ocalały jednostki, bo jako pasterz bardziej jeszcze zostałem zraniony niż trzoda. Z każdym z osobna serdecznie współczuję, z każdym dzielę żałobę i dźwigam opłakany ciężar smutku. Biadam z biadającymi, płaczę z płaczącymi, upadam z upadającymi. I moje również członki poraziły strzały pustoszącego nieprzyjaciela, moje również wnętrzności przeszyły srożące się miecze. Nie ostał się przed atakami  prześladowania mój umysł; wstrząs, jakiego doznali bracia, był wstrząsem również mojego uczucia. 

    5. Trzeba jednak, bracia, powiedzieć sobie prawdę w oczy: gęsta mgła przykrego prześladowania nie powinna aż tak dalece zaślepiać naszego umysłu i serca, by brakło nam już całkiem światła na dostrzeżenie przykazań Boskich. Wszak znając przyczynę klęski, można i na rany znaleźć lekarstwo. Pan zechciał wypróbować swą rodzinę, a że wpojoną nam przez Boga karność długi zepsuł spokój, dlatego dopust Boży poderwał leżącą i niemal uśpioną wiarę; choć grzechami swymi na więcej jeszcze zasłużyliśmy. Pan w łaskawości swojej tak wszystkim pokierował, iżby to, co nas spotkało, wydawało nam się raczej próbą niż prześladowaniem. 

     6. Zabiegali niektórzy o pomnożenie majątku, nie pamiętając o tym, jak niegdyś postępowali wierni w czasach apostolskich oraz jak powstępować zawsze powinni; z nienasyconą żadzą oddawali się bez reszty sprawie powiększania mienia. Kapłanom nie dostawało pobożności; w posługiwaniu brakowało im gorącej wiary, w uczynkach miłosierdzia, w obyczajach karności. Mężczyźni trefili brody, a niewiasty szminkowały się, poprawiały oczy - choć to przecież dzieło rak Bożych - sztucznie farbowały włosy, chytre fałszerstwa, celem oszukania serc prostych, podstępne zamiary, celem uwodzenia braci.. Małżeństwa zawierano z niewiernymi; na sprzedaż wystawiano swych braci w Chrystusie. Przysięgano nie tylko lekkomyślnie, lecz i fałszywie; w nadętej pysze gardzono przełożonymi; zatrutym językiem złorzeczono sobie nawzajem, z nieustępliwą zawiścią toczono wzajemne spory. Wielu biskupów, zamiast byc dla drugich upomnieniem i przykładem, gardziło włodarstwem Bożym, a stawało się włodarzami panów świeckich; niektórzy nawet porzucając stolicę biskupią, opuszczali swe owieczki i wałęsali sie po obcych prowincjach, handlując po jarmarkach, byle tylko zbić jak najwięcej grosza, gdy tymczasem w Kościele wielu braci przymierało głodem' byli i tacy, co fałszem i podstępem rabowali włości, lub też podwyższając procenty uprawiali lichwę. Na jakież więc kary zasłużyliśmy sobie tego rodzaju grzechami, skoro przecież już dawno przedtem Bóg upominał i groził: "Jeśli opuszczą Zakon mój, a w sądach moich chodzić nie będą, jeśli pogwałcą sprawiedliwość moją, a nie będą strzec przykazań moich, rózgą nawiedzę przestępstwa ich, a grzechy ich biczami" (Ps 89, 31 n.).  

     7.  Przepowiadano nam juz z góry, czym się to wszystko skończy, ale my niepomni na dane nam prawo i jego przestrzeganie, grzechami naszymi sprawiliśmy, że za pogardę przykazań Pańskich spotkała nas karai doświadczenie wiary naszej surowymi środkami, przy czym, co gorsza, nawet wtedy nie powróciliśmy na tyle do bojaźni Pana, by przynajmniej owo karanie i ową próbę Bożą cierpliwie i mężnie znosić. Zaraz na pierwsze wezwanie grożącego nieprzyjaciela zdradziła wiarę ogromna liczba braci, powalonych nie samą siłą ataku prześladowczego, lecz dobrowolnym upadkiem. A przecież cóż znowu - proszę was - tak niesłychanego i nowego zaszło, by niby pod wpływem zaskakujących i nieoczekiwanych wydarzeń, z rozbrajającą wprost lekkomyślnością zrywać związek z Chrystusem? Czyż prześladowań nie przepowiadali już wcześniej prorocy, a po nich apostołowie? (...) Czy również sam Pan Bóg w Ewangelii (...) nie zapowiedział tego, co się dzieje obecnie i co się dziać będzie w przyszłości? Czyż nie groził już z góry wiecznymi mękami odstępcom od wiary, a wyznawcom czy nie przyrzekał nagród zbawiennych?

    8. Niestety, o tym wszystkim niektórzy całkowicie zapomnieli. Nie czekali nawet, by ich schwytano, by dopiero wtedy zaprzeć się wiary, gdy będą pytani. Jeszcze przed bitwą wielu zostało pokonanych, jeszcze przed starciem powalonych. Nie stworzyli nawet pozoru, jakoby wbrew swej woli składali ofiarę, ale co rychlej biegli na rynek, dobrowolnie śpieszyli na śmierć duchową, jak gdyby jej już od dawna pragnęli, teraz zaś tylko korzystali z wymarzonej do tego sposobności. A iluż to było takich, co z powodu zapadającego wieczoru odstawieni przez urzędników do dnia następnego, sami dopraszali się, by nie odkładano ich zguby duchowej? (...) 

    9. Mało tego: wielu nie zadowalało się zgubą własną, lecz ponadto zachętami popychali drugich ku zagładzie, niejako śmierć przepijając do nich zabójczym kubkiem. By zaś dopełnić miary zbrodni, nawet dzieci niesione na ręku, lub prowadzone za rekę, przyprawiano o utratę tego, co zaraz po urodzeniu zyskały. Kiedyś, w dniu Sadu, powiedzą one z pewnością: "Nie myśmy to uczyniły, nie myśmy spieszyły dobrowolnie di świętokradzkiej zarazy, porzuciwszy pokarm i napój Pana; cudza nas zgubiła wiarołomność, rodzice byli naszymi zabójcami; oni to w naszym imieniu zaparli się Matki-Kościoła i Ojca-Boga, skądże więc my, mali, niedoświadczeni, nie zdający sobie nawet sprawy z tak wielkiej zbrodni, mamy ponosić winę za cudze oszukaństwo, jeśli z cudzej winy do grona przestępców należymy?" 


                           Ruiny wczesnochrześcijańskiej bazyliki Damous El-Karita w Kartaginie 




                                            Tak mogła wyglądać bazylika  w Kartaginie 


     10. Zaprawdę, nie ma żadnej słusznej i poważnej racji, która by usprawiedliwiała tak wielką zbrodnię. Bez wątpienia, trzeba było opuścić ojczyznę i stracić majątek. Bo tez któż z nas śmiertelników nie musi kiedyś wreszcie opuścić ojczyzny i utracić majątku? To Chrystusa nie wolno nam pod zadnym warunkiem opuszczać, to utraty wiecznego zbawienia i postradania wiecznej ojczyzny trzeba nam się obawiać. Woła Duch Święty przez usta proroka: "Odstąpcie, wynijdźcie stamtąd, nieczystego nie tykajcie; wynijdźcie spośród niego {Babilonu} wy, którzy nosicie naczynia Pańskie" - Iz 52,11. Czyż nie widzimy jak ci, którzy są naczyniami Pańskimi i świątynią Boga "wychodzą spośrodka" i uciekają, by ich nie zmuszano do dotykania rzeczy nieczystych lub kalania się zgubnymi pokarmami? A oto jeszcze inne upomnienie niebios, wyjaśniające, co mają czynić słudzy Boży: "Wynijdź z niego {Babilonu} ludu mój, abyś nie był uczestnikiem grzechów jego i żebyś nie doznał plag jego"- Ap 18,4. Kto wychodzi i ucieka, nie staje się uczestnikiem grzechu; tylko ten, kto bywa współuczestnikiem zbrodni, odbiera plagi. Przecież nawet sam Pan polecił uchodzić i uciekać w czasie prześladowania, przy czym nie tylko tak nauczał, ale również tak czynił. Bo nikt nie może podejmować wieńca chwały darowywanego z łaski Bożej, jeśli nie nadeszła jeszcze godzina brania. Kto trwa przy Chrystusie, ten, mimo że uchodzi, nie zapiera się wiary, lecz wyczekuje jedynie odpowiadającego czasu; kto natomiast upadł dlatego, że nie uszedł, ten po to pozostał, by się wiary zaprzeć.

    11. Nie wolno nam, bracia, przemilczać prawdy ani ukrywać podłoża i przyczyny naszej rany. Wielu uwiodła ślepa miłość majątku, bo też rzeczywiście trudno się zdecydować na ucieczkę ludziom, których mamona krępuje niby kajdanami. To te właśnie więzy wstrzymały pozostających, te łańcuchy sparaliżowały ich męstwo, osłabiły wiarę, zakuły umysł, skurczyły ducha, doprowadzając do tego, że przywiązani do rzeczy ziemskich stali się łupem i pokarmem węża, ziemię pożerającego z Bożego wyroku. Nie darmo Pan, nasz Mistrz w dążeniu do dobrego, przestrzega mówiąc: "Jeśli chcesz być doskonały, sprzedaj wszystko co masz i daj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie; tedy przyjdź i pójdź za mną" - Mt 19,21. Gdyby tak postępowali bogaci, nie gineliby przez bogactwa; mając skarb w niebie, nie mieliby teraz w domu wroga i rabusia. Bowiem wraz ze swym skarbem tkwiliby w niebie również swym sercem i rozumem, i uczuciem, nie mając zaś na tym świecie niczego, czemu by mogli ulec, nie mogliby tez zostać zwyciężeni przez ten świat. Każdy szedłby za Panem wolny i nieskrępowany jak apostołowie oraz wielu, wielu innych, którzy wzorem apostołów porzucili majątek i rodziców, a przylgneli raz na zawsze do Chrystusa (...)

    13. Ale przecież - tłumaczą się niektórzy - groziły nam za opór tortury i srogie męczarnie. Bez wątpienia, może się żalić na tortury ten, kto istotnie torturami został pokonany; może się zasłaniać bólem, kto bólem został zwyciężony. Taki może się wypraszać , mówiąc: "Chciałem wprawdzie dzielnie walczyć i pomny mego sakramentu podjąłem broń pobożności i wiary, ale walczącego pokonały w potyczce różnorakie męczarnie i długie katusze. Umysł trzymał się twardo, mężnie opierała się wiara, dusza długo i uparcie walczyła z zadawanymi jej cierpieniami; lecz gdy w miarę wzrostu srogości okrutnego sędziego poczęto mię, już zmęczonego, siec biczami, tłuc kijami, rozdzierać końmi, szarpać hakami lub palić ogniem, wówczas ciało moje uległo w walce, osłabły moje wnętrzności i choć umysł nie załamał się w bólu, to jednak siły fizyczne zawiodły". Takie okoliczności mogą rzeczywiście przyczynić się do rychłego darowania winy, tego rodzaju usprawiedliwienie może wzbudzić litość (...).

    14. Jakież jednak rany, jakie razy w otwartych wnętrznościach, jakież storturowane członki mogą pokazać ci zwyciężeni, u których nie wiara załamała się w walce, lecz wiarołomność walkę przegrała? Nie może swego przestępstwa usprawiedliwiać przymusem, kto przestępstwo popełnił z dobrej woli. Mówię to nie dlatego, by obwiniać braci, lecz raczej by ich zachęcić do modlitwy o przebaczenie i do pokuty. Napisano: "Którzy was szczęśliwymi zowią, zwodzą was, a drogę ścieżek waszych ukrywają" - Iz 3,12. Kto grzeszącego głaszcze przymilnymi pochlebstwami, ten tylko podsyca zarzewie grzeszenia i nie tłumi występków, lecz je raczej podtrzymuje. Kto natomiast otwarcie i bez ogródek karci brata, pouczając go przy tym, ten mu pomaga do zbawienia. Mówi Pan: Których miłuję, strofuję i karzę" - Ap 3,19. Obowiązkiem kapłana Pańskiego  jest nie zwodzenie oszukańczą wyrozumiałością, ale zapobieganie grzeszeniu, przez stosowanie środków zbawiennych. Niedoświadczony to lekarz, który tylko delikatnie dotyka miejsc nabrzmiałych ranami, bo oszczędzając gangrenę głęboko we wnętrznościach zawartą, jeszcze ją powiększa. Ranę trzeba otworzyć i ciąć, a po wycięciu części ropiejących silniejsze stosować lekarstwo. Nic to, że niecierpliwy chory krzyczy wniebogłosy i narzeka, i żali się na ból; później, gdy poczuje się zdrowym, będzie dziękował.

    15. Jest to tym bardziej konieczne, że wyłonił się nowy rodzaj choroby, bracia najmilsi. Jak gdyby jeszcze za mało srożyła się burza prześladowania, dołączyło się do niej drugie zło w postaci perfidnego oszustwa, miłosierdziem przysłoniętego. Wbrew powadze Ewangelii, wbrew prawu Pana i Boga, z jakąś dziwną lekkomyślnością dopuszcza się upadłych do łączności z Kościołem, udzielając im pozornego i fałszywego pokoju, niebezpiecznego dla dających, a bezwartościowego dla otrzymujących. Nie szuka się cierpliwie zdrowia ani prawdziwego lekarstwa w zadośćuczynieniu; z serc wypędzono pokutę, z pamięci wymazano najcięższy i najgorszy występek. Przysłania się tylko rany umierających, udaną litością zakrywa się śmiertelny cios, głęboko we wnętrzu zadany. Ludzie powracający od ołtarzy diabelskich, natychmiast przystępują do stołu Pańskiego; przyjmują Ciało Pańskie mając ręce zbrukane i cuchnące jeszcze tłuszczem ofiarnym, wymiotując nieomal zatrutymi pokarmami bałwanów, ziejąc z gardzieli popełnioną zbrodnią i trącą ohydną zarazą. A przecież woła Pismo: "Tylko czysty będzie spożywał z mięsa ofiary (...) dusza zaś, która by jadła z mięsa ofiary zbawiennej, którą jest Pańską, a miała na sobie nieczystość swoją, zginie owa dusza z ludu swego" - Pwt 7,19n.) Apostoł zaś mówi: "Nie możecie pić z kielicha Pańskiego i kielicha czartowskiego, nie możecie być uczestnikami stołu Pańskiego i stołu czartowskiego" - 1 Kor 10,21n. ); on też grozi krnąbrnym i upartym, mówiąc: "Ktokolwiek by jadł ten chleb i pił kielich Pański niegodnie, będzie winien Ciała i Krwi Pańskiej" - 1 Kor 11,27.


    16. Ale oni lekceważą sobie to wszystko i nie odpokutowawszy grzechu, nie wyznawszy zbrodni, nie oczyściwszy sumienia ofiarą i dotknięciem ręki kapłańskiej, nie naprawiwszy obrazy zagniewanego i grożącego Pana, już gwałt zadają Ciału i Krwi Jego, bardziej teraz rękami i ustami grzesząc, niż niegdyś grzeszyli zapieraniem się wiary. Za pokój uważają to, co im niektórzy ofiarują zwodniczymi słowy. Nie jest to jednak pokój, lecz wojna; nie łączy się z Kościołem, kto się odłącza od Ewangelii(...). Tego rodzaju łatwizna nie daje pokoju, lecz go raczej burzy, nie nawiązuje łączności, lecz raczej przeszkadza zbawieniu. Stoimy tu wobec nowego rodzaju prześladowania i nowej pokusy, którymi wyrafinowany nieprzyjaciel (szatan) do reszty stara się zniszczyć upadłych, iżby przestali płakać, przestali boleć, przestali pamiętać o występku, stłumili wzdychanie serca, osuszyli łzy, jednym słowem, by zaniechali przepraszania ciężko obrażonego Pana, pokutując długo i gruntownie, choć napisane jest: "Pamiętaj przez co upadłeś i czyń pokutę" - Ap 2,5.

    17. Niechże nikt nikogo nie oszukuje i nie zwodzi. Tylko sam Pan może się zlitować; tylko On może darować winy przeciwko Niemu popełnione, ponieważ grzechy nasze na sobie dźwigał, ponieważ za nas cierpiał, ponieważ Bóg wydał Go za grzechy nasze. Człowiek nie może być większy od Boga, sługa nie może własną mocą odpuszczać ciężkiego przewinienia przeciwko Panu, a jeśli to czyni, stwarza tylko okazję, by upadły do jednego swego grzechu dodał drugi grzech, polegający na zlekceważeniu sobie słów proroka: "Przeklęty człowiek, który ufa w człowieku" - Jr 17,5 (...) Wierzymy wprawdzie, że wobec Najwyższego Sędziego wiele znaczą zasługi męczenników oraz uczynki ludzi sprawiedliwych, ale dopiero wówczas, gdy nadejdzie dzień Sadu, gdy po końcu świata stanie przed trybunałem Chrystusa lud Jego (...).

    22.  Czy można zresztą spodziewać się czegoś dobrego, czy można oczekiwać bojaźni Bożej i wiary u człowieka, którego ani strach nie zdołał poprawić, ani prześladowanie nie zmieniło? Wszak jego wyprostowany kark nie ugiął się, mimo że upadł, jego nadęty pychą umysł nie załamał się, mimo że został pokonany. Leży on powalony i ranny, a jeszcze odgraża się stojącym zdrowym; jest świętokradcą, a jeszcze oburza się na kapłanów, że mu nie podają natychmiast do zbezczeszczonych rąk Ciała Pańskiego i nie pozwalają pić skalanymi ustami Krwi Pańskiej. Bezdenny głupcze: gniewasz się na tego, który stara się odwrócić od ciebie gniew Boży? Grozisz temu, który dla ciebie prosi o miłosierdzie Pańskie, który odczuwa twą ranę, jakiej sam nie odczuwasz, który za ciebie wylewa łzy, jakich sam nie wylewasz. Przecież ty w ten sposób powiększasz tylko jeszcze i pogarszasz swą zbrodnię. Czy sądzisz, że można Pana za ciebie przebłagać, jeśli sam jesteś nieubłagany wobec przełożonych i kapłanów Bożych? (...).

    27. Ale i ci, którzy nie pokalali wprawdzie swych rąk haniebnymi ofiarami, lecz tylko samym uzyskaniem pisemnego zaświadczenia obciążyli swe sumienie, niech sobie nie pochlebiają, że nie są obowiązani do pokuty. Zaświadczenie, że się było kiedyś chrześcijaninem, jest mimo wszystko także zeznaniem człowieka zapierającego sie wiary. Wszak taki słownie stwierdził, iż rzekomo uczynił to, czego inny rzeczywiście się dopuścił - a przecież napisano: "Nie możecie dwom panom służyć" - Mt 6,24. Faktem jest, że służył świeckiemu panu, że uległ edyktowi, że usłuchał raczej ludzkiego niż Boskiego rozkazu. Obojętne, czy za to, co popełnił, mniejszą w oczach ludzkich ściągnął na siebie hańbę lub winę, Boga-Sędziego nie będzie mógł uniknąć ani ominąć, gdyż Duch Święty mówi w psalmach: "Niedoskonałości moje widziały oczy Twoje, a w księdze Twojej wszystkie zapisane będą" - Ps 139,16 (...). 

    28. Wreszcie, choć bez porównania wyżej stoją pod wzgledem wiary i bojaźni Bożej ci, którzy ani faktycznie nie ofiarowali, ani nie postarali się o zaświadczenie, to jednak i oni, jeśli bodaj o czymś podobnym pomyśleli, muszą wobec kapłanów Bożych sprawę z żalem i szczerze wyznać, otworzyć im swe sumienie, złożyć z duszy ciężar, szukać zbawiennego lekarstwa. Niewielkie są wprawdzie ich rany, tym niemniej powinni pamiętać, że napisano: "Nie da się Bóg z siebie naśmiewać" -Ga 6,7 (...) Zapewne, mniej zgrzeszył, kto nie patrzył na bałwany, nie splugawił świętości wiary na oczach otaczającego go i szydzącego tłumu, nie skalał swych rąk nieszczęsnymi ofiarami, nie splamiłust przeklętym pokarmem. Z tego jednak wynika tylko tyle, że mniejszą ponosi on winę, nie zaś, że ma całkiem czyste sumienie. Łatwiej wprawdzie może otrzymać darowanie zbrodni, ale wolny od niej nie jest. Toteż niech nie przestaje czynić pokuty i wypraszać sobie miłosierdzia Pańskiego, bo przez zaniedbanie zadośćuczynienia może zwiększyć zło swego występku.

    29. Niechże każdy - proszę was - wyznaje grzech swój, dopóki jeszcze żyje na tym świecie, dopóki jego spowiedź może być przyjęta, dopóki jego zadośćuczynienie i rozgrzeszenie go przez kapłanów miłe jest Panu. Zwracajmy się całym sercem do Boga i błagajmy Go o zmiłowanie, wyrażając szczerym bólem pokutę za popełniony grzech. Niech się przed Nim ukorzy dusza nasza, niech Mu się stara żalem swym dać zadośćuczynienie, niech złoży w Nim całą swą ufność. Wszak sam powiada, jak Go prosić mamy: "Nawróćcie się do mnie - mówi - z całego serca waszego, w poście, płaczu i żalu, rozdzierając serca wasze, a nie szaty wasze" - Jl 2,12 n. Wracajmyż tedy do Pana tak jak nakazuje, to jest całym sercem, gniew Jego łagodząc postami, i płaczem, i żalem.

    30. Czy sądzimy, iż rzeczywiście z całego serca, w postach, płaczu i smutku żałuje oraz ze skruchą przeprasza Pana ten, kto zaraz od pierwszego dnia, w którym zgrzeszył, codziennie chodzi do łaźni lub na wystawnych ucztach tak się obżera, że nazajutrz aż wymiotuje z przeładowania żołądka, zamiast podzielić się pokarmem i napojem z ubogimi? Czy rzeczywiście opłakuje swoją śmierć duchową ten kto jakby nigdy nic chodzi sobie wesół i pogodny, kto brodę przystrzyga i twarz pielęgnuje, choć powiedziano: "Nie będziecie psuć wyglądu brody waszej" - Kpł 19,27? Ale bo też cóż takiego obchodzi, że nie podoba się Bogu: byle tylko ludziom się podobał! Niejedna niewiasta wzdycha i biada, że nie ma kosztownej sukni, a nie myśli o tym, że utraciła szatę Chrystusową: marzy o biżuterii, o drogocennych naszyjnikach, a nie opłakuje utraty Boskiej, niebiańskiej ozdoby. Kobieto! Chociażbyś się nawet wystroiła w jedwabne zagraniczne suknie, naga jesteś; chociażbyś ponawieszała na sobie nie wiedzieć ile złota i pereł, i klejnotów, bez ozdoby Chrystusowej wstrętna jesteś. Jeśli farbujesz swe włosy, zaprzestań tego przynajmniej teraz, gdy pokutujesz; jeśli podmalowujesz sobie oczy, przynajmniej teraz obmyj je łzami. Gdybyś utraciła kogoś drogiego, z pewnością opłakiwałabyś jego śmierć boleśnie, smutek swój zaś wyrażałabyś nieuszminkowaną twarzą, zmienioną suknią, zaniedbaną fryzurą, smętnym obliczem, zaciśniętymi ustami. A przecież nieszczęsna, utraciłaś coś znacznie więcej, bo własną duszę, umarłaś duchowo; choć niby jeszcze żyjesz i plączesz się po tym świecie, obnosisz właściwie tylko własnego trupa. I ty nie rozpaczasz, nie lamentujesz, nie wstydzisz się swego grzechu, nie usiłujesz przysłonić go bodaj ciągłym nad nim biadaniem? Oto jeszcze gorsze rany grzechowe, oto jeszcze większe przewinienie: zgrzeszyć a nie żałować za grzech, zawinić a winy nie opłakiwać.   

    31.  Zacni i szlachetni młodzieńcy: Ananiasz, Azariasz i Mizael nawet wśród płomieni i żaru rozpalonego pieca nie przestawali spowiadać się Bogu. Choć mieli czyste sumienie i posłuszeństwem, wiarą, bogobojnością niejedną zasługę zdobyli u Pana, to jednak nawet w chwilach swego chwalebnego i bohaterskiego męczeństwa z pokorą starali się zadośćuczynić Bogu -por. Dn 3,25. (...) Także Daniel, którego wiara i niewinność niejednokrotnie znajdowała łaskę u Pana, uznającego częstokroć nawet wyraźnie jego zasługi i cnoty, usiłował postami zjednać sobie życzliwość ze strony Boga; w odzieniu z worka i w popiele tarzał się po ziemi, z żalem wyznając grzechy swoje (...).

    32.  Tak postępowali ludzie cisi, prości i niewinni, by zdobyć zasługę u Boga. Teraz natomiast wzbraniają się żałować i przepraszać ci, co zaparli się Pana. Proszę was, bracia, nie zaniedbujcie środków zbawiennych; słuchajcie dobrych rad; z naszymi łzami swoje łączcie, do naszych westchnień swoje dodajcie. Do was zwracamy się z prośbą, sprawcie, abyśmy za wami Pana prosić mogli. Tak samo jak błagamy Boga, by się nad wami ulitował, błagamy i was: Czyńcie prawdziwą pokutę, czynem okażcie, że dusza wasza cierpi i żałuje."


Tekst z: Marian Michalski: Antologia literatury patrystycznej, PAX Warszawa  1975 t.1 s. 270-277

  

 



 

poniedziałek, 9 kwietnia 2012

Dekret Gelazego cz. 2

     Teksty które znalazły się w jednym zbiorze który przeszedł do historii jako Dectretum Gelasianum nie zostały napisane przez papieża Gelazego. Pierwsze trzy części są znane jako dekrety synodu w Rzymie z 382 r. za pontyfikatu papieża Damazego i jemu przypisywane jest ich autorstwo.
     Ich znaczenie polega głównie na tym że został w nich przestawiony kanon ksiąg Pisma Świętego - jest to więc jeden z najstarszych tekstów które poświadczają istnienie kanonu w takiej formie jaki znamy i dzisiaj.
     Oto tekst uchwał synodu w Rzymie:

    I. Powiedziano [o Duchu Świetym i o włodarstwie Chrystusa]

    1. Najpierw należy podjąć [temat] o Duchu siedmiorakim, który spoczywa w Chrystusie.
        Duch mądrości: "Chrystus Bożą mocą i Bożą mądrością"
        Duch rozumu: "Pouczę cię i wskażę drogę, którą pójdziesz".
        Duch rady: "I nazwany będzie imieniem anioł wielkiej rady".
        Duch męstwa, jak wyżej [powiedziano]: "Mocą Bożą i mądrością Bożą".
        Duch wiedzy: "Ze względu na wzniosłość wiedzy Jezusa Chrystusa", apostoła.
        Duch prawdy: "Ja [jestem] drogą, życiem i prawdą".
        Duch bojaźni [Bożej]: "Początkiem mądrości bojaźń Pańska".
    2. Wielorako określa się włodarstwo Chrystusa. [Używa się miana] Pan, ponieważ jest duchem; Słowo, ponieważ [jest] Bogiem; Syn, ponieważ Jednorodzonym z Ojca; człowiek, ponieważ narodzony z Dziewicy; kaplan, ponieważ złożył siebie w ofierze; pasterz, ponieważ [jest] stróżem; robak, ponieważ zmartwychwstał; góra, ponieważ [jest] potężny; droga, ponieważ przez Niego prawość weszła do życia; baranek, ponieważ cierpiał; kamień węgielny, ponieważ jest zwieńczeniem budowy; nauczyciel, ponieważ pokazuje jak żyć; słońce, ponieważ oświetla; prawdziwy, ponieważ od Ojca; życie, ponieważ [jest] stwórcą; chleb, ponieważ - ciałem; Samarytanin, ponieważ strzeże i jest miłosierny; Chrystus, ponieważ namaszczony; Jezus, ponieważ [jest] zbawcą; Bóg, ponieważ jest z Boga; anioł, ponieważ posłany; poręka, ponieważ pośrednik; krzew winny, ponieważ Jego krwią zostaliśmy odkupieni; lew, ponieważ [jest] królem; skała, ponieważ [jest] podporą; fundament, ponieważ jest podporą; odrośl, ponieważ wybrany; prorok, ponieważ objawił przyszłość.
     3. Duch Święty bowiem nie tylko jest Ojca, ani nie tylko Syna; ale Duch jest Ojca i Syna; napisano bowiem: "Jeśli ktoś miłuje świat, nie ma w nim Ducha Ojca. Podobnie: "Kto nie ma Ducha Chrystusowego, ten do Niego nie należy". Nazwanego w ten sposób [jako] Ojca i Syna rozumie się Ducha Świętego, o którym Syn mówi w Ewangelii: "Ponieważ Duch Święty pochodzi od Ojca" oraz: "Z mojego weźmie i wam oznajmi".  

      II. Powiedziano też [o kanonie Pisma Świętego]

      Teraz należy podjąć [temat] o pismach Bożych, które powszechnyKościół katolicki przyjmuje oraz o tych, których należy unikać.

       1. Wykaz [ksiąg] Starego Testamentu.
           Księga Rodzaju
           Księga Wyjścia
           Księga Kapłańska
           Księga Liczb
           Księga Powtórzonego Prawa
           Księga Jozuego
           Księga Sędziów
           Księga Rut
           Cztery Księgi Królewskie
           Dwie księgi Kronik
           Księga 150 Psalmów
           Trzy księgi Salomona
                    Księga Przysłów
                    Księga Eklezjastesa [Koheleta]
                    Pieśń nad Pieśniami
         I dalej Księga Mądrości
                   Księga Eklezjastyka [Syracha]

      2. Wykaz ksiąg prorockich
           Księga Izajasza
           Księga Jeremiasza
                        wraz z Cinoth, czyli z jego Lamentacjami
           Księga Ezechiela
           Księga Daniela
           Księga Ozeasza
           Księga Amosa
           Księga Micheasza
           Księga Joela
           Księga Abdiasza
           Ksiega Jonasza
           Księga Nahuma
           Księga Habakuka
           Księga Sofoniasza
           Księga Aggeusza
           Księga Zachariasza
           Księga Malachiasza

      3. Wykaz ksiąg historycznych
           Księga Hioba
           Księga Tobiasza
           Księga Ezdrasza
           Księga Estery
           Księga Judyty
           Dwie księgi Machabejskie

      4. Wykaz pism nowego i wiecznego testamentu [czyli przymierza], który święty i katolicki Kościół przyjmuje:
           Ewangelie
              Księga według Mateusza
              Księga według Marka
              Ksiega według Łukasza
              Księga według Jana
          Czternaście listów Pawła apostoła
              Do Rzymian
              Dwa do Koryntian
              Do Efezjan
              Dwa do Tesaloniczan
              Do Galatów
              Do Filipian
              Do Kolosan
              Dwa do Tymoteusza
              Do Tytusa
              Do Filemona
              Do Hebrajczyków
          Apokalipsa Jana
          Dzieje Apostolskie
          Siedem listów kanonicznych
             Dwa listy Piotra Apostoła
             List Jakuba Apostoła
             List Jana Apostoła
             Dwa listy innego Jana prezbytera
             List Judy Zeloty
  Koniec kanonu Nowego Testamentu"

Trzecią część dotyczącą prymatu Rzymu przytoczyłem już wcześniej. Pozostają jeszcze dwie części które znajdują się w tekstach synodu z 495 r. odbytego już za pontyfikatu papieża Gelazego.