niedziela, 13 maja 2012

Jan Damasceński - cz. 2

   Jeden z najsłynniejszych teologów prawosławnych Paul Evdokimov w swojej książce "Sztuka ikony". w ten sposób rozpoczyna rozdział w którym omawia ikonoklazm:

   "Ikonoklazm wyraża przede wszystkim daleko posunięty transcendentalizm semicki, żydowski i muzułmański, a także chrześcijański, podnosząc w ten sposób sens Bożej niewysławialności i niepoznawalności, kosztem Wcielenia i "Filantropii". Był on także reakcją na przesadny, czasami wręcz bałwochwalczy kult wizerunków, na jego zarażenie się magiczną koncepcją, która myliła ikonę z Eucharystią i głosiła współistotność wizerunku z jego wzorcem. Tak więc zdarzało się, że niektórzy zbyt gorliwi kapłani do świętych darów dołączali kawałki ikon..."

   Nic więc dziwnego, że konflikt pomiędzy ikonoklastami a obrońcami ikon był nieunikniony. Po prostu obie strony nie mogły siebie nawzajem zrozumieć, gdyż , można powiedzieć, ich rzeczywistości rozmijały się. Dlaczego tak się stało? Można powiedzieć że nałożyły się na to trzy przyczyny - inna kultura religijna, konfrontacja z islamem i ciągłe żywe dziedzictwo myśli greckiej.
Nie bez znaczenia jest też fakt iż panujący wtedy cesarze byli związani z wschodnimi terenami Cesarstwa na których tendencje obrazoburcze były bardzo żywe.


                                  Ikona Jezusa Chrystusa w otoczeniu Archaniołów - Macedonia

Powróćmy w tym momencie to tekstu mowy św. Jana Damasceńskiego:

     3. Błagam więc najpierw Wszechmogącego Pana, dla którego wszystko jest jawne i odkryte, a do którego się zwracamy i który wie, że moje zamierzenie w tym względzie jest czyste, a cel wyraźnie określony, aby dał moim wargom słowo jasne i poddany posłuszeństwu umysł. Niechaj Pan pociągnie ku sobie mój umysł tak, by kroczył dalej prostą drogą, nie zbaczając ani na rzekomo prawą stronę, choćby nawet wydawało się to słuszne, ani na stronę w oczywisty sposób uznaną za lewą. Błagam również cały lud Boży, święte plemię, królewskie kapłaństwo razem z samym Dobrym Pasterzem duchowego stada Chrystusowego, z Pasterzem Chrystusowego kapłaństwa we własnej osobie, aby lud ten przyjął życzliwie moje słowo, nie zwracając uwagi ani na niegodność mojej osoby, ani nie oczekując ode mnie zręcznej gry słów, ponieważ nazbyt jestem świadom mej niedoskonałości. Niech rozważają raczej jasność samej myśli, "bo nie na słowie zbudowane jest Królestwo Niebieskie, ale na czynach" - 1 Kor 2,5. Nie jest bowiem moim celem zwyciężyć, ale podnieść rękę, która walczy o prawdę, rękę prowadzoną przez Tego, który jest Wszechmocny. Przylgnąwszy więc do niepokonanej Prawdy jako rękojmi, rozpocznę już swoją mowę.

    4. Znam słowa Tego, który nie kłamie: "Pan Bóg twój jest Panem jedynym" - Pwt 6,4 oraz: "Panu Bogu twojemu będziesz część oddawał i Jego samego będziesz uwielbiał" - Pwt 6,13., a także: "Nie będziesz czcił obcych bogów, nie zrobisz żadnego rzeźbionego wizerunku jakiegokolwiek ptaka latającego wysoko na niebie, ani jakiegokolwiek zwierzęcia, które jest nisko na ziemi" - Wj 20,4, oraz: "Zawstydzeni zostaną wszyscy, którzy hołd składają rzeźbionym wizerunkom" - Ps 97,7, a także: "bogowie, którzy nie uczynili nieba i ziemi, zostaną unicestwieni" - Jer 10,11. W ten oto sposób przemawiał wcześniej Bóg do waszych ojców przez proroków, a gdy nastała pełnia czasów przemówił do was poprzez swego jedynego Syna, przez którego stworzył też całą wieczność. Znam Tego, który powiedział: "A to jest życie wieczne: aby znali Ciebie, jedynego prawdziwego Boga, oraz Tego, którego posłałeś, Jezusa Chrystusa" - J 17,3.

    Wierzę w jedynego Boga, Stwórcę wszystkich rzeczy, który sam jest bez początku, niestworzony, nieprzemijający i nieśmiertelny , przedwieczny a na wieki trwający, bezcielesny, niewidzialny, nieokreślony, bezkształtny. Wierzę w jedną istotę Boga, która jest ponad wszystkie stworzenie, Boga przekraczającego wszelkie pojęcie bóstwa, jednego w trzech Osobach: Ojca, Syna i Ducha Świętego; tylko jego samego wielbię, Jemu jedynemu oddaję cześć pełną uwielbienia. Czczę jednego Boga, jedną Boską Istotę, ale wielbię w Nim trzy Osoby: Ojca, Syna Bożego, który stał się ciałem i Ducha Świętego. Nie czczę rzeczy stworzonych ponad ich Stwórcę, ale sławię Stwórcę, który sam się stał stworzeniem takim, jak ja i w stworzenie ubrany bez uszczerbku swej boskiej natury, uczcił w ten sposób moją własną ludzką naturę, czyniąc mnie tym samym uczestnikiem swojego bóstwa. Razem z Bogiem i królem czczę purpurą ciała, nie jak wierzchnie odzienie, ani nie jako Czwartą Osobę - broń Boże! - ale, ponieważ przybrane przez Boga stało się Jemu podobne bez ulegania jakimkolwiek zmianom. Bóstwo nie przybrało natury ciała, ale jak Słowo bez zmian stało się ciałem pozostając przy tym czym było, tak też ciało stało się Słowem, nie przestając być tym, czym jest, upodabniając się jedynie do Słowa pod względem hipostazy. Dlatego tez śmiało przedstawiam wizerunek niewidzialnego Boga, nie jako niewidzialnego, lecz jako Tego, który stał się widzialny ze względu na nas poprzez uczestnictwo w naszym ciele i krwi. Nie przedstawiam niewidzialnego bóstwa, ale ukazuję Boga, który stał się widzialny w ciele. Jeśli bowiem niemożliwe jest przedstawienie ducha, o ileż bardziej niemożliwym jest przedstawienie samego Boga, tchnącego życie w ducha.

    Jakie więc były źródła tego oporu wobec kultu obrazów?  Nie należy zapominać o tym, że grecki Wschód odziedziczył pogańskie zamiłowanie do trójwymiarowych obrazów religijnych które były dla nich tożsame z przedstawianym  bóstwem. Sztuka tego typu została przez wczesny Kościół jednoznacznie potępiona, nic więc dziwnego że pierwotna sztuka chrześcijańska przez bardzo długi czas ograniczała się do symboli, takich jak - baranek, gołębica, ryba /znana nam chociażby z Quo vadis Sienkiewicza/ a także do tematów alegorycznych - winnica, dobry pasterz oraz starotestamentalnych odniesień - Jonasz, Daniel w jaskini lwów, arka.  Przez bardzo długi czas unikała  wizerunków osób związanych z NT. Nie bez znaczenia jest fakt że w tym okresie zdecydowaną większość stanowili chrześcijanie wschodni - syryjczycy, ormianie - a więc żyjący w innej tradycji kulturalnej. Tym samym więc o wiele mniej skłonni do posługiwania się obrazami. Znamienny jest fakt że cesarze popierający obrazoburstwo byli pochodzenia ormiańskiego bądź izauryjskiego. Nie bez znaczenia jest fakt, że w VII wieku chrześcijanie wschodni nie bedący Grekami w zasadzie byli monofizytami. Monofizyci zaś dostarczali argumentów teologicznych dla ikonoklastów, a przynajmniej milcząco ich popierali.
   Ciekawym świadectwem tego pełnego wątpliwości podchodzenia do wyobrażeń figuratywnych  jest opis pióra Euzebiusza z Cezarei znajdujący się w jego "Historii Kościoła" a więc pochodzący z IV wieku który widzianym przez siebie rzeźbom mającym przedstawiać apostołów bądź tez odwołujących się do scen nowotestamentalnych, przypisywał pochodzenie pogańskie:

    "Ponieważ wspomniałem o tem mieście, uważam, że nie godzi się pominąć opowiadania, które warto w pamięci przechować także dla następców naszych. Otóż niewiasta, cierpiąca na krwotok, która, jak to wiemy z świętych Ewangelii, u Zbawiciela naszego znalazła uwolnienie od swego cierpienia, miała stąd właśnie pochodzić, a w mieście dom jej nawet pokazują. Przetrwały tam ponadto przedziwne pomniki dobrodziejstwa, wyświadczonego jej przez Zbawiciela.
    Na wysokim bowiem kamieniu, tuż przy drzwiach jej domu, stoi spiżowy posąg niewiasty, która zgina kolana i wyciąga swe ręce przed siebie, jak błagalnica; naprzeciwko niej mieści się postać druga, z tego samego kruszcu, wyobrażająca mężczyznę, stojącego w płaszczu wspaniale zarzuconym, z ręką wyciągniętą ku niewieście . U stóp jego, z samego już słupa, wyrasta jakaś nieznana roślina, pnąca się aż po skraj spiżowego płaszcza, jak gdyby jakie lekarstwo na wszelkiego rodzaju dolegliwości. I nic w tem dziwnego, że starzy poganie, którzy doświadczyli dobrodziejstw Zbawiciela naszego, taki wystawili pomnik. Widziałem przecie wizerunki apostołów Jego, Piotra i Pawła, a nawet samego Chrystusa, zachowane w malowanych obrazach. Rzecz zrozumiała, bo starzy według swego zwyczaju czcili ich w ten właśnie sposób, a bez żadnej głębszej myśli, jako swych zbawicieli" -   Euzebiusz z Cezarei, Historia kościelna, Poznań 1924 s. 327-28.

     Jako ciekawostkę dodam jeszcze że jeden z kontynuatorów Euzebiusza, zyjący w V wieku Sozomen w swojej "Historii Kościoła" wspomina o tym pomniku pisząc o panowaniu cesarza Juliana znanego jako Apostata że:

    "Oto kiedy cesarz się dowiedział, że w Cezarei Filipowej, zwanej także Paneas, znajduje się wspaniały posąg Chrystusa, stanowiący wotywny dar uleczonej niewiasty, chorej na upływ krwi, kazał ów posąg usunąć, a na jego miejsce ustawić swój własny" - Hermiasz Sozomen, Historia Kościoła,  Warszawa 1989, s. 344.




piątek, 11 maja 2012

Jan Damasceński - Mowy w obronie obrazów

     Przełom VII i VIII wieku. Okres, w którym nastąpiły gwałtowne zmiany na scenie politycznej. Na ziemiach jeszcze do niedawna należących do Bizancjum pojawia się nowa siła. Są to muzułmanie - w tempie wręcz błyskawicznym podbijają Bliski Wschód, północną Afrykę, a także atakują Bizancjum. Świat drży w posadach.
    Jakby tego było mało. Bizancjum wstrząsane jest długotrwałym konfliktem związanym z kultem obrazów. Z jednej strony cesarze chcący poprzez wprowadzenie zakazu kultu ograniczyć wpływy potężnego Kościoła, a także ciągle liczne grono duchownych traktujących ten kult z podejrzliwością. Nie bez wpływu na rozwój sytuacji ma także nowa religia, która zakazuje sporządzania wizerunków postaci ludzkich.
    Z drugiej strony jest lud przywiązany do tradycyjnych form pobożności, a także bardzo liczne klasztory wraz z armią mnichów. Przyczyny i przebieg tego konfliktu są tak zagmatwane, że trudno omówić je nawet pobieżnie. Z tego też powodu chciałbym zatrzymać się na fundamentalnym dziele obrońców kultu obrazu. Tym, który podjął się tego zadania był chrześcijański Arab - Jan z Damaszku.






                                                            Św. Jan Damasceński

  Jan urodził się ok. 675 roku w Damaszku w chrześcijańskiej rodzinie piastującej od pokoleń wysokie stanowiska państwowe. W epoce panowania muzułmańskiej dynastii Omajadów, dziad Jana, gorliwy chrześcijanin, prawie całe swe życie poświęcił w służbie kalifów jako minister finansów. I nie był to ewenement. Wyznanie, wbrew dzisiaj panującym stereotypom, nie było przeszkodą w piastowaniu tak wysokiego stanowiska. Jan, po otrzymaniu starannego wykształcenia, przejął sprawowanie urzędu tradycyjnie pozostającego w jego rodzinie. W roku 732 porzucił jednak tak eksponowane stanowisko i rodzinny Damaszek udając się do Palestyny, gdzie jako mnich osiadł w klasztorze Mar Sabas pod Jerozolimą. Zmarł prawdopodobnie 4 grudnia 749 roku, już za życia otoczony czcią przez swych współwyznawców.
    Tym co pozostawił po sobie, to jego bogata spuścizna literacka, na czele której jest pierwsza i ostatnia summa teologiczna zamykająca okres starożytności w dziejach Kościoła. Mowa oczywiście o Wykładzie wiary prawdziwej.


                                                 Klasztor św. Saby - stan dzisiejszy

    Jednakże z całej tej spuścizny najbardziej interesujące są  jego trzy mowy, znane jako Mowy apologetyczne przeciw tym, którzy szkalują święte obrazy - Contra imaginum calumniatores.
Mowy te uważane są za najstarsze utwory literackie Jana Damasceńskiego. Pierwsza z nich została napisana wkrótce po wybuchu w Bizancjum tzw. sporu o obrazy, znanego z historii jako obrazoburstwo czy ikonoklazm. Czas jej powstania jest datowany na rok 726.
   Na razie jednak oddajmy głos Doktorowi Kościoła.

                              
  I. Mowa obronna przeciw tym, którzy odrzucają święte obrazy

    1. Ilekroć uświadamiamy sobie naszą niegodność, tyle razy przyznajemy, że wypadałoby nam raczej zachować milczenie i w ciszy powierzać Bogu nasze winy. Skoro jednak na wszystko przychodzi właściwy czas, widząc Kościół, który Bóg założył na fundamencie Apostołów i Proroków, swego zaś Syna uczynił kamieniem węgielnym, widząc ten Kościół rzucony dziś na wzburzone morze, targany niszczącymi falami, mocami najcięższych ataków złych duchów wstrząsany i niepokojony, a jednocześnie mając przed oczami szatę Chrystusa, którą - tkaną jednolicie z góry na dół - rozdzierają dziś ręce bezbożników, a także widząc Ciało Jego rozdzierane na wiele części, to Ciało, które jest Słowem Bożym i z góry przekazaną nam obowiązującą tradycją, w obliczu tego wszystkiego za nierozumne uznałem milczenie i poskramianie mojego języka, obawiając się słów ostrzeżenia: "Jeśli się cofniesz, nie upodoba sobie dusza moja w tobie" - Hbr 10,38 oraz: "Jeśli widzisz zbliżający się miecz i nie powiesz nic bratu swemu, od ciebie zażądam krwi jego" - Ez 33,8. Dlatego porazony strachem nie do zniesienia postanowiłem mówić nie przedkładając majestatu króla ponad prawdę, także dlatego, że praojciec Dawid powiedział: "mówiłem w obecności królów i nie zostałem zawstydzony" - Ps 119,46. Tym bardziej więc jestem przynaglony do mówienia. Potężną moc ma w sobie słowo króla dla zwabienia na swoją stronę poddanych. Tylko jednak nieliczni odrzucili złe rozporządzenia królewskie, mimo iż wiedzą, że władza ziemskich monarchów jest nadana z góry i jedynie na ziemi ma moc obowiązującą.

    2. Uznając przede wszystkim tradycję Kościoła, przez którą przyszło zbawienie, za podstawę i fundament dla mojego rozważania, zniosłem wszelkie bariery dla słowa i wypuściłem je jak gotowego do biegu konia. Uznałem bowiem za przerażające, a nawet więcej niż przerażające, że Kościół lśniący takimi zwycięstwami i upiększony heroicznym zwycięstwem swoich świętych, ulega nędznym żywiołom drżąc ze strachu wtedy, gdy nie ma się czego obawiać, tak jak gdyby nie poznawszy Boga takim, jakim On jest w swej istocie, bał się popaść w bałwochwalstwo. Bo nawet, gdy w najmniejszym stopniu uchybia doskonałości, to jakby niósł pośrodku przecudnej twarzy jakąś szramę, która swą brzydotą niszczy całe piękno. Małe nie jest małym, jeśli prowadzi ku wielkiemu. I nie jest też rzeczą małą, porzucać z góry nadaną tradycję Kościoła, prowadzonego niegdyś przez naszych poprzedników, których przewodnictwo powinniśmy dokładnie obserwować, a wiarę naśladować.

    Pierwsza mowa jest reakcją na zdjęcie ikony Chrystusa umieszczonego nad "bramą z brązu" - Chalke - prowadzącą do Pałacu. Czynu tego dokonał cesarz Leon III w roku 726. Teofanes Wyznawca w swojej Kronice pisze tak: "Tłum, wstrząśnięty nowymi zaleceniami (cesarza) zastanawiał się, jak go zaatakować i zabił dziesięciu ludzi z pałacu, którzy zrzucili na ziemię wizerunek Zbawiciela umieszczony nad wielkimi drzwiami z brązu, toteż wielu, z powodu swej pobożnosci zostało skazanych na okaleczenie, chłostę, wygnanie, grzywnę, szczególnie ci, których wyróżniały ich szlachectwo i kultura".
Istnieją co prawda spory dotyczące daty tego wydarzenia oraz jego przebiegu, niemniej jednymz powodów które były inspiracją dla Jana były słowa cesarza:
"Pan nie zgadza się na malowanie podobizny Chrystusa, niemej i bez tchnienia życia sporządzonej z ziemskiej materii, którą święte pisma pogardzają..."
   Wydarzenie te,stały się symbolem walki z obrazami, a aresztowane i stracone kobiety które sprzeciwiły się zrzuceniu wizerunku stały się pierwszymi męczennicami ikonoklazmu.

  

                 Plan centrum administracyjnego Konstantynopola wraz z zaznaczoną bramą Chalke
 

środa, 9 maja 2012

O kulcie obrazów

   Bardzo często można usłyszeć argument związany z brakiem podstawy do zmiany zakazu sporządzania religijnych wizerunków i ich kultu - dyskusje z tym związane doprowadzą do długotrwałego sporu związanego z kultem obrazów.
   Jednym z ważniejszych świadectw wczesnochrześcijańskich na temat kultu obrazów jest fragment dzieła Hypatiusza z Efezu.


               Biblioteka Celsusa w Efezie - jednej z intelektualnych stolic świata starożytnego
 
   Postać dzisiaj praktycznie nieznana, lecz w w burzliwych latach 531-536 był mężem zaufania cesarza Justyniana. Występował w trakcie dysput religijnych jako rzecznik ortodoksji m.in. w czasie sporów z sewerianami  - jednym z odłamów gnostyckiej sekty enkratytów. Z polecenia cesarz podróżował do Rzymu, był rzecznikiem biskupów na synodzie konstantynopolitańskim w 536r. Zmarł po 538 r..
Jego główne dzieło z którego zachowały się fragmenty to liczące co najmniej dwie księgi  Różne poszukiwania . Jest to zbiór odpowiedzi na pytania biskupa Juliana z Atramytion.
    Cytowany fragment dotyczący kultu obrazów dotyczy właśnie wątpliwości wyrażanych przez biskupa Juliana w kwestii obowiązywania zakazu sporządzania religijnych wizerunków. Rozróżnia on jednak pomiędzy wizerunkiem rytym wyraźnie zakazanym przez ST a wizerunkiem malowanym który wzbudzał mniejsze wątpliwości. Trudno jednak jednoznacznie określić wątpliwości biskupa Juliana. Niemniej, udzielając odpowiedzi Hypatiusz wskazuje na to fakt iż ikonografia religijna nie sprzeciwia się Pismu Świętemu.
    Oto zachowany fragment tej odpowiedzi, jednej z pierwszych która jest poświęcona obronie kultu obrazów.


                                      Fresk z refektarza klasztoru Stavronikis na górze Athos


                                              O  KULCIE  OBRAZÓW

    Z dzieła Hypatiusza, arcybiskupa Efezu, pt. Różne poszukiwania skierowanego do biskupa Juliana z Atramytion, księga pierwsza, rozdział piąty, o wizerunkach umieszczanych w świątyniach.


    Mówisz, że znów naruszają Bożą tradycję ci, którzy podobnie (jak poganie) umieszczają w świętych miejscach przedmioty święte i czczone w formie obrazów i rzeźb. I mówisz, że wyraźnie słuchasz słów Pisma, które tego zabrania, i nie tylko zabrania je sporządzać, ale również nakazuje, aby zniszczyć to, co już wykonano i istnieje.

    Należy zatem zbadać powód, dlaczego słowa Pisma takie rzeczy mówią, a zarazem zrozumieć, w jakim celu dozwolono w ten sposób kształtować miejsca święte i jak to się dzieje. Ponieważ niektórzy mniemali - jak mówi Pismo Święte - że Bóstwo jest podobne do złota, srebra i do kamieni, albo do wytworu sztuki ludzkiej - Dz 17,29 - i według własnego mniemania tworzyli materialnych bogów i stworzeniu oddawali cześć zamiast Stwórcy - Rz 1,25 -, powiedziano: Zburzcie ich ołtarze i wywróćcie, a rzeźbione posągi ich bogów spalcie ogniem. I strzeżcie pilnie dusz waszych, ponieważ nie widzieliście żadnej podobizny w dniu, w którym Pan mówił do was spośród ognia na Górze Horeb, abyście nie postępowali niegodziwie i nie czynili sobie podobizny rytej - Pwt 7,5; 4,15-16 -. Żadne bowiem z istnień nie jest podobne ani równe, ani takie samo jak dobra ponad wszystko Boża Trójca, Stwórca i przyczyna wszystkiego. Powiedziano bowiem: Któż jest podobny Tobie? -Ps 70,19 a prorocy 9teologowie0 jak słyszymy, wielbią: Któż się upodobni do Ciebie? - Ps 82,2.

    Chociaż tak się rzeczy mają, pytasz: Czy mamy dopuścić, aby obrazy były czczone w świątyniach? Ponieważ odrzucaliśmy często rzeźby z drzewa i kamienia, nie możemy na to pozwolić, jakby to było coś bezgrzesznego (chyba że) na drzwiach.

    Lecz, drogi i święty biskupie, wyznajemy i głosimy, że wieczna Boża Istota nie jest do żadnego z istnien podobna, taka sama czy równa. I zalecamy, aby w świętych pismach wielbić niewypowiedzianą i nieogarnioną miłość Boga do nas oraz świątobliwe zmagania świętych. Jeśli chodzi o nas, to nie mamy w ogóle upodobania w jakiejś rzeźbie czy malowidle. Pozwalamy jednak prostszym ludziom, którzy są mniej doskonali, aby za pomocą odpowiedniego dla nich zmysłu wzroku, co jest bardziej stosowne dla stanu ich duszy, uczyli się tych rzeczy na sposób nauczania wprowadzającego. Spotykamy też bowiem często i w wielu sprawach, że Boże nakazy Starego i Nowego Testamentu zniżają się do poziomu ludzi słabych i ich dusz dla ich zbawienia. Nawet święty kapłan Mojżesz, który nadał te prawa za Bożym natchnieniem, ustawił w Świętym Świętych wykute w złocie podobizny cherubinów. I w wielu innych przypadkach widzimy, że Boża Mądrość ze zbawiennej miłości do człowieka łagodzi ścisłe zasady ze względu na dusze, które potrzebują prowadzenia. Dlatego też mówi, że i magów przyprowadziła do Chrystusa - przy Jego ludzkich narodzinach - niebieska gwiazda. (Pismo) odwodzi też od ofiar składanych bóstwom, ale dozwala składać takie ofiary Bogu. I wymienia jakąś "Królowę nieba", chociaż nie ma innego króla poza tym, który prawdziwie jest Królem nieba i ziemi. Nadto wzmiankuje o gwiazdach i - używając helleńskich (tj. pogańskich) określeń - nazywa niektóre z nich Plejadami, Niedźwiedzicą i Orionem, chociaż nie skłania się do żadnego z mitów i przekazów opowiadanych o nich przez Greków; zna bowiem dobrze i wielbi Tego, który liczy mnóstwo gwiazd i wszystkie nazywa po imieniu - Ps 146,4. Tych, którzy nie mogą inaczej pojąć, poucza o tych gwiazdach za pomocą określeń, które oni znają i stosują.


    Dlatego także my dopuszczamy materialne ozdoby w świątyniach, nie jakobyśmy wierzyli, że dla Boga złoto i srebro, jedwabne zasłony i naczynia wysadzane drogimi kamieniami są godne czci i święte, ale ponieważ dozwalamy, aby każdy z wiernych był prowadzony w sposób jemu właściwy i by był doprowadzony do Bożej Istoty. Niektórzy bowiem także przez te rzeczy zostają doprowadzeni do duchowego piękna, od obfitego światła w świątyni do światła duchowego i niematerialnego.


    Otóż ci, którzy myśleli o wyższym życiu, sądzili, że na każdym miejscu można oddawać Bogu cześć w duchu i że dusze święte są świątynią Boga.  Chcę, aby modlili się w każdym miejscu, podnosząc ręce czyste. - 1 Tm 2,8. Oraz: Błogosławcie Panu na każdym miejscu Jego panowania - Ps 102,22. I powiedziano: Niebo moim tronem, a ziemia moim podnóżkiem nóg moich. I: Jakiż dom mi zbudujecie? - mówi Pan - Iz 66,1. Najwyższy nie mieszka w świątyniach zbudowanych ręką ludzką -  Dz 17,24. Na kogóż wejrzę, jeśli nie na tego, kto łagodny i spokojny i z drżeniem przyjmuje moje słowa? -  Iz 66,2 Jeśli kto Mnie miłuje, będzie zachowywał moje przykazania, u ja umiłuję go, a ja i Ojciec przyjdziemy i będziemy u niego przebywać. -  J 14,23. Jesteście, mówi Paweł do świętych,  świątynią Boga i Duch Boży w was mieszka -  1 Kor 3,16.


    Nie naruszamy więc Bożych nakazów dotyczących świątyni, ale wyciągamy w stosowniejszy sposób rękę do tych, którzy są jeszcze mniej doskonali i nie pozostawiamy ich, by byli niedouczeni o rzeczach doskonałych, bo także i oni winni wiedzieć, że Boża Istota całkowicie nie jest taka sama ani równa, ani podobna do żadnej z istniejących rzeczy."






                                        Dom Matki Bożej - Efez - Wzgórze Słowików
 

poniedziałek, 7 maja 2012

Dekret Gelazego - cz. 3

Pora aby przytoczyć tekst pozostałych dwóch części dokumentu znanego jako Dekret Gelazego. Znajdują się one w aktach synodu w Rzymie odbytego w latach 494/495.

IV. Wymienia sobory powszechne i pisma Ojców Kościoła.

    Jakkolwiek "fundamentu nikt nie może położyć innego, niż ten, który jest położony - Jezus Chrystus", to jednak święty Kościół rzymski poza pismami Starego i nowego Testamentu, które wyraźnie wyliczyliśmy powyżej, nie zabraniaku zbudowaniu przyjmować także następujących pism:

    1. Śiętego Soboru w Nicei, który za pośrednictwem cesarza Konstantyna [zebrał] 318 ojców i na którym został potępiony heretyk Ariusz, świętego Soboru w Konstantynopolu, za pośrednictwem cesarza Teodozjusza Wielkiego, na którym heretyk Macedoniusz otrzymał należne potępienie, świętego Soboru Efeskiego, na którym został potępiony Nestoriusz za zgodą świętego papieża Celestyna, za pośrednictwem Cyryla, biskupa Aleksandrii i biskupa Arkadiusza wysłanego z Italii, świętego Soboru Chalcedońskiego za pośrednictwem cesarza Marcjana i Anatoliusza biskupa Konstantynopola, na którym potępiono herezje nestoriańską, eutychiańską wraz z Dioskorem i jego wspólnikami.

    2. Postanowiliśmy także, że należy zachować i strzec postanowień soborów, które będą zwołane przez świętych ojców po tych czterech. Należy jeszcze dodać pisma świętych ojców, które przyjmuje się w Kościele katolickim:
Dzieła św. Cecyliusza Cypriana, męczennika i biskupa Kartaginy;
dzieła św. Grzegorza z Nazjanzu, biskupa;
dzieła św. Bazylego, biskupa Kapadocji;
dzieła św. Atanazego, biskupa Aleksandrii;
dzieła św. Jana [Chryzostoma], biskupa Konstantynopola;
dzieła św. Teofila, biskupa Aleksandrii;
dzieła św. Cyryla, biskupa Aleksandrii;
dzieła św. Hilarego, biskupa Piotiers;
dzieła św. Ambrożego, biskupa Mediolanu;
dzieła św. Augustyna, biskupa Hippony;
dzieła św. Hieronima, prezbitera;
dzieła św. Prospera, męża pobożnego.

    3. List św. papieża Leona skierowany do Flawiana biskupa Konstantynopola. Gdyby o tym tekście ktoś dyskutował nawet nad jedną literą i nie przyjmował wszystkiego z szacunkiem, niech będzie przeklęty.
    Przyjęto, że należy czytać dzieła i traktaty wszystkich prawowiernych ojców, którzy w niczym nie odeszli od świętego Kościoła rzymskiego, nie odłączyli się od jego wiary ani przepowiadania, lecz dzięki łasce Bozej aż do ostatniego dnia swojego życia zachowywali z nim łączność.
    Należy z szacunkiem przyjąć dekretały, które czcigodni papieże w różnych czasach z Rzymu przedstawiali do konsultacji różnych ojców.

    4. Dzieje świętych męczenników, którzy poddawani różnym strasznym mękom zajaśnieli zadziwiającym zwycięstwem w swoim wyznaniu wiary. Jakiż katolik wątpiłby, że oni w swoich zmaganiach cierpieli i znieśli to wszystko nie dzięki swym siłom, lecz dzięki pomocy łaski Bożej? Lecz dlatego, według starożytnego zwyczaju z powodu szczególnej ostrożności nie czyta się ich imion w Kościele rzymskim, że ci, którzy nie znają w ogóle spisu ich imion, niewierni i nieuczeni, mogliby uznać, że są one niepotrzebne i nieodpowiednie, jak jest na przykład z męczeństwem Cyriaka i Julitty, Jerzego i innych, które są ułożone i używane przez heretyków. Dlatego, jak zostało powiedziane, aby nie dawać łatwej okazji do szydzenia, nie wymienia się ich imion w świętym Kościele rzymskim. My jednak wraz ze wspomnianym Kościołem czcimy z całą pobożnością wszystkich męczenników i ich chwalebne zmagania, które bardziej znane są Bogu niż ludziom.
    Przyjmujemy także z czcią żywoty ojców Pawła, Antoniego, Hilariona [z Gazy] i innych pustelników, które opisał św. Hieronim.
    Akta błogosławionego Sylwestra, zwierzchnika stolicy apostolskiej. Choć nie znamy imienia tego, kto je spisał, wiemy jednak, że czyta je wielu katolików w Rzymie i wiele kościołów ze względu na starożytny zwyczaj to naśladuje.
    Pisma o znalezieniu krzyża i inne pisma o odnalezieniu głowy Jana Chrzciciela są stosunkowo niedawne i czytają je niektórzy katolicy, lecz zanim wezmą je katolickie ręce, należy przypomnieć sobie słowa Pawła Apostoła: "Wszystko badajcie, ale zachowujcie to, co dobre".   
    Rufin, człowiek pobożny, wydał wiele dzieł kościelnych, niektóre zaś pisma przetłumaczył, lecz ponieważ czcigodny Hieronim w niektórych pismach dostrzegł zbytnią dowolność [przekładu], zatem przyjmujemy to, co przyjął Hieronim. I nie tylko o Rufinie, ale o wszystkich, których częściej wspominany mąż karci z gorliwości Bożej i przywiązania wiary.
    Przyjmujemy jako godne czytania niektóre pisma Orygenesa, których nie odrzuca św. Hieronim, pozostałe zaś - uważamy - należy odrzucić wraz z ich autorem.
    Kronikę Euzebiusza z Cezarei i księgi jego Historii kościelnej, chociaż pierwsza księga jego opowieści jest rozwlekła, i później napisał księgę chwalącą i usprawiedliwiającą Orygenesa schizmatyka, to jednak ze względu na szczególne informacje, służące pouczaniu, nie mówimy, że należy je odrzucić.
    Pochwalamy uczonego Orozjusza, ponieważ uporządkował potrzebną nam historię przeciwko oszczerstwom pogan, w sposób zadziwiający i krótki. 
    Za szczególnie godne pochwały uznajemy utwór paschalny czcigodnego Seduliusza, napisany wierszami epickimi.
    Nie lekceważymy, ale podziwiamy pracochłonne dzieło Juwenkusa.


    V. Zawiera listę apokryfów i innych pism teologicznie podejrzanych.

            Ponadto, katolicki i apostolski Kościół rzymski nie przyjmuje innych dzieł napisanych lub ogłoszonych przez heretyków i schizmatyków. Uznaliśmy, że niektóre z nich, które przyszły nam na myśl, a katolicy powinni ich unikać, warto dołączyć:

                                             Zapis dotyczący ksiąg apokryficznych   

    1. Przede wszystkim stwierdzamy, że [akta] synodu w Rimini zwołanego przez cesarza Konstancjusza, syna Konstantyna za sprawą prefekta Taurusa są od początku, teraz i na wieki potępione.

    2. Podróże przypisywane apostołowi Piotrowi, nazywane dziesięcioma księgami św. Klemensa - apokryf.
Dzieje pod imieniem Andrzeja apostoła - apokryf.
Dzieje pod imieniem Tomasza apostoła - apokryf.
Dzieje pod imieniem Piotra apostoła - apokryf.
Dzieje pod imieniem Filipa apostoła - apokryf.
Ewangelia pod imieniem Mateusza - apokryf.
Ewangelia pod imieniem Barnaby - apokryf.
Ewangelia pod imieniem Jakuba Młodszego - apokryf.
Ewangelia pod imieniem Piotra apostoła - apokryf.
Ewangelia pod imieniem Tomasza, którą posługują się Manichejczycy - apokryf.
Ewangelia pod imieniem Bartłomieja - apokryf.
Ewangelia pod imieniem Andrzeja - apokryf.
Ewangelia, którą sfałszował Lucjan - apokryf.
Ewangelia, którą sfałszował Hezychiusz - apokryf.
Księga o dzieciństwie Zbawiciela - apokryf.
Księga o narodzeniu Zbawiciela i o Maryi oraz położnej - apokryf.
Księga zatytułowana Pasterz - apokryf.  
Wszystkie księgi, które napisał Leucjusz, uczeń diabła - apokryfy.
Księga zatytułowana "Fundament" - apokryf.
Księga zatytułowana "Skarbiec" - apokryf.
Księga o córkach Adama urodzonych z Lepty - apokryf.
Centon o Chrystusie ułożony z wierszy Wergiliusza - apokryf.
Księga zatytułowana "Nepot" - apokryf.
Księga Przysłów spisana przez heretyków i sygnowana imieniem św. Sykstusa - apokryf.
Apokalipsa Pawła - apokryf.
Apokalipsa Tomasza - apokryf.
Apokalipsa Szczepana - apokryf.
Księga zatytułowana "Przejście świętej Maryi" - apokryf.
Księga zatytułowana "Pokuta Adama" - apokryf.
Księga o gigancie Ogiaszu, ktory po potopie walczył ze smokiem, używana przez heretyków - apokryf. 
Księga zatytułowana "Testament Hioba" - apokryf.
Księga zatytułowana "Pokuta Orygenesa" - apokryf.
Księga zatytułowana "Pokuta św. Cypriana" - apokryf.
Księga zatytułowana "Pokuta Jamnesa i Mambresa" - apokryf.
Księga zatytułowana "Losy Apostołów" - apokryf.
Księga zatytułowana "Żarty apostołów" - apokryf.
Księga zatytułowana "Kanony apostołów" - apokryf.

    3. Księga "Fizjolog" spisana przez heretyków i sygnowana imieniem św. Ambrożego - apokryf.
"Historia" Euzebiusza Pamfila - apokryf.
Dzieła Tertuliana - apokryfy
Dzieła Laktancjusza czyli Firmianusa - apokryfy.
Dzieła Afrykańczyka - apokryfy.
Dzieła Postumiana i Gallusa - apokryfy.
Dzieła Montana, Pryscylli i Maksymilli - apokryfy.
Dzieła Faustusa Manichejczyka - apokryfy.
Dzieła Kommodiana - apokryfy.
Dzieła drugiego Klemensa Aleksandryjczyka - apokryfy.
Dzieła Taskusa Cypriana - apokryfy.
Dzieła Arnobiusza - apokryfy.
Dzieła Tychoniusza - apokryfy.
Dzieła Kasjana prezbitera z Galii - apokryfy.
Dzieła Wiktoryna z Petavium - apokryfy.
Dzieła Faustusa z Riez - apokryfy.
Dzieła Frumentiusza ślepego - apokryfy.
[Centon o Chrystusie ułożony z wierszy Wergiliusza - apokryf].
List Jezusa do Abgara - apokryf.
List Abgara do Jezusa - apokryf.
Męczeństwo Cyriaka i Julitty - apokryf.
Męczeństwo Jerzego - apokryf.
Pisma zatytułowane "Interdykty Salomona" - apokryf.
    Amulety, które nie aniołom są dedykowane, jak udają, ale demonom - apokryfy.

    4.  Te i wszystkie im podobne, których nauczali i spisali heretycy, ich uczniowie i schizmatycy Szymon Mag, Mikołaj, Ceryntus, Marcjon, Bazylides, Ebion, Paweł z Samosaty, Fotyn, Bonosus, i ci, ktorzy dopuścili się podobnego błędu, Montan, ze swoimi bezwstydnymi naśladowczyniami, Apolinary, Walentyn czyli Manicheusz, Faustus Afrykanczyk, Sabeliusz, Ariusz, Macedoniusz, Eunomiusz, Nowat, Sabbacjusz, Kalikst, Donat, Eustatiusz, Jowinian, Pelagiusz, Julian z Eclanum, Celestiusz, Maksymin, Pryscylian z Hiszpanii, Nestoriusz z Konstantynopola, Maksym Cynik, Lampecjusz, Dioskor, Eutyches, Piotr i drugi Piotr, z których jeden zbezcześcił Aleksandrię, a drugi Antiochię, Akacjusz z Konstantynopola ze swoimi towarzyszami, oraz wszyscy inni heretycy i uczniowie heretyków, których imiona przemilczymy, nie tylko są uznane za odrzucone, lecz przez każdy katolicki i apostolski Kościół rzymski, są usunięte wraz ze swoimi autorami i ich naśladowcami, i na wieki nierozwiązywalnym węzłem anatemy potępione.


  


/tytuły części moje/

Tak kształtowała sie tradycja Kościoła.  Już wtedy wielką wagę przywiązywano do zgodności wiary w całym Kościele.
 

   
  

niedziela, 6 maja 2012

Atanazy Wielki i Pachomiusz

    Pachomiusz - mnich i przywódca. Jakże inny od swojego wielkiego poprzednika Antoniego, który uciekł na pustynię. Pachomiusz powraca do miast, budując swoje klasztory w którym znajduje swoje miejsce tysiące mnichów. Klasztory stają się potęgą, zarówno duchową jak i ekonomiczną. Nic więc dziwnego, że jego następca Teodor, skarży się, że już nie wie, co robić z "stadami bydła, statkami i wielu polami".
   Biskupi nie mogą pochwalić się taką potęgą. Mnisi nie potrzebują w praktyce niczego od biskupów, nawet regułę otrzymali nie od nich lecz bezpośrednio od anioła Bożego na złotej tablicy! Nic więc dziwnego że napięcia na linii biskupi - klasztory zaowocowały synodem w Sne-Latopolis na którym doszło wręcz do próby zabójstwa charyzmatycznego przywódcy. Ten spór mógł przywieźć niepowetowane szkody dla całego Kościoła. Na szczęście, albo też dzięki Opatrzności pojawia się w tym momencie niezwykła postać.
   Biskup Aleksandrii, patriarcha całego Egiptu - Atanazy któremu przyszłe pokolenia nadadzą tytuł Wielki. Zasłużył na ten przydomek jak mało kto.

                                                   
                                                          Święty Atanazy Wielki

    W wieku 33 lat w roku 328 zostaje biskupem Aleksandrii, miasta którego znaczenie w ówczesnym świecie było olbrzymie. W Kościele jest to obok Rzymu i Antiochii trzecia stolica, jeszcze Konstantynopol nie ma takiego znaczenia. Biskupi Aleksandrii do dzisiaj noszą tytuł - "papież Aleksandrii i całej Afryki".
  Nie miejsce na przedstawienie niezwykłego życia i dokonań biskupa. Jego nieustępliwa walka o ortodoksję zaowocowała w przyszłości przyjęciem przez cały Kościół wyznania wiary znanego nam do dzisiaj gdyz odmawiamy je podczas każdej mszy. Nie był postacią pokorną. Spędził na stolicy aleksandryjskiej 46 lat z czego aż 20 lat na wygnaniu - na które udawał się aż pięciokrotnie.

   Wróćmy jednak do początków - mamy rok 328. Atanazy  swój pontyfikat rozpoczyna od rzeczy niezwyklej w tamtych czasach - od wizytacji swojej diecezji. Udaje się więc do Górnego Egiptu, czyli tam gdzie rozkwitało klasztorne imperium Pachomiusza.

                                     
                             Mapa terenów na których usytuowane były klasztory Pachomiusza


     Opis tej wizytacji zachowany w tekście żywota Pachomiusza zapisanym w dialekcie bohairskim - czyli z Dolnego Egiptu. Zgodnie z tym opisem spotkanie miało bardzo uroczysty charakter. Obu przywódcom towarzyszyły rzesze biskupów, wiernych a także mnichów. Atanazy w uroczystej eskorcie przybywa do klasztorów w Tabennisi. I tutaj ma miejsce wydarzenie które świadczy o wielkiej przenikliwości patriarchy. Oto wobec zgromadzonych mnichów oznajmia on swoją decyzję. Pragnie wyświęcić Pachomiusza na kapłana i jednocześnie przełożonego wszystkich mnichów.
Jednym słowem, ten oddolny ruch pobożności ma być poprzez osobę swojego przywódcy włączony w struktury kościoła hierarchicznego. Przywódca staje się równy biskupom, lecz im nie podlega. Jedynym zwierzchnikiem jest patriarcha.
    Pachomiusz jednak ucieka przed tą niespodziewaną godnością. I w tym momencie także Atanazy okazuje swoją wielkość. Zamiast nagany Pachomiusz staje się obiektem laudacji jaka wygłasza w kazaniu patriarcha Aleksandrii.
   Mnisi pachomiańscy okazują się od tej chwili najwierniejszymi sojusznikami Atanazego w jego walce o ortodoksję. Uznają iż podlegają "naszym ojcom biskupom" a zwłaszcza patriarsze Aleksandrii, do którego odnosili się z najwyższym szacunkiem. Nie przyznawali mu co prawdy władzy sądowniczej, ale uznawali wspólnotę doktrynalną - gwarantem tej wspólnoty był właśnie patriarcha. O takim stanowisku Pachomiusza mówią zachowane teksty jego Żywota, szczególnie wzmiankowany już Żywot bohairski.



                                         Karta z Ewangeliarza ok. 400 r. - tzw. Kodeks Bezy

    To było jedyne spotkanie Atanazego z Pachomiuszem, jednakże dwaj najważniejsi współpracownicy Pachomiusza, Teodor i Zacheusz, tak czesto odwiedzali Atanazego w Aleksandrii, że mogło to sprawiać wrażenie istnienia regularnej komunikacji. Nic dziwnego że przed bramami Aleksandrii powstaje pachomiański klasztor i że u tych mnichów znajduje schronienie wygnany patriarchą
    Znajomość środowiska mniszego zaowocowała napisaniem żywota jednego z wielu mnichów, św. Antoniego ktory dzięki żywotowi napisanemu przez Atanazego, który znał osobiście Antoniego, uczynił z niego niejako pierwowzór pustelniczego zycia zakonnego.
   Atanazy bedąc bardziej Koptem niż Grekiem jako chyba pierwszy biskup nie uważa siebie za filozofa, ale bardziej teologa i duszpasterza. Dzięki temu potrafił zbudować pomost pomiędzy gronem intelektualistów a masami ludu i tym co określamy jako "pobożność ludowa".  Potrafił zrozumieć ten oddolny ruch który zaowocował rozwojem zorganizowanego życia mniszego i skierować go na tory życia kościelnego.

                                      
                                                              Klasztor na pustyni

    Z imieniem św. Atanazego związany jest tekst jednego z najbardziej szanowanych wyznań wiary - tzw. Atanazjańskie wyznanie wiary. Powstało ono w latach 400-500 na terenie Galii lub Hiszpanii. Wyznanie wiary zwane jest również (od pierwszych jego słów łacińskich) „Quicumque”, tzn. „Ktokolwiek”. Nie zostało nigdy ogłoszone przez żaden z Soborów stąd też nie ma takiego znaczenia doktrynalnego jak Symbol Nicejski. Niemniej ze względu na swoje starożytne pochodzenie jest znamiennym przykładem  Tradycji.

---

Quicumque vult salvus esse, ante omnia opus est ut teneat catholicam fidem.
Ktokolwiek chce być zbawionym, przede wszystkim potrzeba, aby wyznawał Katolicką wiarę.

Quam nisi quisque integram inviolatamque servaverit, absque dubio in aeternum peribit.
Której jeśliby kto nie zachował całej i nienaruszonej, ten niewątpliwie zginie na wieki.

Fides autem catholica haec est, ut unum Deum in Trinitate et Trinitatem in unitate veneremur.
Wiara zaś Katolicka jest ta: abyśmy Boga jednego w Trójcy, a Trójcę w jedności czcili.

Neque confundentes personas, neque substantiam separantes.
Ani nie mieszając osób, ani nie rozdzielając istoty.

Alia est enim persona Patris, alia Filii, alia Spiritus Sancti.
Inna jest bowiem osoba Ojca, inna Syna, inna Ducha Świętego.

Sed Patris et Filii et Spiritus Sancti una est divinitas, aequalis gloria, coaeterna majestas.
Lecz Ojca i Syna i Ducha Świętego jedno jest Bóstwo, równa chwała, współwieczny majestat.

Qualis Pater, talis Filius, talis Spiritus Sanctus.
Jaki Ojciec, taki Syn, taki Duch Święty.

Increatus Pater, increatus Filius, increatus Spiritus Sanctus.
Niestworzony Ojciec, niestworzony Syn, niestworzony Duch Święty.

Immensus Pater, immensus Filius, immensus Spiritus Sanctus.
Niezmierzony Ojciec, niezmierzony Syn, niezmierzony Duch Święty.

Aeternus Pater, aeternus Filius, aeternus Spiritus Sanctus.
Wiekuisty Ojciec, wiekuisty Syn, wiekuisty Duch Święty.

Et tamen non tres aeterni, sed unus aeternus.
Wszelako nie trzej wiekuiści, lecz Jeden wiekuisty.

Sicut non tres increati, nec tres immensi, sed unus increatus, et unus immensus.
Jako też nie trzej niestworzeni, ani trzej niezmierzeni, lecz Jeden niestworzony i Jeden niezmierzony.

Similiter omnipotens Pater, omnipotens Filius, omnipotens Spiritus Sanctus.
Także wszechmogący Ojciec, wszechmogący Syn, wszechmogący Duch Święty.

Et tamen non tres Omnipotentes, sed unus Omnipotens.
A jednak nie trzej wszechmogący, lecz jeden Wszechmogący.

Ita Deus Pater, Deus Filius, Deus Spiritus Sanctus.
Tak Ojciec Bogiem, Syn Bogiem, Duch Święty Bogiem.

 Et tamen non tres dii: sed unus est Deus.
A przecie nie trzej bogowie, lecz jeden jest Bóg.

Ita Dominus Pater, Dominus Filius, Dominus Spiritus Sanctus.
Tak Ojciec Panem, Syn Panem, Duch Święty Panem.

Et tamen non tres domini, sed unus est Dominus.
A przecie nie trzej panowie, lecz jeden jest Pan.

Quia, sicut singillatim unamquamque personam, Deum ac Dominum confiteri christiana veritate compellimur: ita tres deos aut dominos dicere, catholica religione prohibemur.
Gdyż jak pojedynczo każdą osobę, Bogiem i Panem wyznawać Chrześcijańska prawda nam każe, tak trzech bogów lub trzech panów utrzymywać Katolicka religia zabrania.

Pater a nullo est factus, nec creatus, nec genitus.
Ojciec od nikogo nie utworzony, ani stworzony, ani zrodzony.

Filius a Patre solo est, non factus, nec creatus, sed genitus.
Syn od Ojca samego jest nie utworzony, ani stworzony, ale zrodzony.

Spiritus Sanctus a Patre et Filio, non factus, nec creatus, nec genitus, sed procedens.
Duch Święty od Ojca i Syna, nie utworzony, ani stworzony, ani zrodzony, lecz pochodzący.

Unus ergo Pater, non tres patres; unus Filius, non tres filii, unus Spiritus Sanctus non tres spiritus sancti.
Jeden więc Ojciec nie trzej ojcowie, jeden Syn nie trzej synowie, jeden Duch Święty nie trzej duchowie święci.

Et in hac Trinitate nihil prius aut posterius, nihil majus aut minus, sed totae tres personae coaeternae sibi sunt et coaequales.
A w tej Trójcy nic wcześniejszego albo późniejszego, nic większego albo mniejszego, ale wszystkie trzy osoby są sobie współwiekuiste, i równe.

Ita ut per omnia, sicut jam supra dictum est, et unitas in Trinitate, et Trinitas in unitate veneranda sit.
Tak więc we wszystkim i wszędzie, jak już wyżej powiedziano, i w Trójcy jedność, i w jedności Trójcę czcić należy.

Qui vult ergo salvus esse, ita de Trinitate sentiat.
Kto więc chce być zbawionym, tak niechaj o Trójcy trzyma.

Sed necessarium est ad aeternam salutem, ut incarnationem quoque Domini nostri Jesu Christi fideliter credat.
Ale potrzeba też jest dla wiekuistego zbawienia, Wcielenie Pana naszego Jezusa Chrystusa wiernie wyznawać.

Est ergo fides recta, ut credamus et confiteamur quia Dominus noster Jesus Christus Dei Filius, Deus et homo est.
Jest więc wiarą prawą, byśmy wierzyli i wyznawali, iż Pan nasz Jezus Chrystus Syn Boży, jest Bogiem i Człowiekiem.

Deus est ex substantia Patris ante secula genitus, et homo est ex substantia matris in seculo natus.
Bogiem jest zrodzonym z istoty Ojca przedwiecznie, a człowiekiem urodzonym z istoty Matki na ziemi.

Perfectus Deus, perfectus homo, ex anima rationali, et humana carne subsistens.
Bóg doskonały, człowiek doskonały z duszy rozumnej i ciała ludzkiego złożony.

Aequalis Patri secundum divinitatem, et minor Patre secundum humanitatem.
Równy Ojcu wedle Bóstwa: niższy od Ojca wedle ludzkiej natury.

Qui licet Deus sit et homo, non duo tamen, sed unus est Christus.
Który chociaż Bogiem jest i człowiekiem: nie dwóch jednak lecz jeden jest Chrystus.

Unus autem non conversione divinitatis in carnem, sed assumptione humanitatis in Deum.
Jeden zaś nie przez przemianę Bóstwa w ciało: lecz przez przybranie ludzkiej natury do Bóstwa.

Unus omnino, non confusione substantiae, sed unitate personae.
Jeden najzupełniej, nie przez zlanie się natur, lecz przez jedność osoby.

Nam sicut anima rationalis et caro unus est homo, ita Deus et homo unus est Christus.
Albowiem jak dusza rozumna i ciało jeden jest człowiek, tak Bóg i człowiek jeden jest Chrystus.

Qui passus est pro salute nostra, descendit ad inferos, tertia die resurrexit a mortuis.
Który cierpiał dla zbawienia naszego, zstąpił do otchłani, trzeciego dnia zmartwychwstał.

Ascendit ad coelos, sedet ad dexteram Dei Patris omnipotentis, inde venturus est judicare vivos et mortuos.
Wstąpił na niebiosa, siedzi po prawicy Boga Ojca Wszechmogącego, stamtąd przyjdzie sądzić żywych i umarłych.

Ad cujus adventum omnes homines resurgere habent cum corporibus suis, et reddituri sunt de factis propriis rationem.
Na Którego przyjście wszyscy ludzie zmartwychwstaną z ciałami swoimi, i zdadzą rachunek z uczynków swoich.

Et qui bona egerunt, ibunt in vitam aeternam, qui vero mala, in ignem aeternum.
A którzy dobrze czynili pójdą na żywot wieczny, którzy zaś źle na ogień wieczny.

Haec est Fides Catholica, quam nisi quisque fideliter, firmiterque crediderit, salvus esse non poterit.
Ta jest wiara katolicka której jeżeli kto wiernie i mocno nie wyznaje, zbawiony być nie może.

                                        


wtorek, 1 maja 2012

Pachomiusz - niepokorny święty

     Rok 345. Pachomiusz, jeszcze nie tak dawno były rekrut, niedawno ochrzczony - w chwili obecnej jest niekwestionowanym przywódcą kierującym życiem kilkunastu tysięcy mnichów i mniszek zgromadzonych w 9 klasztorach męskich i 2 żeńskich. Jest charyzmatykiem otoczonym nimbem świętości i szeroko znanym z swoich wizji.


    Można więc zaliczyć go do grona tzw. trudnych świętych, sprawiających swoją  trudną osobowościa kłopot dla shierarchizowanego Kościoła. W takim przypadku wypracowano, oczywiście nieoficjalnie, 6 stopniową skalę sankcji wobec niesfornego świętego.
I etap - to ignorowanie. W ten sposób zwraca się uwagę przyszłemu świętemu iz cnota pokory jest jedną z najbardziej pożądanych cech. Jezeli to nie pomaga to przechodzimy do następnego.
II etap - ojcowskie upomnienie. Jednakże z reguły jest wiadome iż jeżeli I stopień nie pomógł to i II nie zda się na wiele, przystepuje się do realizacji  następnego etapu.
III etap - tzw. "kop w górę" - czyli awans z jednoczesnym przeniesieniem, najczęściej tam gdzie nikt nie będzie w stanie zrozumieć nowego hierarchy, a jeżeli i to nie da rezultatu - to czasem dochodzi do rozwiązań radykalnych czyli
IV etap - ostateczne rozwiązanie - czyli skrytobójstwo lub wyrok w majestacie prawa. Niestety - najczęściej jest to mało skuteczne rozwiązanie gdyż grozi wtedy rozwój niekontrolowanego kultu, konieczny jest wtedy
V etap - zniesławienie. Niestety -w przypadku Joanny d`Arc ani mord ani zniesławienie nie dały rezultatu, W zanadrzu pozostaje więc ostatni etap.
VI etap - kanonizacja.



    Właśnie swoistego rodzaju niesubordynacja, a zwłaszcza treść wizji przyczyniły się do tego iż biskupi górnego Egiptu postanowili przejść do działania i po wyczerpaniu możliwości jakie dawały pierwsze 3 etapy sankcji wobec niesfornego charyzmatyka przejść do dalszych etapów.
Zarzuty wobec  Pachomiusza były niebanalne - nie dość że w swoich klasztorach rozkazuje jak rzymski dyktator, to dodatkowo wywiera tak duży wpływ na chrześcijan Górnego Egiptu jakby nie chciał dostrzegać obecności biskupów.
Goryczy dopełnia pewnie także fakt iż Pachomiusz zakładając klasztory dzialał z reguły albo z własnej inicjatywy, albo w odpowiedzi na apel miejscowych mnichów. Było to zgodne z ówczesną praktyką, kiedy to przed Soborem Chalcedońskim założenie klasztoru nie musiało być uznane de iure ani przez Kościół, ani przez państwo. Dopiero 4 kanon Soboru Chalcedońskiego w 451 r. zabroni zakladania klasztoru bez pozwolenia miejscowego biskupa.
Pachomiusz tylko jeden klasztor zalożył na wyrażną prośbę biskupa Areiosa z Panopolis-Achmin. Czarą goryczy która spowodowała iż tak wrogo zareagowano na poczynania Pachomiusza było założenie klasztoru Phnoum w rodzinnej diecezji Pachomiusza - Sne-Latopolis.
To, co działo się w wyniku tej decyzji znamy z relacji zamieszczonych w Żywocie arabskim oraz w  Żywocie greckim Pachomiusza. Liczniejsze żywoty koptyjskie nie odnotowują tego wydarzenia.




    Żywot arabski w sposób wiarygodny relacjonuje wydarzenia, jak na przykład zasadzkę na Pachomiusza w kościele, gdzie kilku biskupów, kapłanów i mnichów "pałało nienawiścią do naszego ojca Pachomiusza... za to, że przepędził braci z klasztorów, które znajdowały się w ich diecezjach, mowiąc: <Nie chcemy, byście pozostali w miejscu, ktore do nas należ>".
Mozna przypuszczać że reguła jaka obowiązywała w klasztorach Pachomiusza była dla nich zbyt surowa i stąd taka reakcja. Podobnie postapiono z św. Benedyktem 200 lat później.

   Niemniej, to nie kwestia zakładania klasztorów była bezpośrednim powodem dla którego wezwano mnicha na synod  ktory odbywał się w rodzinnym miescie Pachomiusza - Sne-Latopolis. Głównym zarzutem była treść wizji Pachomiusza.
   Pachomiusz zostaje więc wezwany przed trybunał. W tym momencie stał się on wynalazcą zwolnienia chorobowego. Zawiadamia bowiem zebranych biskupów że jest zbyt chory, aby przybyć na wezwanie. Jednakże biskupi nie ustępują, jeżeli rzeczywiście jest chory, to właśnie w kościele, wśród biskupów powinien wyzdrowieć/
 Pachomiusz nie ma więc wyjścia - gromadzi wokół siebie swoich mnichów którzy na noszach niosą swojego przywódcę przed oblicze biskupów i wrogo nastawionego tłumu.

   Biskupi pytają go: "Dowiedzieliśmy się, że sam miałeś powiedzieć, iż zostaleś uniesiony do nieba i że dodajesz: <Wiem, co się dzieje w sercach ludzi>" Pachomiusz odpiera to oskarżenie: "Zostałem uniesiony  do raju na rozkaz Pana", To Bóg dał mu łaskę rozróżniania złych od dobrych, kiedy przychodzą by zostać mnichami. Na te słowa kapłani i mnisi podburzają tłum; chcą zatrzymać lub zabić Pachomiusza leżącego na noszach. Daje to sygnał do jednej z owych krwawych bijatyk, jakimi konczyło się wiele starożytnych zgromadzeń kościelnych. Walka na pięści kończy się odwrotem mnichów którzy osłaniając niesionego na noszach Pachomiusza, wycofują się z powrotem do klasztoru, podczas gdy żołnierze pałkami zaprowadzają porządek na ulicach.
Prawdopodobnie Pachomiusz w swoim rodzinnym mieście tak samo mało lubiany jak Jezus w u siebie w Nazarecie.

   Tebańscy biskupi nie ze złosliwości próbowali zgładzić Pachomiusza, lecz dlatego, że nie widzieli już żadnej innej drogi dla powstrzymania błędnego ich zdaniem rozwoju sytuacji w Kosciele. Uwazali się za następców Apostołów. Od chwili konstantyńskiego przełomu stali się poważanymi urzednikami w aparacie państwowym. Jednakże była to władza bez chwały. Zamiast biskupami egipski naród entuzjazmował się eremitami na pustyni. Ciekawe że po Ojcach pustyni pozostały niezliczone wręcz opowieści i żywoty - natomiast nie ma ich o biskupach egipskich. Wszystko było w miarę do zniesienia dopóki ci mocarze ducha żyli daleko na pustyni. Ale oto pojawił się Pachomiusz który odwraca się do pustyni plecami. Pod bokiem biskupów buduje w miastach swoje klasztory i to w nich gromadzi sie elita świata chrześcijańskiego. Skupia się nie wokół biskupów, ale wokół klasztorów i ich charyzmatycznego przywódcy. Musiało to wywołać zwykła ludzką zawiść.

   Czy te akty zawiści były wywołane sukcesem  wspólnoty - koinonia,  czy niezręcznościami popełnianymi przez założycieli klasztorów?
   Biograf Pachomiusza w Żywocie greckim daje taką odpowiedź. Powodzenie tych klasztorów, żyjących według nowej reguły, musi pochodzić od Boga. To łaska pozwala rozróżnić duchy nieczyste i rozpoznać, "Który z mnichów idzie właściwą drogą, a który jest tylko z pozoru mnichem". To Chrystus udziela środków dla ocalenia braci Pachomiuszowi, gdy czyni on wolę Bożą.
Pachomiusz mowi wyraźnie: uzdrowienia fizyczne sa mniej ważne od nawróceń duchowych. Pachomiusz nie żąda wizji, bo są one źródłem błędów; ale jeśli Bóg chce udzielić wizji lub cudownej mocy, ma do tego prawo, ponieważ łaska jest nieodzowna, abyśmy widzieli, że "Opatrzność rządzi wszystkim".

   "Posłuchaj mnie jednak, co to takiego jest wielka wizja. Jeśli widzisz człowieka czystego i skromnego, to jest właśnie wielka wizja. Cóż może być większego od takiej wizji: dojrzeć Boga niewidzialnego w widzialnym człowieku, ktory jest Jego świątynią?" - takiej odpowiedzi udziela Pachomiusz biskupom. Co się zaś tyczy czytania w sercach, jest to dobrowolny dar Bozy. Święci, kiedy Bóg nie objawia się im, są takimi ludźmi jak wszyscy - lecz zgodnie z psalmami, w kazdym trzeba widzieć Pana po swojej prawicy.

   Pomimo wszystko wrogi stosunek biskupa Sne-Latopolis wydaje się byc przypadkiem odosobnionym. Pachomiusz zresztą nie podważał kompetencji synodu, na który ów biskup go zawezwał w związku z pewnymi artykułami wiary. Ale tenże Pachomiusz nie zgodził się, aby był wyświęcony na kapłana i mianowany przełożonym wszystkich mnichów swojej diecezji przez biskupa Tentyra-Nitentori, bo ograniczyłoby to jego niezależność.

   Po upływie roku od tego pamiętnego synodu schorowany Pachomiusz umiera śmiercią naturalną. Jego kult od tej pory będzie rozprzestrzeniał się po całym świecie chrześcijańskim.  Niemniej pozostawił po sobie nierozstrzygnięty dylemat.

  Czyżby więc Kościół ,mnichów przeciwko Kościołowi biskupów?